Doczekaliśmy się w końcu premiery OnePlusa Nord 6. Czy okazał się taką bestią, na jaką się zapowiadał?
Indyjski oddział OnePlusa nie czekał i już teraz, na dzień przed komercyjną premierą, zaprezentował smartfon OnePlus Nord 6. Czy okaże się ciekawszy od nudnawego poprzednika? Bez Wątpienia, jest praktycznie pod każdym względem lepszy! Zacznijmy od tego, że OnePlus Nord 6 otrzymał potężny akumulator! Bateria ma pojemność 9000 mAh, 80-watowe ładowanie, a także funkcję 27-watowego powerbanku. Bardzo dobrze wypada również 6,78-calowy ekran AMOLED, który nie tylko ma wysoką rozdzielczość - 1272x2772 piksele - ale też wysoką częstotliwość odświeżania obrazu - 165 Hz - i jasność sięgającą 3600 nitów (typowo: 800 nitów).
fot. OnePlus
Sercem smartfonu OnePlus Nord 6 jest dosyć mocny procesor Snapdragon 8s Gen 4, wspierany szybkimi pamięciami typu LPDDR5X i UFS 4.1. W roli systemu występuje Android 16 z interfejsem OxygenOS 16. smartfon otrzymał ponadto 32-megapikselowy aparat do selfie z przysłoną f/2.0 i matrycą rozmiaru 1/3.1". Główny aparat fotograficzny stanowi 50-megapikselowa matryca Sony Lytia 600 rozmiaru 1/1.953" z optyczną stabilizacją obrazu i obiektywem f/1.8. Obok pracuje też 8-megapikselowy aparat szerokokątny OmniVision OV08F formatu 1/4" o przysłonie f/2.2 i polu widzenia 112 st. Obudowa o wymiarach 162,5 x 77,5 x 8,5 mm ma certyfikaty szczelności IP66/68/69/69K i wytrzymałości MIL-STD-810H, a waga telefonu to 217 g. W Indiach oferowane będą warianty z pamięciami 8+256 oraz 12+256 GB w cenach 39 i 42 tys. rupii, czyli 425 i 455 USD albo 1535-1655 zł. Niestety, raczej nie ma szans, by model ten dotarł do nas w cenie poniżej 2 tys. zł, zresztą - mówi się, że OnePlus może w ogóle zniknąć z europejskich rynków...


