Seria smartfonów Y500 od Vivo poszerzyła się o nowy model Vivo Y500, który tak naprawdę powinien nosić nazwę Vivo Y500 4G. To smartfon pełen sprzeczności.
Zaczynając od tego, że nowy model nosi identyczną nazwę jak znany już Vivo Y500, który zadebiutował już jakiś czas temu w Chinach i ma zupełnie inną specyfikację. Przede wszystkim - nowy wariant nie obsługuje sieci 5G - ma bowiem procesor Unisoc T7300. Z drugiej strony, ten niezbyt mocny procesor ma do towarzystwa przyzwoite 8 GB pamięci operacyjnej LPDDR4x oraz 128 lub 256 GB pamięci wewnętrznej, ale niestety wolniejszej, UFS 2.2. Jeszcze mocniejszym punktem specyfikacji jest akumulator o pojemności 8100 mAh z 44-watowym ładowaniem. Bardzo dobrze - jak na smartfon z układem Unisoc i LTE wygląda także 6,83-calowy ekran AMOLED i rozdzielczości 2800 x 1260 pikseli, odświeżaniu 120 Hz i jasności aż do 5000 nitów.
fot. Vivo
Na ekranie pojawia się system Android 16 z interfejsem OriginOS 6, do którego dostępu strzeże podekranowy czytnik linii papilarnych. Aparaty fotograficzne są co prawda tylko dwa, ale niezłe: przedni ma 32 megapiksele i przysłonę f/2.0, zaś tylnym jest 50-megapikselowa matryca Sony IMX852 o przysłonie f/1.8, wspierana 2-megowym rozmywaczem tła. Smartfon wyposażono też w minijacka i głośniki stereo, a obudowę uzbrojono w militarną wytrzymałość MIL-STD-810H oraz szczelność klas IP68 i IP69. Jak zatem widzicie, mamy całkiem mocną, średniopółkową specyfikację - wyłączając słabszy procesor i brak wsparcia 5G. Po prostu jest to smartfon przeznaczony na rynki, gdzie pokrycie nadajnikami 5G jest słabe, a klienci wolą zaoszczędzone na modemie dolary przeznaczyć na lepszą baterię czy ekran. Vivo Y500 pojawił się na razie w Pakistanie, gdzie kosztuje równowartość 360 i 400 dolarów, odpowiednio za wersje 8+128 i 8+256 GB. Przeliczając, ceny wynoszą 1350-1500 zł.
fot. Vivo


