Długo oczekiwany Samsung Galaxy S23 FE jest już coraz bliżej. Przez długi czas nie było pewne, czy faktycznie zobaczymy ten model, ale teraz słyszymy o nim z coraz pewniejszych źródeł.
Jednym z nich jest kanadyjska strona wsparcia technicznego Samsunga, na której pojawiły się dwa nowe modele o numerach seryjnych SM-S711U1 i SM-S711B. Kolejnym jest Justin Hume, wiceprezes ds. urządzeń mobilnych w Samsung South Africa. W przeprowadzonej kilka dni temu rozmowie z Android Authority zgodził się z rozmówcą, że pomiędzy Samsung Galaxy A54 a Samsung Galaxy S23 jest "dziura w kształcie FE", a następnie dodał, że Samsung wypowie się na ten temat bardzo niedługo.
Na razie oficjalnej wypowiedzi jeszcze nie było, za to niedługo później nowy model pojawił się w bazie danych Wireless Power Consortium. Testowany model Galaxy S23 FE miał numer seryjny SM-S711U i ładowano go z mocą 4,4 W, choć można się spodziewać, że maksymalna moc ładowania indukcyjnego nowego modelu będzie większa - w przypadku Galaxy S21 FE 5G wynosiła 15 W. W bazie danych pojawiło się też zdjęcie na żywo - kształt, położenie przycisków i płaski ekran pokrywają się ze wcześniejszymi renderami Galaxy S23 FE 5G.
fot. Wireless Power Consortium
Więcej szczegółów dostarczyła obecność Galaxy S23 FE na Geekbench - wiemy teraz, że zasili go procesor Qualcomm Snapdragon 8 Gen 1. Testowany w benchmarku model był ponadto wyposażony w 8 GB RAM i system operacyjny Android 13, a w testach jednego i wielu rdzeni zdobył odpowiednio 1613 i 4049 punktów.
O niektórych elementach specyfikacji słyszeliśmy już wcześniej - nowy model z serii Fan Edition ma dostać 6,4-calowy ekran AMOLED z rozdzielczością FHD+ i odświeżaniem 120 Hz, akumulator 4500 mAh z ładowaniem o mocy 45 W i główny aparat 50 Mpx.

Opinia neutralna
Jest proste wytłumaczenie dlaczego uzyskano tak niską moc: błąd lub nieświadomość certyfikujących osób że należy korzystać ze specjalnej ładowarki indukcyjnej. Nie chce się wierzyć by Samsung zrezygnował ze swojego standardu Wireless Fast Charging 2.0 (12.5W/15W) promując nowy model, tym bardziej że jedynymi produktami umożlwiającymi ładowanie z tą mocą są własne ładowarki serii P2400/5400. Nie ma powodu by kastrować produkt z własnego, "zamkniętego" standardu który odpowiada za sprzedaż własnych ładowarek indukcyjnych.
Opinia pozytywna
Zgaduję, że Adam zrobił błąd raczej z pośpiechu; to raczej nie jest błąd rzeczowy. Przy pisaniu dużej ilości tekstów czasem następuje przepełnienie stosu i tego rodzaju byki - wiem, bo sam ich doświadczam. Natomiast drugi błąd może rzeczywiście wynikać z pierwszego. (jf)
Opinia pozytywna
Bardzo mi miło, zawsze fajnie w komentarzach widzieć stałego użytkownika. Wpisałem, znalazłem jeszcze jeden artykuł u nas, tym razem Adama (rozumiem, że o to chodziło?). Nie chce mi się wierzyć, że zrobił takiego babola. Może ja o czymś nie wiem, bo przegapiłem w niusach? A może po prostu zrobił babola, bo zaćmienia zdarzają się każdemu. Skonsultuję z nim i poprawię jeśli trzeba. (jf)
Opinia pozytywna
Oczywiście. Autor miał chwilowe zaćmienie, dzięki za czujność. Pozdrawiam. (jf)