R E K L A M A

Asus ZenFone Max Pro M2
Testy

Opublikowane:

Energooszczędny średniak

Jego głównym wyróżnikiem jest bateria o pojemności 5000 mAh. Reszta parametrów prezentuje się zachęcająco, a cena nie jest wygórowana. Czy Asus stworzył godnego następcę dla modelu Asus Zenfone Max Pro M1?

Udany model Max M1 doczekał się równie udanego następcy...
Udany model Max M1 doczekał się równie udanego następcy...
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl

Asus pokazał ostatnio dwa modele, które oferują ponadprzeciętną pojemność baterii i przyzwoitą specyfikację, ale zachowują przy tym cenę przyjazną dla portfela. Asus Max M2 jest słabszym modelem w serii, wycenionym na 799 złotych - jego test możecie przeczytać tutaj - natomiast jest jeszcze wersja Pro, nieco większa, lepiej wyposażona i droższa - kosztuje 1299 złotych. Sprawdźcie, czy jest warta większych pieniędzy...

Max Pro M1 był jednym z ciekawych ubiegłorocznych modeli, przede wszystkim z uwagi na opłacalne połączenie dużego wyświetlacza, czystego Androida i pojemnej baterii. Teraz dostaliśmy sequel, który niemal pod każdym względem jest lepszy. Max Pro M2 ma bowiem jeszcze większy, 6,26-calowy wyświetlacz, bardziej nowoczesną konstrukcję (choć pozbawioną aluminium), mocniejszy procesor Snapdragon 660 czy zwiększoną liczbę gigabajtów pamięci (64 GB i 6 GB RAM). Ekran urządzenia chroni Gorilla Glass 6, a sam smartfon jest relatywnie smukły i lekki, biorąc pod uwagę, jaką ma baterię.


Spis treści



Opakowanie i akcesoria

W zestawie wraz ze smartfonem dostajemy ładowarkę sieciową 5V-2A, kabel USB-microUSB, dokanałowe słuchawki, a także papierowe instrukcje, szpilkę do otwierania tacki na karty SIM i transparentne, silikonowe etui.


Budowa i ekran

Smartfon jest lekki i smukły - nie daje po sobie poznać, że w jego wnętrzu kryje się potężna bateria. Urządzenie jest poręczne i świetnie leży w dłoni, na dodatek nieźle wygląda. Nie cechuje go oryginalny design, bo wygląd Zenfone'a Max Pro M2 przypomina wiele innych modeli na rynku, ale zwraca uwagę jasnym i wyraźnym ekranem oraz błyszczącym tylnym panelem, który nie jest metalowy (jak w przypadku Zenfone'a Pro M1), ale plastikowy. Jednak dopóki urządzenia nie weźmie się do ręki, może się wydawać, że tylny panel jest ze szkła. Plecki wizualnie prezentują się atrakcyjnie, a obudowa daje fajne refleksy świetlne - ASUS określa to nowe wykończenie, podobno zainspirowane wodą, jako "Wave Design". C jednak nie zmienia faktu, iż błyszcząca powierzchnia przyciąga zabrudzenia i odciski palców. Na plus zasługuje fakt, iż producent dodał do zestawu transparentne etui, które nie odbiera smartfonowi atrakcyjności, a zapewnia pewniejszy chwyt i niweluje zabrudzenia.


Frontowy panel anektuje w większości (dokładnie w 83,5%) ekran o proporcjach 19:9. Jego rozdzielczość to FullHD+, co przekłada się na 2280x1080 pikseli i gęstość upakowania wynoszącą około 400 pikseli na cal. Nie mam większych uwag do kolorystyki panelu, dodam tylko, ze poprzez menu ustawień można zmienić temperaturę barw - na cieplejszą lub zimniejszą. Sugeruję raczej iść w kierunku cieplejszych kolorów, daje to bardziej naturalny efekt. Nie zabrakło tu trybu nocnego czy automatycznej regulacji jasności. Panel jest czytelny w większości warunków, nieco problemów pojawia się co najwyżej w pełnym słońcu, nie oślepia też użytkownika w nocy - minimalna jasność jest na tyle niska by nie oślepiać. Niestety obraz ucierpi, gdy będziemy korzystać z okularów z polaryzacją - w poziomej orientacji jest mocno przyciemniony.


Sam wyświetlacz ma zaokrąglone narożniki, nieco grubszą dolną ramkę oraz niewielkie wcięcie, które mieści czujniki oraz frontowy aparat wraz z diodą doświetlającą. Niestety nie ma możliwości, by je ukryć. Na łączeniu szklanego frontu i obudowy znalazła się z kolei szczelina, w której zamaskowany został głośnik rozmów oraz niewielka dioda powiadomień (w lewej części głośnika, mruga w kolorze czerwonym i zielonym). Warto dodać, że ekran chroni Gorilla Glass 6.

Na tylnym panelu znalazły się typowe elementy: w lewym górnym narożniku umieszczono podwójny aparat wraz z diodą doświetlającą we wspólnym, lekko wystającym ponad obudowę module, bliżej środka zlokalizowany został natomiast okrągły, nieco zagłębiony skaner linii papilarnych. Zaraz pod nim producent umieścił swoje logo. Dolną część panelu szpeci naklejka z informacjami o produkcie, a poniżej zauważymy nadrukowane informacje o modelu.

Skaner działał szybko i praktycznie bezbłędnie przez cały okres, w którym dane mi było używać smartfonu Asusa. Jest tu też funkcja Smart Lock oraz funkcja odblokowania ekranu po rozpoznaniu twarzy, która dobrze działa w dobrym świetle, ale zawodzi, gdy warunki oświetlenia są gorsze.


Przejdźmy teraz do elementów rozmieszczonych na krawędziach smartfonu. I tak z lewej strony umieszczona została tacka na dwie karty SIM (w rozmiarze nano) oraz microSD - każdy ze slotów jest odrębny, nie ma tu mowy o hybrydowych rozwiązaniach. Dolną krawędź zajmuje uniwersalne gniazdo słuchawkowe, otwór mikrofonu, port microUSB oraz pojedynczy głośnik zewnętrzny. Po prawej stronie zlokalizowano fizyczne przyciski do regulacji głośności oraz włącznik/blokadę ekranu. Na górnej krawędzi znajdziemy wyłączenie otwór dodatkowego mikrofonu.


System i aplikacje

Asus Zenfone Max Pro M2 ma czystą wersję systemu operacyjnego Android 8.1 Oreo z aktualizację zabezpieczeń z 1 stycznia 2019 roku. Doceniam brak nakładki, choć producent dorzucił nieco od siebie do softu, na przykład dyktafon, radio FM, aplikację aparatu i kalkulator. Preinstalowany został też Facebook, Instagram i Messenger - żadnej z tych aplikacji nie można usunąć. Jeśli Asus nie będzie zwlekał z aktualizacjami i dostarczy wkrótce Androida Pie, model Max Pro M2 zyska dodatkowego plusa.


System pozbawiony producenckiej nakładki ma swoje zalety, ale w konsekwencji brak tu bardziej zaawansowanych możliwości konfiguracji interfejsu czy jego personalizacji. Jest tu na przykład tryb nocny, który nadaje ekranowi żółtawy odcień, funkcję utrzymania wybudzonego ekranu, gdy użytkownik na niego patrzy oraz opcję dostosowania koloru ekranu - cieplejsze lub zimniejsze barwy. Brakuje mi z kolei możliwości ukrycia wcięcia ekranu czy bardziej rozbudowanych funkcji związanych z konfiguracją parametrów obrazu i personalizacją.

Nie wszystkie aplikacje radzą sobie poprawnie z wcięciem ekranu. Na przykład podczas grania od strony notcha obraz ma ostre narożniki (odcięty jest cały obszar z wcięciem), a z przeciwnej - zaokrąglone. Nie do końca podoba i się tez układ ikon w pasku powiadomień - po lewej stronie znajdują się ikony sieci Wi-Fi i sieci komórkowych. Gdy dochodzą do tego powiadomienia aplikacji, przestrzeń szybko się zapełnia. Po prawej stronie wcięcia znalazły się ikony baterii i zegar, nad którymi Asus też powinien nieco popracować - np. przy procentowy zapisie stanu naładowania cyfry i znak % są trochę ścięte od dołu. Dodajmy do tego kilka nieprzetłumaczonych elementów w interfejsie. Diabeł tkwi w szczegółach, a Asus zdecydowanie powinien przyłożyć się do poprawienia wraz z kolejną aktualizacją takich elementów - drobnych, ale rzutujących na ogólne wrażenie.


Dźwięk

Smartfon oferuje tylko jeden głośnik, umieszczony na dolnej krawędzi. Zapewnia on akceptowalny dźwięk dla każdego, kto chce obejrzeć serial z Netflixa lub kameralnie posłuchać muzyki bez głośników. W wyższej skali głośności zaczyna jednak zniekształcać dźwięk, próżno tu też szukać basów czy głębi. Ale jest przecież gniazdo słuchawkowe, które umożliwi podpięcie ulubionego zestawu słuchawkowego i uzyskanie lepszej jakości dźwięku. Słuchawki z zestawu pod tym względem wam nie zaimponują.

Przy odtwarzaniu muzyki Asus opiera się na aplikacji Muzyka Play, która oferuje podstawowe sortowanie muzyki, ale brak jej choćby equalizera. Jest za to firmowa aplikacja Radio FM, która obsługuje RDS i umożliwia nagrywanie audycji.


Zdjęcia i wideo

W smartfonie ze średniej półki, zaprojektowanym przede wszystkim pod kątem olbrzymiej baterii, nie ma co oczekiwać nadzwyczajnych rezultatów w kwestiach fotografowania. Co nie zmienia fakt, że użytkownicy mocno zwracają uwagę na ten aspekt. Asus Zenfone Max Pro M2 korzysta z sensora Sony IMX486 o rozdzielczości 12 MP z przysłoną f/1.8 oraz dodatkowego, 5-megapikselowego aparatu do pomiaru głębi. Dostarcza może nie ponadprzeciętnych, ale zupełnie akceptowalnych zdjęć przy dobrym oświetleniu, ale znacznie słabiej radzi sobie przy niedostatku światła. Problemem jest nie tylko dłuższa praca autofocusa, ale przede wszystkim słaba szczegółowość zdjęć, widoczne przy zbliżeniach ziarno i wyprane kolory. Jest też tryb nocny, ale jego działanie to porażka - zmniejsza nasycenie kolorów i ie oziębia, ale wcale nie poprawia szczegółowości i jakości zdjęć.

Interfejs aparatu oferuje wiele funkcji: efekty kolorystyczne (mono, sepia, negatyw, solaryzacja, posteryzacja, szkic, neon), tryb portretowy, try upiększania, przełączanie lampy błyskowej i opcję wyboru różnych trybów aparatu (Auto, Pro, HDR, Sport i Noc). Aplikacja jest prosta i intuicyjna, choć nie do końca odpowiada mi sposób przełączania się między trybami oraz między rejestrowaniem zdjęć i nagrywaniem wideo, a z funkcji brakuje mi HDR w trybie auto. Wymaga tez pewnej optymalizacji - czasami bardzo długo trwa zarejestrowanie zdjęcia, pojawiały się też lagi.


Oto rezultaty fotografowania:


Z frontu znalazł się 13-megapikselowy aparat z przesłoną o jasności f/2.0, któremu towarzyszy dioda doświetlająca. Aplikacja oferuje tu tryby upiększania, tryb portretowy oraz możliwość nakładania filtrów kolorystycznych.


Aparat umożliwia nagrywanie w maksymalnej jakości 4K, choć dla lepszej płynności i możliwości skorzystania z elektronicznej stabilizacji lepiej nagrywać w jakości FullHD. Jakość wideo jest dobra, a dźwięk jest wyraźny. Wśród funkcji nie znajdziecie popularnego u konkurencji nagrywania w zwolnionym tempie. A tak prezentują się rezultaty nagrywania wideo:

ASUS ZenFone Max Pro M2 - przykładowe nagrania w jakości 1080p
wideo: mGSM.pl przez YouTube

ASUS ZenFone Max Pro M2 - przekładowe nagranie wideo w jakości 4K
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Komunikacja

Smartfon obsługuje 4G VoLTE, a także obsługuje dual 4G - czyli 4G na obu kartach SIM na raz. Inne opcje łączności obejmują jednozakresowy moduł Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 5 LE i GPS. Obsługuje też USB OTG, dzięki czemu możliwe jest na przykład podłączanie napędów USB. W przeciwieństwie do swojego mniejszego i słabiej wyposażonego brata. Max Pro M2 ma NFC oraz aplikację Google Pay.

Połączenia głosowe

Smartfon obsługuje dwie karty SIM i zapewnia poprawną jakość połączeń. Nie było problemów z zasięgiem, z głośnością czy usłyszeniem i zrozumieniem rozmówców. Co więcej, obydwa sloty mogą obsługiwać jednocześnie sieci 4G i można wybrać, która z kart będzie odpowiadać za połączenia, wiadomości i transfer.


Pamięć i wydajność

Po pierwszym uruchomieniu do dyspozycji użytkownika pozostaje 53,44 GB - z 64 GB deklarowanych przez producenta. Nie zabrakło opcji zamontowania karty microSD - i, co najważniejsze, slot jest niezależny od kart SIM. Na dodatek Asus oferuje 100 GB na rok za darmo w usłudze Google Drive.

ZenFone Max Pro M2 ma jeden z najpopularniejszych procesorów w średniej półce - Snapdragon 660 (Quad 2,2 GHz Kryo 260 + Quad 1,8 GHz Kryo 260 CPU) z procesorem graficznym Adreno 512, który wspierany jest przez 6 GB pamięci RAM. To sprawia, że nie sposób narzekać na szybkość, płynność i wydajność urządzenia. Jego praca jest bez zarzutów, i to nawet pod znacznym obciążeniem podzespołów. Nie zauważyłam spadków wydajności ani podczas korzystania z zasobożernych aplikacji, ani podczas pracy z wieloma aplikacjami, ani podczas grania. Nie ma też najmniejszego problemu z nagrzewaniem się.


Bateria

Pojemna bateria i zapewniane dzięki niej dobre czasy pracy to podstawowy wyróżnik modelu Zenfone Max Pro M2. W końcu 5000 miliamperów to więcej, niż oferują współczesne flagowce. Dzięki temu osoby intensywnie użytkujące swoje smartfony mogą nawet na dwa dni pożegnać się z ładowarką, a ci, którzy bardziej umiarkowanie korzystają z telefonu mogą nawet ten czas podwoić.

Naładowanie baterii zajmuje sporo czasu, podchodzi bowiem pod 3 godziny. Ponad godzinę potrzeba na osiągnięcie 50% stanu naładowania baterii, po kolejnej godzinie mamy już ok. 80%. Naładowanie pozostałych procentów zajmuje dodatkowe 40-50 minut. Pojemna bateria to plus, ale brak szybkiego ładowania podoba się nam znacznie mniej.

  • czas pracy z włączonym ekranem (YouTube, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu) - 17 godzin i 35 minut,
  • godzina strumieniowania wideo (Chrome, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu) - 7% baterii mniej,
  • godzina odtwarzania wideo z pamięci telefonu (tryb samolotowy, 50% jasności ekranu) - 7% baterii mniej,
  • pół godziny korzystania z nawigacji online - 4-5% baterii mniej,
  • pół godziny grania w Real Racing 3 - 7% baterii mniej,
  • wynik w PC Mark battery test - 13 godzin i 53 minut,
  • 8 godzin w trybie czuwania - 4-6% baterii mniej.

Podsumowanie

Seria ZenFone Max wysoko zawiesiła poprzeczkę w kwestii dostarczania modeli o dobrych parametrach, rozsądnej cenie i zachwycających czasach pracy na baterii. Ubiegłoroczny Pro M1 był tego dobitnym przykładem, teraz w jego ślady idzie Pro M2. Choć zmienił się z zewnątrz, nie jest pozbawiony najważniejszych zalet poprzednika - zamontowano w nim pojemna baterię, system bez nakładki i zaoferowano w atrakcyjnej cenie. Max Pro M2 w wersji z 6 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wbudowanej kosztuje 1299 złotych. Do jego największych konkurentów zaliczyłabym przede wszystkim smartfony od Xiaomi, np. Xiaomi Mi 8 Lite, Xiaomi Mi A2 czy Xiaomi Redmi Note 6 Pro.

Plusy i minusy

Plusy:

  • świetne czasy pracy
  • dioda powiadomień
  • parametry wyświetlacza
  • nagrywanie w 4K
  • Gorilla Glass 6
  • czysty Android
  • duża liczba gigabajtów RAM-u
  • zadowalająca wydajność
  • gniazdo słuchawkowe
  • NFC i obsługa aplikacji Google Pay
  • silikonowe etui w zestawie
  • odrębne sloty na karty SIM i microSD

Minusy

  • interfejs i aplikacja aparatu wymagają dopracowania
  • długi czas ładowania
  • złącze microUSB
  • plastikowa obudowa, która łatwo łapie zabrudzenia i rysy
  • przeciętna jakość zdjęć
  • nie ma możliwości ukrycia wcięcia
  • Wi-Fi tylko 2,4 GHz

Materiał własny

Opublikowane:
Autor: Jolanta Szczepaniak

Ten artykuł skomentowano już 3 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Wszystkich opinii: 3.
33,3% 
 33,3% 
 33,3% 
PiotrT
Korzystam z płatności zbliżeniowych poprzez aplikacje PeoPay zatem nie wiem skąd taka opinia się tu pojawiła. Działa bez zarzutu.
Faktycznie nie da sie odinstalować facebooka i Instagrama ale po wyłączeniu aplikacji są one ukrywane i nie widzimy ich w menu.
.30.179.47 | 28 Mar 2019, 12:03
mozilla007
Facebook i inne śmieci nie do wyrzucenia? To nie wart nawet dukata. Po co to komu? Gdyby była możliwość usunięcia to ok, ale nie wyciskanie ludziom na siłę. Dodatkowe obciążenie baterii i płynności systemu. Ten zestaw aplikacji nawet flagiwce umie ubić.
.184.222.176 | 12 Mar 2019, 07:03

Marek
Warto też dodać, że nie da się ustawić płatności zbliżeniowej innej niż Google Pay. Przykładowo w przypadku konta w PKO nie da się zapłacić telefonem za zakupy.
.28.15.181 | 04 Mar 2019, 07:03