Akumulator
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ogromnym pocieszeniem okazał się natomiast akumulator Pocophone F1. Musiałem naprawdę przyłożyć się, by rozładować baterię w ciągu jednego dnia. To - oczywiście - jest jak najbardziej możliwe, szczególnie, gdy ochoczo wykorzystujemy pełnię możliwości urządzenia. Ale kiedy eksploatujemy telefon normalnie - spokojnie wytrzyma półtora dnia, nawet może i dwa.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W moim przypadku, poligonem doświadczalnym były targi IFA, gdzie Pocophone F1 był używany głównie do bieżącej łączności głosowo-tekstowej, ale sporo pracował też jako modem, a w międzyczasie robiłem nim trochę testowych fotek. W takim trybie pod wieczór pozostawało kilkanaście procent zapasu energii, oczywiście według wskazań systemu. Jeśli wolicie cyferki, to włączony ekran i odtwarzanie YouTube z Wi-Fi, ale bez odłączania LTE czy Bluetooth, zakończy się mniej więcej po 8 godzinach. Uzupełnienie energii ładowarką z zestawu zajmie natomiast nieco ponad półtorej godziny. A zatem - bez kompromisów.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
R E K L A M A
Komunikacja, dźwięk
A czy są jakieś kompromisy w dziedzinie dźwięku i łączności? Niestety są! Pierwszy stanowi hybrydowe gniazdo kart. Mamy DualSIM, możemy też powiększać pamięć kartą microSD - lecz nie jednocześnie, bowiem gniazdo jest hybrydowe. Szkoda, bo jeden i drugi element stanowią bardzo potrzebne dodatki. Na pocieszenie dodam, że interfejs do zarządzania DualSIM-em jest klasyczny i pozwala przypisywać zadania domyślne każdej z kart i dowolnie je oznaczać.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Hybrydowe gniazdo to jednak pikuś w porównaniu z kolejnym brakiem: NFC. Jeśli nie nawykliście jeszcze do płacenia za pomocą telefonu, nie musicie mówić o kompromisie - ale ja mówię i to głośno. W tym segmencie cenowym, brak NFC po prostu nie przystoi, a to, że nie znajdziemy go też u paru konkurencyjnych modeli, wcale nie usprawiedliwia Poco. W moim przypadku, to właśnie ten element przelał czarkę goryczy i sprawił, że jednak nie zapałałem nagłą chęcią posiadania Pocophone F1.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Szkoda, bowiem reszta interfejsów komunikacyjnych działa jak trzeba, a smartfon radzi sobie nawet w miejscach o mocno dyskusyjnym zasięgu sieci. Pocophone F1 ma wygodny dialer, możliwość nagrywania rozmów, dwuzakresowe Wi-Fi i bezproblemowy GPS czy Bluetooth. Oferuje również naprawdę dobrą jakość dźwięku. Można nie tylko dobrze (i długo!) pogadać, ale też posłuchać muzyki. Producent nie zapomniał o equalizerze, a nawet o opcji przypisywania funkcji klawiszom na przewodzie słuchawek - i nie muszą to być słuchawki od Xiaomi. A dla tych przewidziano jeszcze dodatkowe, predefiniowane korekty brzmienia. Polecam wypróbowanie wszystkich, bowiem a nuż okaże się, że wpisują się w wasze upodobania i dobrze współgrają z waszymi słuchawkami, które, jak wspomniałem, nie muszą być "firmowe".
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wtrąciłem wcześniej słowo o stereo. Niektórzy upierają się, że Pocophone F1 ma głośniki stereo. Ja przekornie uprę się, że ma po prostu DWA głośniki. Dolny, czyli "zewnętrzny" zajmuje się niższymi rejestrami pasma, zaś górny, "słuchawkowy" opiekuje się sopranami. Razem grają dźwięcznie, głośno i dość czysto, wręcz akceptowalnie (a znacie moje zdanie na temat smartfonowych brzęczyków) - ale stereo bym tego nie nazwał.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Zgoda, dźwięk jest głębszy, pełniejszy niż w przypadku pojedynczego głośnika, ale ja jakoś stereofonii nie słyszę. Mimo to, doznania słuchowe oceniam pozytywnie, na nagłośnieniu nie oszczędzano. Pocophone F1 ma także radio FM, które wcale nie potrzebuje słuchawek w roli anteny, by grać. W miastach i innych miejscach, gdzie jest silny sygnał stacji radiowych, działa bez dodatkowej anteny, choć wyświetla przeczący temu komunikat. Pytanie, czy to bug, czy feature ;) i czy możliwość ta nie zniknie po aktualizacji...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
materiał własny































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!