I tak jest też w tym przypadku. Dzwonić z ShotX-a można - jak najbardziej. Mało tego, to komórka na dwie karty SIM, konkretnie - na nanoSIMy. Ale, proszę się nie martwić. Jeśli ktoś jest posiadaczem tylko jednego SIM-a, nie ma najmniejszego problemu - dwóch nie misi przecież instalować. Zamiast tego w dolną szczelinkę można wsunąć kartę pamięci microSD (i to jest ta hybrydowość, o której wspominałem na początku testu).
Fot. Adam Owczarek/mGSM.pl
Jeśli jednak wyposażymy komórkę w dwie karty, będziemy mogli korzystać z opcji dual SIM w wersji stand-by. Oznacza to, że w stanie czuwania obie karty są aktywne i gotowe do działania, ale jeśli przez jedną z nich będziemy chcieli rozmawiać, druga straci zasięg - choć tylko na czas rozmowy. Później, kiedy skończymy gawędzić, ponownie loguje się ona do sieci i można z usług na niej zapisanych korzystać.
A skoro o traceniu zasięgu mowa, to okazało się, że telefon miewa problemy z utrzymaniem zasięgu, kiedy na jednej z kart uruchomione jest LTE. Kłopoty objawiają się tym, że co jakiś czas - trudno dokładnie powiedzieć co ile, nie miałem bowiem ani czasu ani cierpliwości, aby siedzieć i cały czas wpatrywać się w ekran - telefon melduje o braku zasięgu. Chwilę po tym sygnał wraca na swoje miejsce, ale... malutka przerwa w łączności, a co za tym problem - jest.
Inna wada, którą zauważyłem w zasadzie zanim jeszcze zainstalowałem w telefonie choćby jedną kartę SIM, to niebywała wręcz "zdolność" do łapania odcisków palców. I choćbym nie wiem jak czyścił ręce i się pucował, to nie byłem w stanie nie zostawić - w takim codziennym użytkowaniu - śladów czy to na ekranie, czy też na tylnej obudowie urządzenia. Przyznam, że na dłuższą metę było to dość męczące...
Czy denerwowało mnie coś więcej? Jeśli chodzi o stronę komunikacyjną, to nie. Mogłem bez przeszkód SMS-ować, MMS-ować, korzystać z internetu - czy to przez sieci komórkowe (wszelkiego rodzaju od GPRS-u po LTE), czy za pośrednictwem domowego lub redakcyjnego Wi-Fi.
Bateria specjalnie mi w tym nie przeszkadzała, czyli mogłem używać telefonu do woli i nie musiałem się obawiać, że jeszcze przed nocą zabraknie mi w nim prądu. Choć - to także trzeba przyznać - na luksus tego, aby ładować komórkę co dwa dni pozwolić sobie nie mogłem...
W oszczędnym gospodarowaniem zawartością akumulatora pomagała mi opcja "optymalizacja". Jednym kliknięciem - jeśli tylko "wyciągnąłem" sobie na pulpit stosowną ikonkę - mogłem zamknąć wszystkie niepotrzebne w tej chwili, ale nadal działające w tle, zajmujące pamięć i obciążające baterię, aplikacje.
Codzienna obsługa telefonu nie nastręczała żadnych problemów. Całością zarządzał system operacyjny Android w wersji 5.1.1. Czy wystarczy napisać, że po prostu działał? Nie, nie wystarczy...
materiał własny
- Pokaż wszystkie |
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5













Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!