Zasmuciła mnie za to pojemność baterii. Ok, jest na pokładzie magiczne LTE, które oprócz tego, że szybko ściąga i pobiera dane, to proporcjonalnie zjada także baterię, ale żebym się musiał martwić, czy telefon da radę dotrwać do wieczora? Tego już dawno nie grali... A tu, niestety, tak było.
fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
I choć smartfon jest według mnie ładny i elegancki, to nie mogłem go, niestety, nosić w kieszeni spodni z włączoną tylko i wyłącznie wibracją. To znaczy mogłem, ale wtedy nikt i nigdy się do mnie nie mógł dodzwonić. Wibracja była po prostu zbyt słaba. No... chyba, że ja jestem jakimś taki gruboskórnym Owczarkiem. Ale czy słyszał ktoś coś, o takiej dziwnej rasie? ;)
Na zakończenie znowu odrobinę ponarzekam. Tak, wiem, że niektórzy już się do tego przyzwyczaili... Ponarzekam na przeglądanie książki adresowej i wyszukiwanie zapisanych w niej nazwisk. Szkoda, naprawdę szkoda, że nie ma takiej opcji jak w Androidach, że jeśli klikam na klawiaturze jakieś cyferki, a one układają się w pierwsze litery nazwiska, które mam zapisane w książce adresowej, to smartfon podpowiada mi jaki to numer.
fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
Szkoda także, że wyszukiwanie nazwisk we wspomnianej książce jest jakieś takie skomplikowane. No bo mamy, owszem, lupkę, która pozwala na szukanie osób, ale to nie zawsze działa. Jeśli wpisuję dajmy na to Owczarek, to wyskakuje mi pierwsza osoba - powiedzmy o imieniu Anna. Inne? Tego już mi telefon nie proponuje. Poza tym, jeśli szukam korzystając z lupki, buszuję - nie wiedzieć czemu - po całym internecie! Owszem, mogę przesunąć nieco zawartość ekranu i zobaczyć co widzę lokalnie, ale... często-gęsto żadnego Owczarka tam nie znajduje. Sorry, być może taki mamy klimat, ale ja tej windowsowej szukajki po prostu nie ogarniam. I o ile dzwonienie do ludzi mniej lub bardziej znajomych nie nastręczało mi żadnych kłopotów, to wyszukiwanie ich w książce adresowej było dla mnie jakieś takie strasznie mało intuicyjne.
A muzycznie? Jak się "zabawka" spisywała podczas odtwarzania piosenek, klipów, radia i streamingów internetowych? Poprawnie i bez wodotrysków. Ale, że to telefon nie wodoodporny, to brak wodotrysków jest w tym momencie zaletą.
I w taki sympatycznym momencie trzeba pokusić się o podsumowanie przygody z telefonem Microsoft Lumia 640 LTE. Cieszy przyzwoity aparat i system, który po prostu działa. Martwi słaba bateria i - nazwijmy rzeczy po imieniu - upierdliwe udostępnianie zapisanych w urządzeniu plików, np. zdjęć. Pochwalić można jakość ekranu i ogólne dobre wykonanie całości. Porażką jest natywna aplikacja nawigacyjna. Argumentem "za" może być jednak cena...
fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
mat. własny
- Pokaż wszystkie |
- 1
- 2
- 3
- 4







Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!