R E K L A M A

Oppo Reno 10x Zoom
Testy

Piękny płetwal z zoomem

Fotografia i wideo

O fotograficznych możliwościach Oppo Reno 10x Zoom mówi już jego nazwa - telefon wyróżnia się potrójnym aparatem fotograficznym, z mechanicznym płasko ułożonym teleobiektywem zaopatrzonym w peryskop. To nic, że wspominany w nazwie zoom 10x jest już hybrydowy - i tak jest się czym pochwalić.

Konkretniej - mamy tu podstawowy aparat z hybrydowym autofokusem (laser + PDAF) i optyczną stabilizacją, matrycą 48 Mpx i obiektywem 26 mm o przysłonie f/1.7, wspierany przez 8-megapikselowy aparat z szerokokątnym obiektywem 16 mm f/2.2.

Trzeci aparat, to wspomniany peryskop o ogniskowej 130 mm, ze stabilizacją optyczną i przysłoną f/3.0. Realnie - daje on 6-krotne zbliżenie bezstratne, a dalej - działa już zoom hybrydowy lub cyfrowy, sięgający imponujących 60x. Do kompletu, jest jeszcze przedni aparat, z matrycą 16 Mpx i obiektywem 26 mm, f/2.0. Jak myślicie, jakie są rezultaty fotografowania?

Oczywiście, że dobre! W dzień - absolutnie nie ma powodów do krytyki - fotki są ostre, dobrze doświetlone, z naturalnymi barwami. Dodatkowo, oprócz HDR, Reno oferuje tryb "olśniewający kolor" - dla tych, którzy lubią, gdy jest bardziej kolorowo.

To dobry tryb do robienia zdjęć roślin i nieba, ale i przy architekturze da miłe dla oka efekty. Zdjęcia nocne też w zasadzie są godne flagowca, choć czasem pojawi się już trochę szumów i artefaktów.

Tryb nocny nie próbuje oszukiwać fizyki - ale nadaje fotkom sympatycznego klimatu, szczególnie, gdy w kadrze pojawią się jasne punkty. Niestety, nie udaje się tu sztuczka z księżycem - ale zdjęcia - w odróżnieniu od generowanych przez flagowce Huawei - wyglądają rzeczywiście, jak robione w nocy, a nie przed zmierzchem. Co ważne - nawet na fotkach nocnych daje się zauważyć kolory, co nie jest oczywiste nawet w topowym segmencie smartfonowego rynku. Dodam, że w aparacie znalazł się tryb "ekspert" - czyli manualny, jest również integracja z Google Lens.

Aparat szerokokątny również daje się polubić, ale w jego przypadku trzeba pamiętać o gorszej przysłonie obiektywu (co jest naturalne) i o braku stabilizacji optycznej. Zdjęcia z szerokim kątem również nie pozostawiają wiele do życzenia, choć oczywiście widać charakterystyczną dla "rybiego oka" deformację obrazu - niestety bez możliwości cyfrowej korekcji. Irytuje mnie również to, że nie można przełączyć się jednym ruchem z aparatu głównego na szeroki - po drodze trzeba "zaliczyć" trzy stopnie zoomu. Da się to zrobić gestem "szczypnięcia" - ale jak uczynić to trzymając telefon jedną ręką? To nonsens, jakby powiedzieli w reklamie...

Czas na zoom. Ten wielki, imponujący i tak dalej. Ochłońmy... Tak naprawdę, użytecznym zbliżeniem jest to 6-krotne. Wówczas działa optyka i fotki faktycznie nie tracą niczego na swej jakości. Później, przy zoomie 10x widać już wyraźną degradację odwzorowania detali - ale powiedzmy, że jest jeszcze znośnie. A dalej - to już tylko zwyczajny zoom cyfrowy ze wszystkimi jego wadami.

Reklamowane zbliżenie 60x jest - moim zdaniem - już totalnie bezużyteczne i moim zdaniem - nie powinno znaleźć się w telefonie, bowiem tylko rozczaruje użytkownika. Gdyby ktoś pytał mnie o zdanie - to powyżej 15x zbliżenie telefonem nie ma sensu. Pamiętajcie też, że choć w obiektywie tym jest stabilizacja - nie uczyni ona cudów i do wypróbowania zoomu powyżej wspomnianych 6x warto mieć statyw, a przy 60x - nawet i on nie pomoże.

Zdecydowanie bardziej spodobały mi się natomiast panoramy tworzone aparatem Reno 10x Zoom, jak również efekty rozmywania tła - są w porządku. Równie w porządku są selfiaczki - nie bardzo jest się do czego przyczepić, może poza notorycznym prześwietlaniem jasnego tła - ale to wrodzona cecha większości przednich aparatów, zatem nie narzekam nadmiernie.

Jeśli lubicie się upiększyć - w Reno 10x Zoom jest sporo opcji, a wszystkie dają nawet całkiem naturalny efekt. Jest też rozmywanie - ale już w pełni cyfrowe, bowiem z pojedynczego obiektywu. Główny aparat rozmywa tło już z wykorzystaniem dwóch obiektywów - i robi to przyzwoicie.

Mam problem z oceną filmowania. Niby wszystko jest w porządku, można nagrywać w 60 klatkach czy w 4K, jest zapis w zwolnionym tempie, a nawet mamy możliwość zmiany sposobu zapisu dźwięku. Poza zwykłym stereo jest dźwięk przestrzenny, a także zoom dźwiękowy - czyli ogniskowanie dźwięku wraz z przybliżaniem danego obiektu. Niestety, jeśli liczyliście - podobnie, jak ja - na 6-krotny, bezstratny zoom przy filmowaniu - zawiedziecie się. Oppo Reno 10x Zoom nagrywa tylko głównym aparatem, zatem zoom jest tylko cyfrowy. Podobnie, nie da się przejść na obiektyw szerokokątny. Szkoda, bo w sumie, do jakości filmów, nie mam zastrzeżeń. Są dobre, nawet te z przedniego aparatu.


Oppo Reno 10x Zoom - przykładowe wideo
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Interfejs fotograficzny jest raczej prosty, choć kilka rzeczy chciałbym w nim zmienić. Poza irytującym, wspomnianym wcześniej dostępem do obiektywu szerokokątnego, zmodyfikowałbym listę trybów. Po pierwsze, przydałaby się możliwość personalizacji kolejności listy, a po drugie - po co przewijana lista, skoro tryb wideo czy portretowy można przewijać na belce obok wyzwalacza migawki?

Owszem, nie jest dobrze, gdy lista jest długa i trzeba przewijać, by znaleźć odpowiedni tryb, jak np. w Asusie Zenfone 6 - ale jeśli jest możliwość dowolnego ułożenia kolejności trybów, to rozwiązanie jest strawniejsze, niż mieszanka listy z przewijaniem. A najlepiej - gdyby był prosty panel z ikonami, jak u Motoroli...

materiał własny

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!