Globalny rynek smartfonów w pierwszym kwartale 2026 roku napotkał istotne bariery, które przerwały passę dziesięciu kwartałów nieprzerwanego wzrostu.
Według wstępnych danych, światowe dostawy spadły o 4,1% w porównaniu do ubiegłego roku, osiągając poziom 289,7 miliona sztuk. Głównym winowajcą tej stagnacji są poważne ograniczenia w dostawach pamięci oraz ich rekordowo wysokie ceny, co wymusza na producentach ograniczanie produkcji i podnoszenie cen końcowych. Sytuację pogarszają dodatkowo rosnące koszty logistyki i energii wynikające z konfliktów na Bliskim Wschodzie.
Co ciekawe, tym trudnym otoczeniu Samsung zdołał odzyskać pozycję lidera, kontrolując 21,7% rynku przy dostawach na poziomie 62,8 miliona urządzeń. Sukces ten wynika przede wszystkim z ogromnego zainteresowania modelem Galaxy S26 Ultra oraz strategicznego, wcześniejszego wprowadzenia do sprzedaży popularnej serii A. Na drugim miejscu uplasowało się Apple z udziałem 21,1%, które mimo ogólnych problemów z łańcuchem dostaw, odnotowało fenomenalny, ponad 30-procentowy wzrost sprzedaży serii iPhone 17 na kluczowym rynku chińskim. Obie firmy jako jedyne z pierwszej piątki największych producentów zakończyły ten kwartał z dodatnim wynikiem rok do roku.
Pozostali gracze rynkowi odnotowali słabsze wyniki, co szczególnie widać na przykładzie Xiaomi, którego dostawy skurczyły się o 19,1%. Firmy takie jak OPPO i Vivo również borykały się z niewielkimi stratami udziałów, choć Vivo utrzymało silną pozycję w Indiach. Warto też zwrócić uwagę na mniejszych producentów, takich jak Honor, który dzięki intensywnej ekspansji zagranicznej osiągnął imponujący wzrost o 24%.
Eksperci przewidują, że rynek będzie ewoluował w stronę urządzeń segmentu premium, ponieważ rosnące koszty komponentów najbardziej uderzają w najtańsze modele, co znacząco ogranicza ofertę dla klientów szukających telefonów w budżetowych cenach.
Na podstawie idc.com