Vivo uraczyło świat kolejnym budżetowcem. Firma nie tylko dokonała "recyklingu" nazwy, ale chyba także komponentów, tworzących dzieło, jakim jest Vivo Y32.
Przede wszystkim, nie mylcie nowego Vivo Y32 z modelem o tej samej nazwie sprzed pięciu lat. Tamten był budżetowcem, ale nie mogę przegnać wrażenia, że pięcioletni Vivo Y32 jest pod kilkoma względami lepszy od nowego. Bo cóż oferuje ten nowy? Niezmiennie, Vivo Y32 ma wyświetlacz LCD w rozdzielczości HD+, choć teraz 6,87-calowy, z odświeżaniem 120 Hz i wysoką jak na LCD jasnością 1300 nitów. Nowy model otrzymał procesor Unisoc T7300 (starszy miał Snapdragona!) oraz 4lub 6 GB pamięci operacyjnej LPDDR4X oraz 128 GB pamięci wewnętrznej typu UFS 2.2, którą można powiększyć kartą microSD. Nieśmiało wspomnę, że model sprzed lat miał 8 GB RAM-u...
fot. Vivo
Nowy model ma też jedynie nieznacznie lepsze zaplecze fotograficzne: niezmiennie 8-megapikselowy aparat do selfie (f/2.05) i pomocnicze oczko 2 Mpx z tyły, a jedynie główny aparat zyskał wyższą rozdzielczość, która podskoczyła z 13 do 50 megapikseli (f/2.0). Pytanie, na ile przełoży się to na jakość zdjęć... Czy zatem po pięciu latach Vivo Y32 nie zmienił się na lepsze? A jednak! Zyskał pokaźny akumulator o pojemności 8000 mAh oraz szybsze, 44-watowe ładowanie. Nowe wydanie Y32 ma też obudowę o szczelności klas IP68 i IP69, a także - co jednak jest oczywistym - aktualniejszy system, Android 16 z interfejsem OriginOS 6. Nie wiadomo jeszcze, ile kosztuje nowy model - ale poprzedni Y32 był oferowany za równowartość 220 dolarów albo 905 zł. Nowy - powinien być tańszy, patrząc na specyfikację...
