R E K L A M A

Huawei trzyma się mocno - raport z miasta 5G

Opublikowane:
Kierunek: Huawei
Kierunek: Huawei
fot. J.Filipowicz/mGSM.pl

Huawei pozywa Stany Zjednoczone za nieprzestrzeganie ich własnej konstytucji. Ministra Kamińskiego ogarnia przerażenie na myśl o współpracy z Chinami. Emocjonalne to 5G. - Ja natomiast wracam właśnie z jądra ciemności - z siedziby głównej Huawei, z Shenzhen.

Huawei i cała ta drama, na której wszyscy tracą

Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!?- zagaja pisarz gminny do dziennikarza na samym początku Wesela Wyspiańskiego mając na myśli powstanie bokserów: chińską rewolucję z przełomu XIX i XX wieku skierowaną przeciwko kolonialistom i skorumpowanemu rządowi. - Otóż dziś zdają się trzymać jeszcze mocniej przygotowując niespiesznie do technologicznej dominacji nad światem. Dziś to Stany Zjednoczone znajdują się na skraju powstania przeciwko wolnemu rynkowi, zakazując używania urządzeń jednej tylko firmy w całym sektorze publicznym i zabraniając współpracy z podmiotami zewnętrznymi, które używają sprzętu Huawei.

Embargo działa oczywiście również w drugą stronę. Od kaprysu rządzących zależy czy firmy zajmujące się sprzętem i oprogramowaniem mają chwilowe pozwolenie na handel, czy nie. Huawei nie może w smartfonach bez certyfikacji instalować usług Google - ale Google nie może w ten sposób zarabiać na usługach w smartfonach drugiego największego na świecie producenta. Sytuacja wymusza na Chińczykach wytężoną pracę nad własnym systemem operacyjnym bazującym na Androidzie (w Chinach HongMeng, dla reszty świata Harmony), własnym sklepem AppGalery, jak również innymi usługami zastępującymi serwisy Google. Uniezależnienie się od Stanów zarówno w kwestii hardware'u jaki software'u to tylko kwestia czasu. Chinom się nie spieszy.

Niemal cały zeszły tydzień spędziłem podróżując po Shenzhen i okolicach. Biorąc udział w wywiadach, jednej konferencji prasowej i wielu egzotycznych posiłkach. Prześledziłem powstawanie smartfona na linii produkcyjnej od pojedynczych elementów - do gotowego urządzenia. Dowiedziałem się sporo o restrykcyjnych zasadach bezpieczeństwa firmy Huawei, ale zwiedziłem również niesamowity kampus, gdzie w jednym miejscu można zwiedzić kilka europejskich zabytków na raz.

Chińskie urządzenia są podobno niebezpieczne - i co z tym zrobić

Udało mi się w Shenzhen przeprowadzić kilka niezwykle interesujących rozmów. Podczas jednej z nich miałem okazję zapytać pana Karla Songa, wiceprezesa odpowiedzialnego za komunikację korporacyjną o to czy wierzy, że w przewidywalnej przyszłości możliwe jest ustanowienie wspólnych standardów bezpieczeństwa dla komunikacji, w szczególności standardów dla sieci 5G. Takich pod którymi mogłyby podpisać się i Stany Zjednoczone, i Chiny.



- Huawei wystąpił z taką inicjatywą we wrześniu tego roku - odpowiedział. Chińczycy zaproponowali Ameryce licencjonowanie technologii 5G, a w przyszłości również 6G - mogłoby to wypełnić lukę technologiczną na rynku rodzimym. Obecni dostawcy pochodzą z Europy, Azji i Korei Południowej i jest ich stosunkowo niewielu. Pośród nich nie ma żadnych oferentów 5G pochodzących z USA. Huawei zaoferował Stanom pomoc w rozwijaniu własnej technologii 5G stanowiącej solidną podbudowę pod sieci 6G w przyszłości. Kompleksowa 10-letnia licencja miałaby objąć sprzęt, oprogramowanie, dedykowane czipsety, serwis, sekrety związane z produkcją. Pan Song wyraził szczerą i niesłabnącą nadzieję, że Stany Zjednoczone pozwolą sobie jednak pomóc w rozwijaniu nowych technologii.

Niektórzy komentatorzy, dziennikarze i ekonomiści upatrują - według mojego rozmówcy - powodu ataku Stanów na Huawei w fakcie, iż ta firma stała się liderem na rynku 5G, a nie z powodu luk bezpieczeństwa, czy zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Huawei wraz z licencją jest nadal gotów przekazać USA oprogramowanie wraz z jego kodem źródłowym do pełnej szczegółowej analizy, aby zachować pełną transparentność. Amerykańscy analitycy mogliby wtedy sprawdzić czy w kodzie programów rzeczywiście ukryte są jakiekolwiek backdoor-y i w ten sposób można by było rozwiązać wszelkie nieporozumienia dotyczące kwestii zagrożenia bezpieczeństwa.

Nie ma bezwartościowych konsumentów

Konferencja prasowa Huawei, która odbyła się 5 grudnia 2019, a w której również miałem okazję uczestniczyć, przyniosła zarówno wypowiedzi ważnych osobistości firmy Huawei, jak i przedstawicieli niewielkich operatorów z pogranicza Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Nadal pamiętam moje pierwsze kroki w miasteczku Scobey, w Montanie. To niewielkie miasto, z około tysiącem mieszkańców niedaleko granicy USA z Kanadą. Odwiedzałem tam klienta. Prezes firmy przywitał mnie w biurze i wypowiedział zdanie, które wbiło mi się w pamięć: "Witaj na krańcu świata". - wspominał pan Karl Song.

Niewielkie amerykańskie telekomy z radością powitałyby współpracę z Huawei w kwestii rozbudowy infrastruktury telekomunikacyjnej. Nie dlatego, że sympatyzują jakoś specjalnie z firmą Huawei, czy Chinami. Po prostu żaden inny producent sprzętu telekomunikacyjnego nie zamierza inwestować na terenach, gdzie nie ma jakiejkolwiek szansy zwrotu inwestycji. Tymczasem wypadki, awarie, czy sytuacje zagrożenia życia zdarzają się tam tak często, jak w innych miejscach. Brak zasięgu w komórce to w takich sytuacjach naprawdę nieciekawa wiadomość. Słyszałem podczas konferencji co mówią szefowie małych amerykańskich firm telekomunikacyjnych, słyszałem co mówi przedstawiciel Huawei:

Inni dostawcy usług przeanalizowali te [niewielkie] społeczności i opisały je jako "klientów o niskiej wartości". Dla Huawei takie określenie nie istnieje.

Huawei sprzedał w Stanach swoje wyposażenie telekomunikacyjne 40 niewielkim operatorom. Znalazło ono zastosowanie w skomunikowaniu szkół, szpitali, gospodarstw rolnych, domów, uczelni i służb ratunkowych. Sęk w tym, że lokalni operatorzy są zależni od dotacji Universal Service Found, a za przyznawaniem środków z tego funduszu stoi amerykański urząd telekomunikacyjny FCC, który może również nakazać pełny demontaż już istniejących sieci. Oznacza to straty liczone w milionach dolarów i bankructwo lokalnych providerów.

Konkurencja Huawei produkuje całkiem sporo swojego sprzętu w Chinach. Niektórzy konkurenci tworzą nawet bezpośrednie spółki z chińskimi firmami. Ok. 40% amerykańskiego osprzętu telekomunikacyjnego jest produkowane w Chinach bez względu na to co jest napisane na tabliczce z nazwą firmy.

Linia produkcyjna

Żeby wejść na produkcję, trzeba być odpowiednio ubranym. Nie są to warunki kompletnie sterylne; wystarczy czapka pod którą można schować włosy, długi fartuch i ochraniacze na buty. Linia produkcyjna to ciąg połączonych ze sobą modułów, z których każdy wykonuje określony zestaw czynności. Zaczyna się od wstępnego montażu miniaturowych podzespołów elektronicznych na płycie głównej: kondensatory, tranzystory, oporniki. Podawane są na szpulach przypominających te w leciwych magnetofonach szpulowych albo takie z taśmą filmową. Różne rozmiary i kolory. Później jeszcze tylko ok. 150-200 metrów i mamy gotowe smartfony odbierane przez samojezdne roboty.

Całą taśmę obsługuje 15 osób. Maszyny zgłaszają problemy za pomocą systemu świetlnej sygnalizacji. Czerwony kolor oznacza problemy. Część pracowników jest odpowiedzialna za ogólne funkcjonowanie całości: diagnozują i uruchamiają poszczególne moduły albo je wymieniają, gdy pojawi się usterka, pilnują by nie zabrakło poszczególnych elementów konstrukcyjnych smartfona. - Inni pracują stacjonarnie dublując kontrolę jakości wykonywaną przez maszyny albo testując to, czego maszyny najwyraźniej nie są w stanie sprawdzić. Testy dotyczą przede wszystkim jakości wyświetlacza, interfejsu audio i działania modemów oraz kart SIM. Ręcznie sprawdzany jest każdy slot na karty SIM, każde gniazdo USB, czy jack.

W ciągu dnia z jednej takiej nitki schodzi 2400 smartfonów. To wydaje się niedużo, ale wystarczy przemnożyć to przez 10 takich linii w hali (24 tys.), a później jeszcze przez ilość takich hal (nawet gdyby było ich 20, a jest z pewnością więcej, to daje już blisko 0,5 mln. smartfonów dziennie). Nie, nie pytajcie, nie wiem ile ich naprawdę jest.

Chciałbym to wszystko pokazać na filmie albo choćby na zdjęciach, bo to magia. Niestety na produkcji filmowanie i fotografowanie są zabronione. Najbardziej zdziwiła mnie pewna niespieszność produkcji. Spodziewałem się błyskawicznie działających robotów, ludzi którzy nie mogą nadążyć za maszynami, tymczasem roboty są co prawda w każdym module, ale poruszają się z gracją i bez pośpiechu. Ludzie wykonują dosyć mechaniczne czynności, ale nie muszą strasznie się przy tym spieszyć. Hala ma doskonałą wentylację, bo nie czuje się żadnych nieprzyjemnych syntetycznych zapachów.

Wystawa Galileo, dział R&B, Cyber Security Lab

Wystawa mieszcząca się w siedzibie Huawei w Bantian poświęcona jest przede wszystkim technologii 5G. Obok świetnych, choć dla niektórych zapewne nudnych infografik, które starają się o 5G powiedzieć wszystko, są również stanowiska budzące żywsze bicie serca. To stanowiska, które pokazują praktyczne zastosowanie technologii poza tym, które jest kojarzone głównie ze smartfonami.

Poza większą przepustowością i szybszym pobieraniem plików, technologię można skutecznie wykorzystać w rozrywce, transmisjach telewizyjnych na żywo, czy w zdalnym sterowaniu urządzeniami. Koncert w wirtualnym zespołem? Nie ma przeszkód. Zdalne sterowanie koparką w kamieniołomach z wygodnego fotela w zupełnie innym miejscu? - Bez problemu. Wyższe bezpieczeństwo, duża przepustowość i niewielka latencja (opóźnienie) mają nawet umożliwić wreszcie sensowne operacje chirurgiczne na odległość. Pojęcie pracy zdalnej może nabrać, po masowym wdrożeniu 5G, zupełnie nowego wymiaru. Do transmisji na żywo ze stadionu nie będzie już potrzebny drogi wóz transmisyjny, satelita i dodatkowy zespół fachowców od emisji. Wystarczy jeden człowiek z nadajnikiem w plecaku, kamerą na ramieniu, z dronem i być może okularami, które pozwolą ogarnąć każdy z filmowanych planów.

Dział innowacji technologicznych niestety był dla mnie zamknięty. Mogłem obejrzeć ekspozycję stałą przeznaczoną prawdopodobnie wyłącznie dla turystów z branży. Pokazane innowacje materiałowe dzielą się na dwie grupy: elementy konstrukcyjne o podwyższonej odporności na czynniki pogodowe, wodę, zasolenie, wiatr, słońce - i elementy o obniżonej wadze, ewentualnie podwyższonej trwałości mechanicznej, głównie kompozyty.



Cyber Security Lab? Pouczający wykład, ale znów bez możliwości robienia zdjęć. Huawei jest właścicielem zintegrowanej platformy ze wszystkimi informacjami na temat każdej części montowanej w smartfonie - bez względu czy to produkcja własna, czy od dostawców zewnętrznych. Rejestrowany jest oczywiście również każdy element oprogramowania i wszystkie ewentualne zmiany zachodzące w cyklu produkcyjnym urządzeń.

Gdy nie wiadomo o co chodzi... to niekoniecznie o pieniądze

Pozew złożony w Stanach Zjednoczonych dotyczący łamania przez to państwo samodzielnie ustalonych zasad wolnej konkurencji nie zostanie rozpatrzony błyskawicznie. Na to trzeba czasu. Chyba wszyscy moi rozmówcy, ważni przedstawiciele firmy Huawei, wyrażali nadzieję, że sprawę uda się jeszcze załatwić polubownie. Jednocześnie przynajmniej z jednych ust usłyszałem deklarację: Huawei ma straty, to oczywiste. Nie są to jednak straty znaczące. Nie zmuszamy nikogo do korzystania z naszej technologii. Wy w Polsce sami zdecydujecie o swojej przyszłości. Huawei na dłuższa metę nie straci. Powiedzcie mi, kto straci?

Według Reuters, grupa GSMA reprezentująca 750 operatorów mobilnych ogłosiła raport, w którym donosi, że ban dla chińskich dostawców, w tym przede wszystkim Huawei, oznaczałby dla Europy 18-miesięczne opóźnienie technologiczne w budowie sieci 5G i straty rzędu 55 miliardów euro. Minister Kamiński oceniając kontekst współpracy z Chinami w kwestii rozbudowy sieci 5G przywołał bardzo emocjonalne argumenty wspominając czasy studenckie i reakcję młodych ludzi na wydarzenia na Placu Tian'anmen. Może warto przypomnieć sobie, że znacznie trudniejsza historia łączy nas z Niemcami, czy Ukraińcami, co nie przeszkadza nam ani w wymianie gospodarczej, ani w stosunkach dobrosąsiedzkich. Emocjonalne argumenty - pomimo bardzo poważnych spraw, których dotyczą - w ustach ministra spraw wewnętrznych wydają się brzmieć niestety niepoważnie w kontekście rozwoju gospodarczego Polski. Poważniej brzmiałaby jak mi się zdaje deklaracja: wybraliśmy już sojusze, musimy być konsekwentni. Jeszcze cenniejsze byłyby rozmowy z sojusznikami na temat ceny, jakiej nie warto być może płacić za niektóre korzyści płynące z sojuszy.

Pożegnanie z Chinami

Ostatni dzień to zwiedzanie Zakazanego Miasta do którego prowadzi wielka brama z wiszącym nad nią portretem przewodniczącego Mao. Cesarska siedziba robi ogromne wrażenie. Jest ogromna, ale nie monumentalna. Kompleks pałacowy ma jasny plan, czystą konstrukcję. Urzeka niewielki, ale piękny ogród cesarski ze zwietrzałymi formacjami skalnymi i drzewka z wiszącymi na nich persymonami - pomimo blisko 10-stopniowego mrozu. Stamtąd szalony rajd rykszami do miejskich hutongów - wielorodzinnych zabytkowych zabudowań i zakupy w wielopiętrowym pawilonie, który staną ponoć na miejscu dawnego targu.

Wracałem z Chin przez lotnisko w Pekinie. Znajduje się tam w hali odlotów monument przedstawiający astrolabium (symbolizujące świat), a także podtrzymujące je chińskie smoki. Przynajmniej tak wydaje się z daleka. Gdy przyjrzeć się z bliska widać, że każdy z czterech smoków jedną pazurzastą łapą podtrzymuje glob, a drugą drapieżnie po niego sięga. Nie wiem czy taki był zamysł artysty, ale wiem, że przeszedł mnie dreszcz - być może wyłącznie dlatego, że w Pekinie ostatniego dnia było -9°C.

Materiał własny

Opublikowane:
Autor: Jacek Filipowicz

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!