Opakowanie i akcesoria
W białym kartonie znajdziemy niezbyt pokaźny zestaw akcesoriów. Jest tu ładowarka sieciowa Huawei SuperCharge (5V-2A/4,5V-5A/5V-4,5A), kabel USB-USB-C oraz adapter z USB-C do mini-jacka. A do tego szpilka do otwierania tacki na karty SIM i papiery (tych ostatnich w zestawie przysłanym do recenzji akurat nie było). W zestawie testowym brakuje słuchawek czy etui - ten ostatni element podobno znajduje się w zestawie sprzedażowym.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Budowa i ekran
Budowa jest typowa dla modeli ze średniej półki (szklano-metalowa kanapka), a design nie różni się zasadniczo od innych smartfonów ze stajni Huawei czy Honora. Dzięki zaokrąglonym krawędziom smartfon wygodnie leży w dłoni, wyróżnia się też wysoką ergonomią i atrakcyjnym wyglądem. Niebieska obudowa przyciąga wzrok i daje piękne refleksy, choć ma równocześnie typowe wady szklanych paneli - jest śliska i widać na niej zabrudzenia czy odciski palców.
Na pewno Honor 20 Pro wiele by zyskał, gdyby producent umieścił w nim ekran w technologii AMOLED - znajdujemy go przecież w tańszych od recenzowanego Honora modelach. Jednak tutaj musimy pogodzić się z obecnością IPS LCD. Panel ma przekątną 6,26 cala, proporcje 19,5:0 i rozdzielczość FHD+ (1080 x 2340 pixeli), co daje gęstość upakowania pikseli na poziomie 412 ppi. Nie mam zastrzeżeń do kolorów, ostrości, kontrastu czy jasności urządzenia (zarówno minimalnej, jak i maksymalnej). Na dodatek w ustawieniach znajdziemy wiele opcji, dzięki którym dostosujemy obraz do własnych preferencji. Można na przykład wybrać tryb kolorów (normalne, cieplejsze i bliższe naturalnych bądź wyraziste, o zimniejszej tonacji kolorów i bieli), zmodyfikować temperaturę barw, zmniejszyć rozdzielczość lub aktywować filtr światła niebieskiego. Warto dodać, że na ekran naklejona jest fabrycznie folia, a z telefonu można bez problemu korzystać w okularach z polaryzacją - obraz nie zaciemnia się ani w pionowej, ani w poziomej orientacji obrazu.
W obrębie ekranu nietrudno zauważyć otwór o średnicy 45 milimetrów, w którym umieszczono obiektyw aparatu. Ale bardzo szybko można przyzwyczaić się do tego rozwiązania i praktycznie po jednym dniu korzystania z urządzenia przestajemy zwracać uwagę na dziurę w ekranie. Nie przeszkadza ani podczas grania, ani podczas oglądania filmów, ani podczas robienia zdjęć czy nagrywania filmów. Producent zrezygnował tu z wcięcia, a mimo to, z ograniczonym miejscem, pomiędzy ekran a górną krawędź upchnął i niewielką szczelinę głośnika do rozmów, i diodę powiadomień, która znalazła się pod jego siatką po lewej stronie. Krawędzie ekranu są zaokrąglone, a ramki otaczające ekran - relatywnie niewielkie. Honorowi jeszcze trochę brakuje do bezramkowego urządzenia - panel wyświetlacza zajmuje 84,1 proc. frontu urządzenia.
Ramka urządzenia jest metalowa, miejscami przerwana paskami antenowymi i umieszczono na niej następujące elementy: na górnej krawędzi znalazł się mikrofon do redukcji szumów i port podczerwieni; po prawej stronie pojawił się podłużny przycisk do regulacji głośności, a nieco pod nim skaner linii papilarnych, który zintegrowany jest z blokadą ekranu i włącznikiem. Oczywiście nie każdemu boczna lokalizacja czytnika palców przypadnie do gustu, niemniej spisuje się doskonale i w roli przycisku, i jako biometryczne zabezpieczenie smartfonu. Umieszczono go na takiej wysokości, że bez problemu trafia na niego kciuk prawej ręki, a w działaniu jest błyskawiczny i precyzyjny. Co więcej, jest tu obecne dodatkowe zabezpieczenie danych w postaci rozpoznawania twarzy - w dobrym oświetleniu jest bardzo wygodną metodą odblokowania ekranu.
Na dolnej krawędzi znalazł się głośnik zewnętrzny, port USB-C oraz otwór mikrofonu, zaś na lewej krawędzi umieszczono tackę na dwie karty SIM w rozmiarze nano. Zauważyliście chyba brak gniazda słuchawkowego? Gdyby chociaż ten brak podyktowany był chęcią uszczelnienia obudowy, moglibyśmy się z nim łatwiej pogodzić. Ale mini-jacka nie ma, a smartfon nie jest ani pyło- ani wodoodporny.
Tylny panel to efektowne, mieniące się plecki w kolorze niebieskim - szklany panel jest śliski i łatwo się palcuje, a producent niestety nie dostarczył w zestawie etui (a przynajmniej w zestawie dostarczonym do redakcji go nie było). Na pleckach znajdziemy moduł z oczkami aparatu, w obrębie którego umieszczono trzy obiektywy. Na obiektyw makro i diodę doświetlającą zabrakło już miejsca - dołożono je po prawej stronie modułu. Spora wadą jest to, że aparaty mocno wystają ponad obudowę - na jakieś 1,5 mm, a krawędź modułu jest dość ostro wykończona. Trzeba się pilnować, by przez przypadek nie zarysować obiektywów.
Materiał własny













Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!