Przedni aparat pod ekranem to niewątpliwie elegancka, choć bardziej zaawansowana technicznie alternatywa dla typowego aparatu do selfie w otworku. Jego przyszłość w nadchodzących smartfonach Samsunga jest dość niepewna.
Podekranowe aparaty różnią się widocznością i jakością zdjęć, ale z reguły ich zastosowanie oznacza piękny niezaburzony nieregularnymi kształtami wyświetlacz, kosztem zdjęć selfie o niższej jakości. Stąd też największą popularnością cieszą się one tam, gdzie jakość zdjęć przednim aparatem ma znaczenie drugorzędne - chociażby w nastawionych na wydajność gamingowych smartfonach Nubia Red Magic, albo w dużych składanych smartfonach, gdzie wysokiej jakości aparat na zewnętrznym ekranie w zupełności wystarczy. Osoby, które nie mają w zwyczaju prowadzić rozmów wideo, mogą w ogólne nie zauważyć, że Galaxy Z Fold6 jest wyposażony w skromny aparat 4 Mpx ukryty pod wewnętrznym wyświetlaczem. Nie dziwi więc, że Samsung nie czynił dotychczas jego jakości priorytetem.
Podekranowy aparat do selfie w tradycyjnym flagowym smartfonie do wszelkich zastosowań, takim jak Samsung Galaxy S, byłby już poważniejszym przedsięwzięciem, niemniej Samsung ma najwyraźniej wobec tego poważne plany. Pojawiło się na ten temat kilka plotek, a jedna z najnowszych sugeruje, że powstał już prototyp Galaxy S26 z podekranowym aparatem. Możliwe jednak, że na prototypie się skończy... najnowszy przeciek z koreańskiego bloga Naver zdradza, że prototypowe podekranowe aparaty Samsunga nadal są zbyt kosztowne i nie przepuszczają dostatecznie dużo światła, przez co Samsung Galaxy S26 pozostanie przy tradycyjnym aparacie w otworku. To samo źródło sugeruje, że Apple boryka się z tymi samymi problemami - prędzej czy później powinniśmy zobaczyć iPhone z podekranowym aparatem, ale na pewno nie będzie to smartfon z serii iPhone 17.