
Poza efektownymi smartfonami czy tabletami, na CES pojawił się także niecodzienny telefon. Lista jego wyposażenia mieści się w jednym zdaniu, ale skrywa w sobie coś, czego nie ma żaden inny telefon.
Tym czymś jest... bateria. A konkretniej - typowe ogniwo typu AA, które potocznie nazywamy "paluszkiem". To jeszcze nic! Według zapewnień producenta, po zastosowaniu w telefonie baterii Energizer Ultimate Lithium L91, jego czas czuwania sięgnie... 15 lat! I nawet jeśli producent przesadził, nawet jeśli czas pracy szacowano w warunkach laboratoryjnych - wynik i tak będzie imponujący. Nawet, jeśli przyjmiemy, że użyjemy zwykłej baterii, kupionej w kiosku za złotówkę - mamy idealny telefon "zastępczy", którego nie musimy ładować. Jedyne, o czym będziemy musieli pamiętać, to reguralne zasilanie konta na karcie SIM, oczywiście jeśli nie zamierzamy korzystać z telefonu tylko w sytuacjach awaryjnych, dzwoniąc na alarmowy numer 112. Jeśli jednak zdecydujemy się z niego rozmawiać - jedna bateria wystarczy na 10-godzinną pogawędkę. Potem trzeba będzie ją wymienić. W komplecie nie ma ładowarki, a właściwie - nie ma niczego. Telefon nie posiada wyświetlacza, ma jedynie klawiaturę do wybierania numerów i klawisz alarmowy, domyślnie łączacy z numerem 112. Jedynym dodatkowym wyposażeniem urządzenia jest dioda LED, pełniąca rolę latarki.
![]() |
![]() |
![]() |
|
| SpareOne fot. SpareOne |
|||
Na postawie informacji producenta



Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!