Kilka miesięcy po globalnej prezentacji, do sprzedaży w Polsce trafił fotograficzny smartfon Sony Xperia PRO-I. Choć to urządzenie dla wybranych - cena zwala z nóg.
Sony Xperia PRO-I można już kupić w oficjalnym sklepie Sony za jedyne 8399 złotych. Bez promocji, bez gratisów, ale można na raty - od 165,10 zł miesięcznie. Fakt - Sony Xperia PRO-I nie jest smartfonem dla masowego odbiorcy, a raczej dla profesjonalnych czy półprofesjonanych fotografików - niemniej cena zwala z nóg. To chyba najdroższy smartfon, jaki można kupić w Polsce. Nawet Galaxy Fold czy iPhone 13 Pro Max są tańsze... Najzabawniejszy w tym wszystkim jest dopisek "OKAZJA" widniejący na sklepowej karcie...
Co takiego oferuje Sony Xperia PRO-I? Przede wszystkim, aparat fotograficzny z matrycą o rozdzielczości 12 megapikseli i rozmiarze cala (piksel 2,4 mikrometra), przejętą z aparatu fotograficznego Sony RX100 VII. Do tego, są jeszcze dwa bardziej typowe, 12-megapikselowe aparaty: z obiektywem szerokokątnym 16 mm f/2.2 i z teleobiektywem 50 mm f/2.4 o 2-krotnym przybliżeniu optycznym. Komplet dopełniają: czujnik ToF wspomagający autofokus PDAF oraz funkcja śledzenia ostrości na podstawie oczu. Dodano również kinowe tryby filmowania Sony VENICE oraz dwa mechaniczne klawisze migawki - osobne do zdjęć i filmów. Xperii PRO-I ma ponadto 6,5-calowy ekran OLED 4K z częstotliwością odświeżania 120 Hz, procesor Snapdragon 888, 12 GB pamięci operacyjnej i 512 GB pamięci flash, wraz z gniazdem karty microSD. Wszystko to zasila akumulator o pojemności 4500 mAh z 30-watowym ładowaniem.
gudbaj sony
raz w życiu kupiłem smartfona "fotograficznego" SONY. Xperia Z1. FLAGOWIEC w tamtym momencie. Reklamowany jako super-fotograficzny, super optyka G-lens, dzikie węże... Ale zdjęcia które robiłem były jakieś... nie do końca ostre. Z daleka zdjecia wyglądaly dobrze, ale z bliska przy powiększeniu, nie za bardzo. Po dokladnym przeanalizowaniu okazalo się, że prawa (lub dolna przy orientacji pionowej) połowa zdjęcia miała abberacje i dystorsje które wynikały zapewne z kiepskiej soczewki - soczewka po prawej stronie cierpiała na "astygmatyzm". Zastanawiałem się nawet czy tego nie reklamować, ale jak przyjrzałem się dokładnie zdjęciom zamieszczonym w recenzjach na kilku stronach, dojrzalem że jest tam ta sama wada. Jakimś cudem, recenzenci o nich nie wspominali. Koniec końców, telefon oddałem członkowi rodziny ktoremu nie zależało na fotografii, natomiast mógł się nacieszyc innymi cechami telefonu (jeśli chodzi o multimedia, internet, to nie powiem złego słowa, telefon śmigał).
W każdym razie, podsumowując - jeśli chodzi o fotografię, ja już nigdy więcej smartfona SONY nie kupiłem, i musiałby mi ktoś naprawdę solidnie udowodnić, że warto. Jak mówią anglicy, Fool me once, shame on you; fool me twice, shame on me.
Piotr
Fajnie by było Panie Adamie mieć możliwość testowania tego telefonu ale nie wiem czy Sony by się zgodził.