Pamiętacie ubiegłoroczną "aferę" związaną z odbarwianiem się obudowy pomarańczowego iPhone? W tym roku mamy powtórkę z rozrywki - ale czy użytkownicy nie przesadzają?
W ubiegłym sezonie, krótko po premierze, pojawiły się narzekania, że pomarańczowe obudowy iPhone odbarwiają się. Nie wiadomo, czy działo się to pod wpływem ultrafioletu, czy potu z dłoni - czy czegokolwiek innego, ale w sieci krążyły zdjęcia przebarwionych obudów. Sam, jako posiadacz pomarańczowego iPhone, podchodziłem do tego spokojnie. "To tylko telefon, najwyżej będzie w ciapki" - uznałem i przestałem się zajmować tematem. I wiecie co? Wcale się nie odbarwił! Po pewnym czasie pojawiły się przetarcia koloru, które widzicie na zdjęciu - ale są one naturalną oznaką użytkowania. Barwione aluminium wyciera się, szczególnie, gdy nie używamy pokrowców. I nie jest to dla mnie problemem. Rozumiem jednak rozgoryczenie nabywców nowych urządzeń. Zapłacili niemało i oczekują perfekcji.
fot. Reddit
Tym czasem w nowym kolorze wiodącym, czyli burgundowym, pojawiają się dziwne odbarwienia wokół obiektywów. Kolor jaśnieje. Podobnie wygląda to w modelach grafitowych. I - ponownie, jak w ubiegłym roku - uznaję, że może to wrodzona wada jakiejś konkretnej partii obudów i pytam - czy to naprawdę problem?! Popatrzcie na krążące w sieci zdjęcia. Czy nie tak wygląda po prostu używany telefon? Dla mnie - to po prostu ślady dłoni, a wokół obiektywów nie dotyka się obudowy - i zachowała ona pierwotny kolor... Zwłaszcza, że jedno ze zdjęć wykonano prawdopodobnie w sklepie, bowiem widać zabezpieczenie! Czy to aż taka wada, by zajmowały się nią serwisy informacyjne? Nie bronię Apple, rozumiem użytkowników - ale ja bym po prostu przeszedł nad tym do porządku dziennego i cieszył się pozostałymi walorami telefonu... Czy jest sens nakręcać "aferę"? A jak wy podeszlibyście do tego problemu?

