Firma Infinix zapowiedziała ciekawostki, jakie zamierza zaprezentować na nadchodzących targach CES w Las Vegas. Obie nowości związane są z zasilaniem smartfonów.
Z całą pewnością większość uwagi przyciągnie rozwiązanie nazwane AirCharge. Zgodnie z nazwą - to po prostu "ładowanie z powietrza". Dzięki AirCharge smartfon nie potrzebuje do naładowania baterii ani fizycznego kontaktu z ładowarką indukcyjna, ani tym bardziej przewodu. Technologia ta pracuje w częstotliwości 6,78 MHz i może osiągać moc ładowania 7,5 W. Napełnienie baterii trochę zatem potrwa, ale za to telefon może znajdować się nawet 20 cm od ładowarki, zwrócony w jej kierunku tyłem, ale niekoniecznie precyzyjnie - zakres działania to 60 stopni. Technologia ta będzie również przystosowana do ładowania urządzeń ekosystemowych, jak smartwatche czy słuchawki.
Drugie z rozwiązań, jakie szykuje Infinix na CES, nazywa się równie celnie: Extreme-Temp Battery. Tym razem chodzi już o same ogniwa akumulatora. Nowo zaprojektowana bateria ma po prostu zachowywać pełną sprawność w szerokim zakresie temperatur. Jak zapewne wiecie, akumulatory na mrozie słabną. Ta ma dawać normalną moc nawet przy -40 stopniach. Nowy akumulator nie będzie też wrażliwy na przegrzewanie podczas ładowania, które z kolei będzie mogło płynąć normalnie nawet przy temperaturze 60 stopni. Warto wspomnieć, że nie są to pierwsze zaskakujące technologie zasilania w wykonaniu Infinixa. Firma, która jest znana z raczej niedrogich smartfonów, ma na swym koncie model Infinix Zero Ultra 5G ładujący się z mocą 180 W, a w planach ma jeszcze technologię ładowania 260 W!