R E K L A M A

Samsung Galaxy A50 Dual SIM
testy

Opublikowane:

Plastik może być fantastik

Samsung Galaxy A50 to przedstawiciel nowej rodziny średniopółkowych smartfonów koreańskiego koncernu. Oznaczenie definiuje go jasno - to średniak wśród średniaków - można zatem uznać A50 za swoisty wzór dla całej serii Galaxy A, w której znajdziemy modele zarówno mniej, jak i bardziej zaawansowane. Jak spisze się w tej roli?

Samsung Galaxy A50
Samsung Galaxy A50
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Trzeba przyznać, że urządzenie zapowiada się ciekawie, zastosowano w nim bowiem kilka nowoczesnych rozwiązań, zarezerwowanych dotąd dla modeli raczej wyższej klasy. Mamy tu zatem modny ekran z wąską ramką, potrójny aparat fotograficzny czy też czytnik linii papilarnych pod wyświetlaczem. Do tego dodano przyzwoity procesor, sporą pamięć i duży akumulator. Czy Samsung Galaxy A50 ma jakieś słabsze strony? Przekonajmy się!


Samsung Galaxy A50 - wideorecenzja
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Spis treści



Konstrukcja, zestaw, jakość wykonania

Samsung Galaxy A50 dotrze do nabywcy w estetycznym opakowaniu, w którym oprócz telefonu znajdziemy 15-watowy zasilacz, przewód USB i słuchawki. Grają nawet nieźle, ale nie są - moim zdaniem - najwygodniejsze. Douszne "pchełki" mają spore rozmiary, ale zabrakło w nich miękkich elementów, przez co nie najlepiej leżą w uchu i podczas dynamicznych ruchów głowy potrafią "wyskoczyć".

Może mam niekompatybilne uszy - ale osobiście wolę model dokanałowy, który Samsung dodaje do droższych modeli. Niemniej - na początek mogą być, choć warto zastąpić je lepszymi. I od razu wspomnę o jednej z zalet tego telefonu - ma minijacka!

Za kolejną zaletę Samsunga Galaxy A50 uznałem jego stylizację. Telefon - choć ma obudowę wykonaną z tworzywa - prezentuje się naprawdę ładnie. Ramka nośna udanie naśladuje metal, zaś tylny panel - szkło. Zastosowanie tworzywa sprawia, że smartfon jest lżejszy i przyjemny w dotyku. Trwałość obudowy ocenię już jednak nieco niżej.

Tył broni się dzielnie, wbrew pozorom nie jest podatny na zarysowania. Błyszczący lakier ramki również - acz w moim egzemplarzu, wskutek upadku, pojawił się drobny odprysk w okolicy głośnika. Zdaje mi się jednak, że w tym wypadku powinienem się raczej cieszyć, bo ekran wytrzymał, a telefon do dziś działa bez zarzutu.

Trudno to nazwać wadami czy niedostatkami, ale zaznaczę, że Galaxy A50 nie jest wodoszczelny, nie wspiera również ładowania bezprzewodowego, choć przy plastikowych "pleckach" aż się prosi o jego implementację. Cóż, średniak musi w czymś ustępować flagowcom, zatem pogodziłem się z tymi brakami. Bardzo spodobało mi się natomiast to, jak wygodnie ten telefon leży w dłoni.

Wierzcie mi, dawno nie używałem czegoś tak poręcznego i przyjemnego w dotyku. Trudno to ubrać w słowa - ale sądzę, że będziecie zadowoleni z "feelingu" jaki daje trzymanie tego telefonu. To w dużej mierze zasługa rozsądnych wymiarów obudowy, jej wyprofilowania oraz smukłości, wyważenia i poczucia lekkości smartfonu - ale po prostu jest to jedna z tych trudno mierzalnych cech, która decyduje o pozytywnym nastawieniu do urządzenia.

Ergonomia - w jak najlepszym porządku, a gdybyście zapytali, co w obudowie A50 podoba mi się najmniej - odpowiem, że wystająca oprawka tylnego aparatu. Fakt, wystaje tylko nieznacznie, nie udało mi się jej jeszcze zarysować, a położony na blacie telefon wcale się nie buja - ale i tak wolałbym, by obiektywy były schowane w obrysie obudowy.

Co, gdzie? Już opisuję. Klawisze są na prawym boku, szuflada kart - na lewym. Na górze jest pomocniczy mikrofon, zaś na dole znajdziemy oba gniazda, kolejny z mikrofonów oraz pojedynczy głośnik.

Wyświetlacz

A co na przodzie? 6,4-calowy ekran Super AMOLED o rozdzielczości Full HD+, otoczony dość wąską ramką, dzięki czemu zajmujący porządne 85% przedniego panelu. Ów panel chroni popularne szkło Corning Gorilla Glass 3, które - choć nie najnowocześniejsze, wciąż jest chętnie stosowane ze względu na swą wysoką odporność na zarysowania.

Tu nic się nie zmienia - o trwałość szybki możecie być spokojni, choć z racji subtelności ramek lepiej uważać, by telefon nam nie upadł. W ekranie - zgodnie z obecną modą - nie mogło zabraknąć niewielkiego notcha - ale jego obecność nie przeszkadza zbytnio w prezentowaniu informacji na górnym pasku. Oczywiście ogranicza on nieco ilość pokazywanych powiadomień - ale przynajmniej widzimy kilka ostatnich.

Jakość obrazu na ekranie jest znakomita. Wyświetlacz jest wyraźny i prezentuje miłe dla oka, intensywne barwy. Jeśli wolimy mniej jaskrawe - w oprogramowaniu znajdziemy opcje pozwalające dostosować temperaturę barw do naszych potrzeb (z osobną regulacją składowych RGB). Mamy również filtr światła niebieskiego - z regulacją intensywności i możliwością automatyzacji działania, można również przełączyć interfejs w tryb nocny - o ciemniejszej grafice.

Polubiłem go na tyle, by włączyć na stałe - interfejs wygląda wówczas nader atrakcyjnie. Poziomy jasności - absolutnie bez zarzutu, zarówno maksymalny jak i najniższy dobrano idealnie. Współpraca z okularami polaryzacyjnymi - bez uwag. Smartfon wyposażono również w funkcję Always on Display. Jest niezbędna, zabrakło bowiem diody powiadomień. AoD możemy dość szeroko spersonalizować - zmieniając choćby wygląd zegara czy dodając np. sterowanie odtwarzaniem muzyki.

Zabezpieczenia

Dużo dobrego, czas ponarzekać. W Galaxy A50 zamontowano efektowny, modny czytnik linii papilarnych pod powierzchnią wyświetlacza. Tempo i pewność jego działania pozostawiają jednak nieco do życzenia.

O ile szybkość pracy jestem w stanie wybaczyć, o tyle ilość błędnych odczytów trochę mnie irytuje. Producent aktualizował oprogramowanie mojego egzemplarza, ale znaczącej poprawy działania czytnika nie odnotowałem. Powiedzmy, że jest ledwo zadowalająca. Dużo lepiej sprawuje się układ rozpoznawania twarzy, choć to proste rozwiązanie oparte o obraz przechwytywany przednim aparatem.

Funkcja ta działa przyzwoicie, ale trzeba pamiętać, że skorzystanie z niej w ciemności może być utrudnione, pomimo opcji doświetlania twarzy ekranem. Nie udało mi się oszukać układu zdjęciem (ale dopuśćmy myśl, że jest to w pewnych warunkach możliwe), Prawidłowe rozpoznanie wymaga również otwarcia przynajmniej jednego oka, zatem "metoda na śpiocha" nie zadziała. Trzeba również pamiętać o zdjęciu okularów przeciwsłonecznych - ale zwykłe, korekcyjne, nie zaburzają pracy układu. Jak widać, to co nowoczesne i modne, nie zawsze bywa najlepsze. Grunt, że obu proponowanych zabezpieczeń można używać równolegle - i kiedy tylko się da, lepiej korzystać z rozpoznawania facjaty.

Interfejs, aplikacje

Ekran, ekranem - a co na nim? Android 9.0 Pie z interfejsem One Ui 1.1 i zabezpieczeniami z marca tego roku (stan na początek maja). Interfejs nie jest upstrzony dodatkami, ale kilka preinstalowanych rzeczy musiało się tu znaleźć. Poza klasycznym zestawem od Google, mamy też aplikacje Microsoftu (Word, Excel, PowerPoint, OneDrive i LinkedIn), znajdziemy też Facebooka czy nieco nachalną zachętę do korzystania ze Spotify.

Samsung dorzuca także własną przeglądarkę, klienta e-mail, galerię czy dyktafon. Jest również menedżer plików, fitnesowo-zdrowotna aplikacja Samsung Health, jak i firmowy sklep z aplikacjami. Nie mogło zabraknąć Bixby, ale tym razem bez osobnego przycisku. Do kompletu jest też aplikacja konserwacyjna.

Interfejs ma klasyczny, zasobnikowy układ, ale możemy zmieniać siatkę ikon pulpitu i zasobnika, jak również układ przycisków systemowych i panelu przełączników. Trzy przyciski systemowe możemy zastąpić gestami, podobnie, gestem możemy też przechodzić do zasobnika aplikacji. Dla tradycjonalistów - pozostawiono też klasyczny klawisz wiodący do szufladki. Gestami można sterować również wyciszaniem sygnałów czy rozwijać panel powiadomień bez sięgania w górę ekranu.

Jest oczywiście wybudzanie dwuklikiem i podtrzymywanie podświetlenia, gdy spoglądamy na ekran. Nie zapomniano o trybie obsługi jedną ręką czy trybie dla graczy Game Launcher, ograniczającym "przeszkadzajki" i pozwalającym nagrywać obraz z ekranu w HD. Wszystko jest podane w schludnej, czytelnej formie, z elementami ułożonymi tak, by były w zasięgu palca. Interfejs oceniam wysoko - nie znalazłem w nim niczego, co chciałbym skrytykować.

Wydajność

O pracę Galaxy A50 dba ośmiordzeniowy Exynos 9610 z grafiką Mali-G72 MP3 i pamięcią operacyjną 4 GB. To musi działać sprawnie - i przeważnie tak właśnie jest. Telefon bezproblemowo radzi sobie z aplikacjami użytkowymi, jak również z grami - i to na przyzwoitym poziomie detali. W benchmarkach wypada tak, jak na porządnego średniaka przystało - nie ma się czego wstydzić.

Przez większość czasu Galaxy A50 pracuje płynnie i sprawnie przełącza się między aplikacjami. Prawie idealnie... Niestety, niepokoją mnie dziwne, sporadyczne przycinki. Bywa, że któraś aplikacja startuje wolniej, niż powinna. Czasem "klatkuje" nawet interfejs, innym razem zamykanie aplikacji odbędzie się ze zwłoką. Najbardziej rzuca się to w oczy przy korzystaniu z aparatu fotograficznego i przy niektórych grach. Co się dzieje - nie wiem, aktualizacja u producenta nie pomogła... Zaznaczę jednak, że wspomniane przycięcia występują dość rzadko i nie przeszkadzają w codziennym użytkowaniu telefonu. Skłamałbym jednak mówiąc, że nie da się ich zauważyć.

Drobne zaburzenia płynności pracy Samsung Galaxy A50 nadrabia sporą ilością pamięci, jaką nam oferuje. Mowa o wbudowanej kości 128 GB, z której na starcie wita nas ok. 110 GB wolnego miejsca. A to nie koniec, bowiem możemy jeszcze skorzystać z karty microSD i dorzucić skromne 512 GB. Mało? W średniaku? Pamięć zapiszmy zatem po stronie zalet.

Akumulator

Zaraz obok zapisujemy akumulator. Bateria o pojemności 4000 mAh to jedna z największych zalet tego urządzenia. Nie czyni telefonu dramatycznie ciężkim, ale za to sprawia, że zasilacza poszukujemy co drugi dzień. I to właściwie bez poważnych wyrzeczeń.

Wystarczy korzystać z automatycznego podświetlania ekranu i przełączyć Always on Display na uruchamianie stuknięciem w ekran. Nie trzeba mozolnie przełączać modułów łączności czy wpatrywać się w przygaszony ekran. Dwa dni pracy bez żadnych sztuczek - to dobry wynik. Czas pracy można jeszcze wydłużyć, kombinując w ustawieniach - ale po co?

Mnie - wystarczyła świadomość, że nawet przy bardzo wytężonej pracy, smartfon wytrzyma do wieczora. Czas ładowania akumulatora jest krótki, ale nie rewelacyjnie. Pełne naładowanie zajmie nieco ponad półtorej godziny, ale już w pierwszych 20-kilku minutach można zyskać 1/3 naładowania. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko ładowania bezprzewodowego...

Komunikacja, dźwięk

W zakresie komunikacji nie mam do Galaxy A50 większych zastrzeżeń. Wyposażenie w interfejsy jest kompletne - poza LTE, mamy tu NFC, Bluetooth 5.0 i dwuzakresowe W-Fi, a także obsługę nawigacji GPS, GLONASS, Beidou i Galileo czy wspomnianego już minijacka.

Warto podkreślić jedną z większych zalet tego smartfonu, a mianowicie potrójne gniazdo kart, pozwalające używać jednocześnie dwóch kart nanoSIM, jak i pamięci microSD. Wielkie brawa dla Samsunga za rezygnację z rozwiązania hybrydowego - tak jest zdecydowanie praktyczniej.

Jakość dźwięku podczas rozmów jest znakomita, choć nie obraziłbym się, gdyby głośnik słuchawki miał większą moc - ale oczywiście bez utraty jakości brzmienia, którą oceniam wysoko, w zasadzie na miarę flagowca. Podobnie jest z głośnikiem zewnętrznym. Jest tylko jeden, ale brzmi dobrze i również mógłby być mocniejszy. O słuchawkach wspominałem na wstępie - ale powtórzę: grają lepiej niż wyglądają i leżą w uchu. Dla porządku dodam, że nie mam zastrzeżeń do pracy wszystkich dostępnych systemów łączności. Działają jak należy.

Trochę szkoda, że Samsung nie preinstaluje własnej aplikacji odtwarzacza, sugerując rozwiązanie Google. Apkę można jednak doinstalować samodzielnie, a niedogodność tę rekompensuje nam obecność radia FM, nieoczywista w przypadku Samsunga. Tu radio jest, gra nieźle, a do tego pozwala zapisywać audycje.

Fotografia i wideo

Samsung przyzwyczaił nas do tego, że już nawet tańsze średniaki oferują dobrą jakość zdjęć. W Galaxy A50 nie mogło być gorzej, ale producent postanowił dodać jeszcze jeden obiektyw, dający zdjęcia szerokokątne. Oprócz 8-megapikselowego szerokiego kąta, mamy tu jeszcze matrycę 25 Mpx z obiektywem o zacnej przysłonie f/1.7 oraz pomocnicze, 5-megapikselowe oczko do rozmywania tła. Jedynym, czego zabrakło, jest optyczna stabilizacja obrazu. Tu musimy polegać na cyfrowej.

Zdjęcia wykonywane w dzień są po prostu dobre. Trudno tu na cokolwiek narzekać, a jeśli już musiałbym na coś powybrzydzać - będzie to minimalna odległość, z jakiej "łapie" autofokus. Sięga 20-30 cm, co wydatnie utrudnia zrobienie makro. Szkoda, bo poza tym - AF jest świetny, szybki i precyzyjny.

W zdjęciach nocnych jest już nieznacznie gorzej, ale nie oznacza to, że A50 jest gorszy od konkurentów. Tu po prostu spada ilość detali, na ciemniejszych i równomiernych partiach kadru da się dostrzec szum, a do tego, telefon mocno ociepla zdjęcia, nadając im trochę jesiennego, żółtopomarańczowego nastroju. Czasem ten efekt jest pożądany, ale przecież nie zawsze...

Nie mogło zabraknąć sztucznej inteligencji, która u Samsunga nazywa się "Optymalizator Scenerii". Dość często zdarza się, że zdjęcie wykonane po włączeniu optymalizatora wychodzi lepiej, niż bez niego. Po kilkunastu próbach włączyłem go na stałe - nie zawiodłem się.

Trochę rozczarował mnie natomiast tryb manualny. Pozwala modyfikować jedynie czułość, ekspozycję i balans barw. Szkoda, że nie da się zmienić czasu otwarcia migawki - może fotki nocne wskoczyłyby na poziom bliski flagowcom...?

Obiektyw szerokokątny ma już stałą ostrość i słabszą przysłonę (f/2.2), przez co zdjęcia nocne ustępują tym z głównego aparatu. Zyskujemy za to naprawdę szeroki kąt widzenia, dzięki czemu nie musimy oddalać się od obiektu, by zmieścić go w kadrze. Efekt rybiego oka jest tu zauważalny, ale w większości przypadków daje miłe dla oka efekty. Szkoda jednak, że zabrakło cyfrowej korekcji geometrii obrazu, którą mamy we flagowych S10.

Układ rozmywania potrzebuje dobrego tła i ustawienia modela, by zadziałać prawidłowo. W innym wypadku, może odrobinę "pogubić się" we włosach - ale i na mojej łysinie parę razy zdarzyło się niepotrzebne rozmycie... Mogłoby być nieco lepiej, szczególnie, że system wykorzystujący dwa obiektywy wymaga dość wyraźnego oddalenia się od obiektu - 1,5 metra.

Całkiem nieźle spisuje się natomiast tryb panoramowania, cyfrowy zoom także daje znośne efekty, a wisienką na torcie jest łatwy zapis animowanych GIF-ów. Po zaznaczeniu odpowiedniej opcji w ustawieniach aparatu, wystarczy przytrzymanie klawisza migawki. Funkcje aparatu uzupełniają ponadto animowane awatarki, hyperalpse czy Bixby Vision, którego używałem m.in. do odczytu kodów graficznych czy tłumaczenia tekstu "w locie", na podstawie obrazu z aparatu.

Po przeciwnej stronie obudowy mamy natomiast pojedynczy aparat do selfie. Co ciekawe, również i on potrafi rozmywać tło. I choć nie ma do pomocy dodatkowej matrycy, radzi sobie nie gorzej od aparatu tylnego.

Ogólnie, z jakości selfie można być zadowolonym, choć warto uważać na zbyt jasne tło. Wówczas przedni aparat ma tendencję do przejaskrawień. Jeśli chodzi o zapis wideo - nie mam większych zastrzeżeń ani do tylnego, ani przedniego aparatu.

Samsung Galaxy A50 - przykładowe filmy
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Pochwalę możliwość zapisu filmów obiektywem szerokokątnym, ale zganię to, że nie da się przełączyć aparatów w trakcie nagrywania. Nie powala mnie również jakość filmów w zwolnionym tempie. Niektórym może również doskwierać brak zapisu w 4K - zarówno przednim, jak i tylnym aparatem. Nie podejrzewam natomiast, by ktoś narzekał na interfejs fotograficzny. Jest prosty w obsłudze i czytelny.

Podsumowanie. Plusy i minusy

Samsung wykazał się sporą odwagą, zbrojąc średniaka w nowoczesne rozwiązania, a jednocześnie rezygnując z metalowej czy szklanej obudowy. Równie odważnie ustalono cenę tego telefonu, wynoszącą aktualnie 1599 zł. To odrobinę za dużo, by na starcie zyskać przewagę nad konkurentami. Pamiętajmy jednak, że Samsung to wciąż potęga i może "doliczać" sobie za logo. Czemu nie?

Mimo tego, że znajdziemy kilka tańszych, a niekoniecznie dużo gorszych propozycji, uznaję Galaxy A50 za propozycję godną rozważenia. Smartfon ten przekonuje dobrym wyglądem i poręcznością, a także znakomitym wyświetlaczem.

Do tego robi fajne, szerokokątne zdjęcia i porządne selfie, a nader wszystko - ma pojemny akumulator pozwalający na bezstresowe, dwudniowe korzystanie z niemal pełnych możliwości urządzenia. Ogromną zaletę stanowi również potrójny slot na karty, o minijacku nie wspominając. Do tego dorzucamy jeszcze dużą pamięć, dobry dźwięk, świetny interfejs i sensowne wyposażenie w aplikacje i funkcje.

By nie było idealnie, na przeciwległej szali mamy słabo działający (choć efektowny i modny) czytnik linii papilarnych i drobne, sporadyczne, ale jednak dostrzegalne zaburzenia płynności pracy. To najpoważniejsze niedostatki, ale dodałbym jeszcze brak wodoszczelności, diodki i ładowania bezprzewodowego. A jeśli zastanawiacie się, czemu wśród wad nie wymieniam plastikowej obudowy - wybierzcie się do sklepu i obejrzyjcie ten smartfon. Nie mam nic przeciwko obudowie z tworzywa, jeśli jest wykonana tak, jak u Samsunga.

Plusy i minusy

Plusy:

  • mocny akumulator
  • bardzo dobry wyświetlacz
  • DualSIM bez hybrydy
  • przyjazny interfejs
  • minijack i radio FM
  • Always On Display
  • przyzwoite zdjęcia
  • efektowny wygląd
  • obiektyw szerokokątny
  • NFC
  • dobry dźwięk

Minusy:

  • brak diody powiadomień
  • słaby czytnik linii papilarnych
  • sporadyczne zaburzenia płynności pracy
  • brak wodoszczelności
  • brak ładowania bezprzewodowego
  • niewygodne słuchawki z zestawu

materiał własny

Opublikowane:
Autor: Adam Łukowski

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!