A skoro o sieciach komórkowych mowa, to nierozerwalnie może się to kojarzyć z telefonowaniem, prawda?
Tutaj - przyznaję - znowu natrafiłem na znane mi z wcześniejszych modeli kłopoty z zakańczaniem połączeń. Kiedy bowiem finalizowałem większość rozmów, okazywało się, że na ekranie nie było klawisza czerwonej słuchawki. Zamiast niej na górze pojawiała się belka, na którą wspomniana słuchawka się "zwijała". I aby skończyć pogawędkę musiałem najpierw tapnąć w tę nieszczęsną belkę, potem zaś - w czerwoną słuchawkę.
I, oczywiście, ktoś może słusznie zauważyć, że takie zabiegi nie są przecież jakoś szczególnie skomplikowane. Zgadza się, nie byłoby to chyba warte wspominania, gdyby nie fakt, że w ten sposób kończyłem mniej więcej... co trzecią rozmowę. Proszę mi wierzyć - na dłuższą metę było to po prostu męczące.
Podobnie było z transferowaniem zapisanych w telefonie plików do którejkolwiek z używanych przeze mnie tzw. chmur. Owszem, miałem podpięty OneDrive i - teoretycznie - wszystko się mogło wysyłać, ale... praktyka była inna. Jeśli ręcznie zaznaczyłem poszczególne pliki - jakoś rzeczone we wspomnianą chmurę, powoli, ale docierały. Jeśli zaś pragnąłem zrobić to hurtowo - telefon miał inne plany. Równie opornie szła mi współpraca z Dropboksem. Niby wszystko działało, ale plików jak nie było na wirtualnym dysku, tak nie było... A tu mijają już nie minuty, a całe kwadranse...
Roztropnie pomyślałem więc o starym sprawdzonym połączeniu kablowym, ale... tutaj też na sukces przyszło mi nieco poczekać. To "nieco" oznaczało dokładnie dwa komputery, bo dopiero przy trzecim urządzeniu system operacyjny (zupełnie przypadkiem za każdym razem był to Windows), raczył odnotować fakt, że jakiś port USB i jakiś kabelek chcą, aby zauważył on podpięty telefon, z którego można pobrać zapisane zdjęcia i filmiki. Oj ciepło, zdecydowanie ciepło, wyrażałem się o konstruktorach tego smartfona...
A szkoda, bo chodząc po mieście z Lumią 640 LTE robiłem dużo zdjęć. Bo wychodziły ładne...
fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
... i to w zasadzie niezależnie od warunków pogodowych. Ważne jest także to, że smartfon ten wyposażony jest w szereg aplikacji fotograficznych. Jest Lumia Selfie - jak sama nazwa wskazuje, do robienia (jak to się kiedyś mówiło) autoportretów, Lumia Kinograf - do wykonywania animowanych zdjęć (choć skoro coś się rusza, to chyba raczej filmikiem to można nazywać), Lumia Kreatywne Studio - do edycji zdjęć, ich poprawiania, modyfikowania i przetwarzania.
Oczywiście oprócz tego można się było bawić bardziej klasycznymi narzędziami, jak choćby zoom...
fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
A jeśli ktoś zapyta o możliwości nagrywania filmów? Odpowiedzią niech będzie przykładowy filmik pokazujący możliwości tego urządzenia.
| Możliwości filmowe Microsoft Lumia 640 LTE wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
I pewnie znowu - jeśli napiszę, że z opcji fotograficznych i filmowych w 640-tce jestem zadowolony - podniesie się szum, gwar i rwetes, że się Owczarek nie zna i że są aparaty lepsze. Ja jednak twardo stał będę przy swoim - mnie (przynajmniej fotograficznie) Lumia 640 LTE nie rozczarowała.
mat. własny
- Pokaż wszystkie |
- 1
- 2
- 3
- 4
































Opinia pozytywna
Opinia pozytywna
Opinia pozytywna
Opinia pozytywna
Kolejną sprawą jest nawigacja HERE. Ja na przykład miałem raczej pozytywne zapoznanie się z nią, gdyż zgubiłem się, zajechałem do jakichś wiosek na końcu świata i to był właśnie czas na pierwsze uruchomienie i przekonanie się na własnej skórze jak to wygląda. Mimo że zostałem poprowadzony przez polne drogi, to aplikacja jak najszybciej chciała mnie stamtąd wyprowadzić. Zdjęcia i filmy to poezja dla oczu, zwłaszcza przy takiej cenie.
Opinia neutralna
Szanowny Panie, jak widać, Pana opinia jest czytana i brana pod uwagę. Zawsze biorę pod uwagę opinie, jeśli są konstruktywne :) Odnosi się Pan do tytułu. Żabka, ponieważ zielona; mała, ponieważ komórka jest niewielka i z tzw. niższej półki. Ot, taka gra skojarzeń. Ale rozumiem, że się Panu nie podoba. Ok. Pisze Pan, że "Pańskie opinie bardziej przypominają mi wrażenia z użytkowania". A cóż miałyby przypominać, bo nie bardzo rozumiem... Użytkuję telefon, mam swoje wrażenia i dzielę się opinią. To źle? O to chyba chodzi w recenzji... Chyba, że się mylę... W kolejnym zadaniu pisze Pan, że "czytając inne recenzje wiem że będę mógł zapoznać się z opinią autora o jakości wykonania jakości wyświetlacza prędkości działania wydajności itp. bez zbędnego lania wody". W odpowiedzi pozwolę sobie zacytować pierwsze zdanie z komentowanej recenzji: "Przyzwoity aparat, sprawnie działający system, integracja z oprogramowaniem Microsoftu i słabawa bateria" - czy nie ma tu opinii? Owszem, przeglądając przygotowywane przeze mnie testy można znaleźć - pewnie w każdym - jakieś "braki", bo gdzieś nie wspomniałem o jakości wyświetlacza, a w innym być może nie napomnkąłem o jakości wykonania. Być może robię błąd, ale wszelkie testy piszę nie "pod wymiar", staram się, aby były nieco inne, aby czytelnik, który się z nimi zapoznaje nie odczuwał jakiejś sztampy i monotonii. Nie dzielę także na wyraźne działy, staram się opowiedzieć o telefonie, o tym jak z niego korzystałem itp. Ale rozumiem, że akurat Panu to nie odpowiada. Póki co swojego stylu zmieniać jednak nie zamierzam, ponieważ nie uważam, abym to co robię robił źle, abym miał się czego wstydzić. Nie wspomnę o tym, że oprócz takich opinii jak Pańska, czytelnicy piszą także, że im się moje teksty dobrze czyta, że są napisane lekko itp. W kolejnym zdaniu pisze Pan: "moim zdaniem używa Pan telefonu z androidem i zarzuty Pańskie dotyczą aspektów na ktore użytkownik lumii nie zwraca nawet uwagi". Zgadł Pan, dziś Pan zgadł - korzystam z telefonu z Androidem, niebawem na łamach mGSM.pl pojawi się test HTC Desire 820. Ale jak skończę - być może znowu trafi mi się Windows. A moim drugim telefonem, który zawsze mam ze sobą, jest iPhone. Ciekaw jestem także, skąd Pan wiem, że użytkownicy Lumii nie zwrócą na coś uwagi? Przygotował Pan jakieś badania? Jeśli tak - chętnie się z nimi zapoznam :) Zaznacza Pan także: "ja bym się nie brał za recenzje smartfonu z androidem bo zamiast pisać o telefonie krytykowałbym nielogiczną obsługę, chwilowe przycięcia itp". A ja - być może nieco przekornie - zachęcam Pana do tego. Bo nie jest sztuką zamykać się tylko i wyłącznie na jedną markę lub jeden system. Zapewne się Pan ze mną nie zgodzi, ale uważam, że właśnie wtedy można coś zrobić, coś osiągnąć, czegoś dokonać, jeśli dajmy na to z urządzeń marki X będą korzystali Ci, którzy tego nie robić na co dzień. Bo dzięki temu mogą zauważyć to, na co inni nie zwrócą uwagi. Bo coś nowego zaproponują. Bo zauważą błędy itp. Jeśli Pan chciałby skrytykować za coś Androida - proszę bardzo. Ma Pan do tego prawo, może to Pan zrobić na naszych łamach. Wielokrotnie testowałem telefony od Google i wiele razy je krytykowałem. I nawet do mojego - w pewnym sensie ulubionego - iOS-a mam, proszę mi wierzyć, wiele zastrzeżeń. ADO
Opinia neutralna
No właśnie... Kolejna nic nie wnosząca uwaga... A odpowiedzi na moje pytanie, w którym to miejscu jestem "nierzetelny i stronniczy" jak nie było, tak nie ma. Czemu mnie to nie dziwi... Ale nie ma to jak pohejtować dla samego pohejtowania, co nie "Zniesmaczony"? :)ADO
Opinia pozytywna
Autor pisał recenzję jakoś tak trzy dni temu (czyli pod koniec czerwca 2015 r.), a jechał powiedzmy, że tydzień wcześniej. ADO
Opinia negatywna
Dziękuję za opinię. Byłbym wdzięczny za wskazanie miejsca, w którym to jestem nierzetelny i stronniczy - będzie łatwiej dyskutować :) O infantylności polemizował nie będę, bo to przecież kwestia gustu. Dla mnie infantylne jest pisanie bez interpunkcji i z pominięciem zasad obowiązujących w języku polskim, ale mogę się przecież nie znać... ADO