Funkcja Privacy Screen zadebiutowała w modelu Galaxy S26 Ultra, ale budzi mieszane odczucia. W kolejnym modelu ma być lepiej!
Chroniąca przed podglądaniem treści na ekranie funkcja Privacy Screen zadebiutowała w modelu Galaxy S26 Ultra, ale spotkała się z niezbyt gorącym przyjęciem. Chwalono jej techniczne zaawansowanie i pomysłowość całego rozwiązania, ale zarazem krytykowano to, że pogarsza jakość obrazu. Nawet po jej wyłączeniu, wielu użytkowników Galaxy S26 Ultra narzekało, że implementacja tego rozwiązania wpłynęła ujemnie na reprodukcję kolorów, jasność ekrany i kąty jego czytelności. Narzekano również na to, że ekran mocniej odbija światło, niż we wcześniejszych generacjach z rewelacyjną warstwą antyrefleksyjną.
Sygnały te musiały dotrzeć do producenta, który wziął je pod uwagę i pracuje nad drugą generacją Privacy Screen. Ma ona działać podobnie, jak pierwsza, ograniczając po włączeniu kąty czytelności ekranu, by chronić treści przed wścibskim wzrokiem. Jednocześnie, po dezaktywacji funkcji, kąty czytelności mają się poprawić i nie odbiegać już od klasycznych wyświetlaczy. Poprawie ma też ulec wyrazistość ekranu, a do tego, włączenie Privacy Screen nie będzie już obniżać rozdzielczości obrazu. Możliwe zatem, że w Galaxy S27 Ultra nie będzie już powodów do narzekania. Są też pogłoski, że rozwiązanie to ma trafić również do tańszego modelu Galaxy S27 Pro, a poza tym, powoli zacznie pojawiać się w smartfonach innych marek.