Choć nie zobaczymy więcej smartfonów OnePlusa w Europie, w Chinach marka działa normalnie i już pracuje nad kolejnym flagowcem, czyli OnePlus 16.
Co straciliśmy? Jak na razie wiadomo, że w dziedzinie designu niewiele. Nowy model ma być podobny do poprzedniego, który był trochę nijaki. Nowy będzie podobny, włącznie z mało oryginalnym tyłem urozmaiconym prostą wysepką aparatów fotograficznych. Za to front będzie wyglądać zacnie - znajdzie się tam bowiem 6,78-calowy, płaski wyświetlacz z technologią LIPO, pozwalającą na stworzenie bardzo wąskiej i symetrycznej ramki oraz odświeżanie do 185 Hz. Flagowy OnePlus pozostanie przy najmocniejszym z dostępnych na rynku procesorze, czyli przy nadchodzącym układzie Snapdragon 8 Elite Gen 6 Pro, łączonym z nowymi pamięciami operacyjnymi LPDDR6. Wydajności zatem nie braknie.
Energii także, bowiem producent myśli o powiększeniu pojemności akumulatora nawet w okolice 9000 mAh, choć tu ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Nie zabraknie za to szybkiego, 100-watowego ładowania oraz 50-watowej indukcji, ale fani nakładki OxygenOS będą zawiedzeni, bowiem (w ramach unifikacji z Oppo) zastąpi ją ColorOS 17 na bazie Androida 17. Aparaty fotograficzne też mają być lepsze, niż w poprzedniku. Główny będzie 200-megapikselowy, zaś pozostałe dwa tylne - szerokokątny i tele - będą 50-megapikselowe. Taką rozdzielczość będzie mieć też zapewne aparat przedni. Premiery w Chinach możemy spodziewać się w październiku, tuż po prezentacji Snapdragonów przez Qualcomma. A zatem, będzie lepiej, niż w OnePlus 15 - ale wciąż w trochę sztampowej obudowie. I niestety - tylko w Chinach...