Redmi Note 7 jest przebojem rynkowym - z tym nawet nie zamierzam polemizować. Główne zasługi ma tu korzystna cena, ale nie jest to jedyny czynnik decydujący o sukcesie. Jakie są pozostałe - i czy owa cena nie wymusza na nabywcach jakiś kompromisów - dowiecie się z naszej recenzji!
Redmi Note 7 to pierwszy model Xiaomi (bowiem Redmi jest submarką chińskiego producenta), wprowadzony na polski rynek z takim przytupem. Była huczna premiera, a jej zwieńczeniem było ogłoszenie atrakcyjnych cen. Nie dziwi zatem fakt, że pierwsza partia smartfonów rozeszła się całkiem szybko. Czy jakość urządzenia jest adekwatna do zainteresowania, jakie wywołuje? Sprawdźmy.
|
|
|
Redmi Note 7 - wideorecenzja wideo: mGSM.pl przez YouTube |
Spis treści
- Konstrukcja, zestaw, jakość wykonania
- Wyświetlacz, zabezpieczenia
- Interfejs, aplikacje
- Wydajność, akumulator
- Komunikacja, dźwięk
- Fotografia i wideo
- Podsumowanie. Plusy i minusy
Konstrukcja, zestaw, jakość wykonania
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Redmi Note 7 dociera do nabywcy w kartonowym pudełku opatrzonym ascetyczną grafiką. Komplet - też jest trochę ascetyczny. Znajdziemy w nim przewód USB, silikonowy pokrowiec, "makulaturkę" i igłę do otwierania gniazda kart. Jest i zasilacz, zwykły, 10-watowy. Dziwne, bowiem smartfon obsługuje szybkie ładowanie Quick Charge 4.0 - wygląda zatem na to, że szybką ładowarkę musimy dokupić osobno. W zestawie nie ma słuchawek, ale na szczęście Redmi Note 7 ma wyjście minijack. Zatem pierwsze kompromisy widzimy już na starcie.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Na szczęście w kwestii stylizacji, nie czekają nas oszczędności. Smartfon wygląda nowocześnie i może się podobać, szczególnie w wersji niebieskiej (z delikatnym gradientem) lub czerwonej, która ma być dostępna nieco później. Stylizacja jest "na czasie" - mamy zatem kropelkowy notch w ekranie, podwójny aparat na tyle i błyszczące wykończenie. Można powiedzieć, że wygląd telefonu nie wyróżnia się na tle konkurentów - ale Redmi Note 7 można bez wątpienia uznać za urządzenie dosyć ładne.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ale jest i łyżka dziegciu. Ramki ekranu są wąskie - ale nie przesadnie. U góry mamy lekki "margines", a u dołu nieco szerszą bródkę. Dodatkowo, wokół szkła wyświetlacza znalazła się jeszcze wąska ramka z tworzywa. Z tego samego materiału wykonano również korpus urządzenia.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pokryte błyszczącym lakierem tworzywo bardzo zręcznie udaje metal, ale zapewnia też obniżenie wagi telefonu. Sztywności, niestety, także. Co prawda, mój egzemplarz przetrwał okres testów bez uszczerbku i nie zauważyłem, by urządzenie trzeszczało czy miało tendencję do zginania się. Na popularnym kanale YouTube JerryRigEverything jest jednak film, pokazujący, że korpus telefonu ma słaby punkt i przy większym ugięciu telefon może się złamać.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ja, mając na uwadze fakt, iż telefon musi wrócić do lokalnego przedstawicielstwa Xiaomi, nie wykonywałem aż tak ekstremalnej próby i - powtórzę raz jeszcze - przy normalnym użytkowaniu w moim egzemplarzu nie dostrzegłem niczego niepokojącego, niemniej sugeruję, abyście nie nosili Redmi Note 7 w tylnej kieszeni ciasnych spodni. Znów kompromis?
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pociesza to, że ramka telefonu nie jest łatwa do zarysowania, podobnie, jak szklane tafle, pokrywające tył i front. Tu, jedynym, co może burzyć sen z powiek, jest podatność na zabrudzenia - ale to typowe w przypadku większości szklanych obudów.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Jest jednak jeszcze jeden szczegół, który może irytować. Wystająca oprawka tylnego aparatu fotograficznego. Wystaje na tyle mocno (zmierzyłem - 2,1 mm), że nie "chowa" się nawet w obrysie firmowego pokrowca, a telefon położony na płaskiej powierzchni kiwa się. Co więcej - może to budzić słuszne obawy o trwałość szkiełka zakrywającego obiektywy.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Po niemal miesięcznym użytkowaniu Redmi-ka nie widzę jednak żadnych śladów na szybce, a nie troszczyłem się szczególnie o ten element i raczej nie używałem pokrowca. Po prostu ich nie lubię, wolę telefony "saute", tak, jak stworzyli je styliści...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ponarzekałem - ale muszę wam zdradzić, że urządzenie wciąż mi się podoba, pomimo wymienionych niedociągnięć. Tak naprawdę, w kwestii obudowy, brakowało mi jedynie wodoszczelności - ale nie mogę jej wymagać na tym pułapie cenowym, zatem przejdźmy raczej do szybkich oględzin, czyli co - gdzie?
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Przód: ekran, aparat, głośnik i jednokolorowa, dość dyskretna dioda powiadomień na dolnej "bródce", nieopodal portu USB. Tak nietypowo... Tył? Wspomniany sterczący aparat i jego dioda, okrągły czytnik papilarny i niewielki logotyp.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Na dole - USB-C, pojedynczy głośnik i mikrofon (dla niepoznaki, w rzędzie otworków sugerujących obecność drugiego głośnika) Prawą ściankę zajmują przyciski - położone klasycznie i wygodne w użyciu, zaś na lewym boku czeka nas kolejny kompromis.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Gniazdo kart jest porządne - ale niestety hybrydowe, zatem musimy wybierać między korzystaniem z Dual SIM i rozbudową pamięci. I tu podpowiadam wybór topowej wersji, z wbudowaną pamięcią 128 GB. Sporo dzieje się też na górnej ściance. Poza minijackiem i dodatkowym mikrofonem mamy tam nadajnik podczerwieni.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
O nim potem, natomiast oględziny obudowy zakończę stwierdzeniem, że - odnosząc się do ceny telefonu - oceniam ją wysoko, choć z pewnymi zastrzeżeniami. Jakość montażu - absolutnie bez zarzutu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wyświetlacz
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Z ekranu jestem zadowolony. Podczas testów przeważnie sprzyjała nam słoneczna pogoda, a mimo to nie czułem dyskomfortu korzystając z telefonu w świetle dziennym. Jedyne, co może przeszkadzać, to konieczność zdejmowania okularów z polaryzacją, gdy trzymamy telefon poziomo.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W pionie, typowo, jest wszystko OK, ale kiedy obrócimy telefon do pozycji horyzontalnej, jak do zdjęcia - obraz ciemnieje, trzeba zdjąć okulary. To jednak typowe w ekranach LCD, zatem nie uznam tego za poważną wadę. Ważne, że jakość obrazu jest naprawdę dobra, choć kolory w ustawieniu standardowym nie należą do najintensywniejszych.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Możemy to jednak zmienić, w menu mamy naprawdę szerokie możliwości dostosowania balansu barw do naszych oczekiwań i chyba każdy będzie ostatecznie zadowolony. W interfejsie mamy również tryb ochrony wzroku przed światłem niebieskim, oczywiście z możliwością zautomatyzowania. O dobrej jasności maksymalnej już wspomniałem dodam zatem jeszcze, że i minimalną dobrano jak należy, a ekran można wybudzać podwójnym stuknięciem. Nie ma natomiast niczego na kształt Always-on-display.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Zabezpieczenia
Jak już wiecie, Redmi Note 7 ma klasyczny czytnik linii papilarnych. I to naprawdę dobry, działający niezwykle pewnie i dosyć szybko.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W zasadzie, ciężko powiedzieć, jak często zdarza mu się błędny odczyt, bo nie przypominam sobie, by takowy wystąpił... Może raz na jakiś czas? W każdym razie, czytnik mógłby trafić do flagowca i też bym go pochwalił, a w telefonie za mniej niż "tysiaka" uznaję go za rewelacyjny. Trochę szkoda, że poza ochroną dostępu i płatności oraz wyzwalaniem migawki aparatu, czytnik nie może służyć jako gładzik - sprawdziłby się zapewne znakomicie.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ponarzekam natomiast trochę na rozpoznawanie twarzy. Jest proste, oparte o obraz z przedniego aparatu, a zatem potrzebuje nieco światła, by zadziałać i nie zapewnia tak wysokiego stopnia ochrony, jak czytnik. Na szczęście nie udało mi się go "oszukać" zdjęciem, metoda "na śpiocha" też nie zadziałała (trzeba otworzyć choć jedno oko), zatem w sumie - nie jest źle. System współpracuje prawidłowo z okularami korekcyjnymi (nawet, jeśli rejestrowaliśmy twarz bez nich), natomiast słoneczne czy przyciemniane trzeba już niestety zdjęć, by telefon nas poznał.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Interfejs, aplikacje
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W interfejsie sporo dobrego, nie tylko dla fanów MIUI. Xiaomi tradycyjnie nie przesadza z preinstalowanymi aplikacjami - ale też nie oszczędza i wzbogaca system o parę drobiazgów. Jeśli nie lubimy rozwiązań z pakietu Google, mamy osobną aplikację Galerii, odtwarzacza audio i wideo, a także przeglądarkę internetową.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ciekawe, kiedy Xiaomi pokusi się o instalowanie własnego klienta e-mail, bo na razie trzeba wciąż polegać na Gmailu. Wśród preinstalowanych rzeczy znajdziemy również pogodynkę, skaner QR i testu, kompas, notes oraz aplikacje do zgłaszania problemów, dostęp do społeczności MIUI i apkę do udostępniania plików. Mamy też Facebooka, oraz aplikacje Aliexpress, Joom i Amazonu. Można się ich pozbyć jednym ruchem. Jest też oprogramowanie do konserwacji systemu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
MIUI wzbogacono natomiast o możliwość zastąpienia przycisków systemowych wygodnymi gestami, a także w opcjonalne skróty klawiszowe, tworzone z kombinacji ekranowych przycisków wirtualnych i mechanicznych. Jest również "pływający przycisk", tryb obsługi jedną ręką, za jakiś czas powinien pojawić się "tryb firmowy" - na razie przygotowano dla niego miejsce w menu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie zabrakło Drugiej Przestrzeni, pozwalającej oddzielić aplikacje i konta prywatne od służbowych, mamy ponadto możliwość klonowania aplikacji i dzielenia ekranu. Sekcja powiadomień wygląda zwyczajnie, a panel skrótów możemy dość szeroko konfigurować. Możemy jeszcze modyfikować wygląd głównego pulpitu i korzystać z gotowych motywów.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Kompromis? Musimy zaakceptować fakt, że przy korzystaniu z niektórych aplikacji (choćby wspomnianej apki "oczyszczającej" system) pokaże się jakaś reklama. Na szczęście nie jest to szczególnie inwazyjne - ale może trochę drażnić. Z drugiej strony, gdyby nie to, telefon byłby pewnie droższy.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Kolejnym problemem są powiadomienia, prezentowane obok notcha. Pokazywane jest tylko 5-6 ostatnich, w dodatku krótko, zaraz po odblokowaniu ekranu znikają - i trzeba rozwijać belkę. Ale - pamiętając problemy Pocophone czy Mi 8 - chyba powinienem się cieszyć, że w ogóle się pokazują...?
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wydajność
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
O wydajność Redmi Note 7 dba ośmiordzeniowy Snapdragon 660 w parze z 4 GB pamięci operacyjnej. Jest ona - jak na telefon z niższej strefy cenowej średniego segmentu - bardzo dobra. Może nie uda się zabłysnąć cyferkami z benchmarków, ale na pewno nie ma na co narzekać. Telefon pracuje dość sprawnie, choć czasem zauważymy lekką "przycinkę".
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W codziennej eksploatacji na pewno nie będzie to jednak dokuczliwe, typowe aplikacje będą pracować jak należy. W gry - też da się zagrać, nawet te "mocniejsze", szczególnie, że w MIUI mamy pakiet dla graczy, dodatek, który np. powoli wyciszyć powiadomienia, ograniczyć przesył danych nie związanych z grą czy oczyścić pamięć podręczną ze zbędnych rezydentów, by wszystko oddać grze. Krótko - jest naprawdę dobrze, jeśli zestawimy możliwości smartfonu z jego ceną.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pamięci wewnętrznej też nie powinno braknąć, w "średnim" wariancie, mamy na start ok. 53 GB, ale jeśli zamierzacie korzystać z DualSIM, wybierzcie raczej najdroższy model 128 GB. Wersję "budżetową" z 32 GB polecam mniej wymagającym użytkownikom, zwracając jednak uwagę, że ma ona 3 GB pamięci operacyjnej i wydajnościowo będzie nieco słabsza od omawianej.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Akumulator
Jednym z największych (dosłownie) atutów Redmi Note 7 jest jego akumulator, legitymujący się pojemnością 4000 mAh. To zapowiedź niezłych osiągów - i tak jest w rzeczywistości.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Przy normalnym, zbalansowanym użytkowaniu nie sposób opróżnić tego akumulatora w dobę. W praktyce, przy typowym korzystaniu z urządzenia, dzień kończymy mając 50-60% naładowania, a kolejna wizyta przy gniazdku czeka nas najwcześniej drugiego dnia wieczorem.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Czas pracy z włączonym ekranem, zależnie od tego co robimy i jaki poziom podświetlenia ustawimy, sięga od 7 do nawet niemal 9 godzin, możemy zatem mówić o jednym z lepszych smartfonów pod tym względem - i to bez patrzenia na segmenty cenowe.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ale i tu czai kompromis, o którym wspomniałem już na wstępie. Choć sam telefon może ładować akumulator szybko (w Quick Charge 4.0), fabryczny zasilacz nie pozwala tu na szaleństwa i ładuje baterię w zwykłym tempie, w nieco ponad 2 godziny. Nie jest to zły wynik, ale dodając szybki zasilacz do zestawu producent zrobiłby spory ukłon w stronę użytkowników. Kolejną ofiarą cięcia kosztów jest brak ładowania bezprzewodowego, wybaczalny jednak wśród średniaków.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Komunikacja, dźwięk
Ocenę możliwości komunikacyjnych zacznę od największego - w mojej ocenie - braku, jaki cechuje Redmi Note 7. Nie ma NFC. Fakt, to telefon projektowany z myślą o ogromnych rynkach Chin i Indii, gdzie z NFC raczej się nie korzysta...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ale skoro sprzęt trafia do Europy - moduł mógłby się jednak w nim pojawić. Nie kosztuje wiele, a pozwoliłby na dokonywanie płatności. Może Xiaomi robiło jakieś badania wśród docelowych klientów i okazało się, że nie zwrócą oni uwagi na ten niedostatek...? W każdym razie - mnie to doskwiera - ale jeśli nie czujecie potrzeby płacenia telefonem, pomińcie ten akapit.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pozostałe moduły komunikacji są obecne i sprawują się absolutnie bez zarzutu, choć w przypadku GPS zdarzyła mi się utrata sygnału "w trasie". Telefon zagubił się na kilka minut, by po chwili bezproblemowo powrócić na trasę. Zakładam, że był to odosobniony, jednorazowy przypadek, bowiem problem więcej nie wystąpił. Jeśli pytacie o jakość dźwięku, to jest niezła, choć nie rewelacyjna.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Głośnik słuchawki jest mały i trzeba dobrze "celować" do ucha. Jeśli trafimy - z jakości prezentowanego głosu będziemy zadowoleni, jest wyraźnie i czysto. Mikrofony spisują się bez zarzutu, podobnie, jak zewnętrzny, dolny głośnik. W trybie głośnomówiącym jest wszystko w należytym porządku, ale muzyki bym już przez niego nie słuchał.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Lepiej skorzystać ze słuchawek - mamy minijacka, equalizer i kilka predefiniowanych ustawień korekcji dla różnych typów słuchawek, głównie Xiaomi. Jakość - jak najbardziej poprawna. W systemie mamy oczywiście dyktafon, a także radio, które - co ciekawe - można uruchomić bez podłączania słuchawek w roli anteny, choć wówczas wiele nie usłyszmy. Chyba, że jesteśmy blisko nadajnika...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Komunikację tekstową powierzono klawiaturze Google, zaś dialer jest prosty i przyjazny, a do tego pozwala na blokowanie numerów i nagrywanie połączeń, również automatyczne. Trochę kłopotów może sprawić czujnik zbliżeniowy zamontowany w niewielkim notchu. Nie zawsze działa prawidłowo, bywa, że przypadkowo rozłączymy się "uchem", bo akurat czujnik "nie chwycił" i odblokował ekran...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Redmi Note 7 ma jeszcze rzadko spotykany dodatek - nadajnik podczerwieni, czyli pilota do różnych urządzeń. Można go "nauczyć" obsługi telewizorów, odtwarzaczy, klimatyzacji czy - oczywiście - urządzeń AV od Xiaomi, można nawet utworzyć na pulpicie skróty do każdego ze sprzętów.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pilot poradził sobie z obsługą większości posiadanych przeze mnie sprzętów - choć za Chiny nie chciał współpracować z dekoderem kablówki. Bywa i tak - ale mimo tej "porażki", uważam go za ciekawy element powiększający możliwości telefonu. Pozwoli czasem uniknąć kilku niepotrzebnych ruchów ;)
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Fotografia i wideo
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Napis na obudowie Redmi Note 7 głosi dumnie "48 MP". Pięknie - ale jest tu mały haczyk, lub - jeśli wolicie - kolejny kompromis. W głównym aparacie pracuje matryca Samsung ISOCELL Bright GM1 - rzeczywiście 48-megapikselowa, ale działająca w układzie Quad Bayer. Polega on na łączeniu czterech sąsiednich pikseli w jeden większy, który ma przechwycić więcej światła, zatem tak naprawdę, robimy zdjęcia 12-megapikselowe.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
48 megapikseli uruchomimy wyłącznie w trybie Pro (czyli manualnym), widząc przy okazji nieprzetłumaczony fragment opisu po chińsku. Pytanie, czy warto... Cóż, poza rozmiarem obrazka, nie zauważyłem korzyści z użycia 48 Mpx. Może wam się uda? Ja jednak wrzucę te 48 mega do worka z napisem "marketing" - i uprę się, że główny aparat to "dwunastka" o dużych pikselach. A dodatkowy? Ma 5 megapikseli i zajmuje się rozmywaniem tła...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Na szczęście, Redmi Note 7 może pochwalić się przyzwoitą, jak na swą cenę, jakością zdjęć. Na pierwszy rzut oka - są rewelacyjne, jak na tak tani telefon. Po powiększeniu, zauważymy jednak, że odwzorowanie detali już trochę odbiega od ideału - choć oczywiście pozostaje na dość dobrym poziomie. Kolory rejestrowane są poprawnie, ale jeśli lubimy, gdy są mocniej podkreślone, soczyste - warto włączyć SI, czyli sztuczną inteligencję, która dobierze ustawienia zależnie od rozpoznanej scenerii.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Efektem - jest podbicie kolorów i kontrastu, a jeśli do tego dołożymy HDR, fotki będą naprawdę miłe w odbiorze. Redmi Note 7 urzekł mnie oddaniem barw nieba i wody - ale i w innych scenach poradzi sobie całkiem dobrze. Moim zdaniem, na tle średniaków, Redmi Note 7 wyróżnia się raczej na plus.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Po zmroku jest już jednak nieco gorzej, pojawia się spory szum. Ale jest na to recepta w postaci trybu PRO. Wystarczy wymusić niższą czułość, wydłużyć czas migawki - i fotka będzie o niebo lepsza, niż z automatu. Fakt - czasem przyda się stabilne oparcie - ale nawet, jeśli wszystko poza czułością powierzycie automatowi, w Pro będzie lepiej. W oprogramowaniu aparatu znajdziemy jeszcze tryb zwany Noc. W niektórych warunkach może nieco "wyciągnąć" i podbić kontrast - ale to już zależy od konkretnej sceny. Warto wypróbować. W każdym razie - ja polecam raczej tryb Pro.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Redmi Note 7 oferuje również tryb portretowy, czyli rozmywanie tła. Działa nieźle, dość precyzyjnie odcinając pierwszoplanowy obiekt od tła, choć przy złożonych krawędziach (np. włosach) zdarza mu się pogubić. Mimo to, mogę ocenić go pozytywnie, choć zabrakło dodatkowych efektów, które znamy choćby z Mi 8 Pro.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Do dyspozycji mamy również sprawnie działające tworzenie panoram i całkiem niezły zoom cyfrowy (niezły, oczywiście, jak na klasę telefonu).
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Przedni aparat okazuje się przyzwoity i trudno go za coś konkretnego zganić. Powiedzmy, że jakość zdjęć jest poprawna - koloryt skóry jest pokazany poprawnie, a tło uzupełnia pierwszoplanową postać, nie dominując nad nią.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Do dyspozycji mamy tu również upiększanie, a także programowe rozmywanie tła. Działa nieco gorzej, niż w aparacie tylnym, ale w moim przypadku - z racji fryzury przyjaznej oprogramowaniu - sprawdziło się całkiem dobrze. Jeśli macie bujniejszą czuprynę - "wycięcie" będzie nieco mniej precyzyjne.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W dziedzinie wideofilmowania jest całkiem dobrze. Obraz jest płynny, dźwięk zapisywany z należytą dynamiką i czystością - ale co najwyżej w Full HD 60 kl/s. 4K pojawi się dopiero po zainstalowaniu alternatywnej aplikacji - ale my oceniamy telefon tak, jak dał go producent. Mimo to, z jakości filmów można być zadowolonym - poza tymi nagrywanymi w zwolnionym tempie 120 kl/s. Tu zauważymy niestety zaburzenia płynności. Podobnie, lepiej nie nagrywać w ruchu - pamiętając, że stabilizacja w Redmi Note 7 jest tylko cyfrowa.
|
|
|
Redmi Note 7 - przykładowe filmy wideo: mGSM.pl przez YouTube |
Aparatowi towarzyszy prosty, dość przyjazny interfejs. Główne tryby pracy przełączamy za pomocą gestów, przesuwając palcem na boki. W każdym z trybów, pod przyciskiem "hamburgera" mamy jeszcze dodatkowe opcje, a obok nich - skrót do rzadziej używanych ustawień. Są również filtry barwne - i nie narzekałbym, gdyby nie wpadka z tłumaczeniem przy przełączniku 48MP.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Podsumowanie
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Redmi Note 7 - zależnie od wersji pamięci (3+32, 4+64 czy 4+128 GB) kosztuje 799, 899 lub 999 złotych. Przy takich cenach, właściwie powinienem nie mieć zastrzeżeń. Mamy ładny telefon, z dobrym ekranem, niezłą wydajnością i mocnym akumulatorem. Telefon, który robi dobre zdjęcia i filmy, zapewnia przyzwoitą jakość komunikacji, ma przyjazny interfejs i parę sensownych dodatków. Trudno w tej cenie znaleźć ciekawszą propozycję.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Rozważając zakup, musicie jednak pamiętać, że w zestawie nie dostaniecie słuchawek i szybkiej ładowarki, a obudowa nie jest wodoszczelna i niektórzy twierdzą, że łatwo ją zgiąć. Bierzcie też pod uwagę, że 48 megapikseli to głównie chwyt marketingowy i w praktyce korzyści z tego nie zauważycie, a jeśli będziecie chcieli korzystać z DualSIM, to nie powiększycie pamięci kartą. A przede wszystkim, nie zapomnijcie, że nie ma NFC - o ile wam na nim zależy. Jeśli pójdziecie na te kompromisy - będziecie zadowoleni. Ja - byłbym w pełni, gdybym nie musiał nosić ze sobą portfela...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
R E K L A M A
Plusy i minusy
Plusy:
- bardzo korzystna cena
- mocny akumulator
- przyjazny interfejs z pomysłowymi dodatkami
- przyzwoity wyświetlacz
- aktywny, bardzo dobry czytnik papilarny
- DualSIM
- niezła wydajność
- przyzwoite zdjęcia
- minijack i radio FM
- efektowny wygląd
- pilot IR
- dioda powiadomień
- pokrowiec w zestawie
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Minusy:
- brak NFC
- kłopot z powiadomieniami
- hybrydowe gniazdo kart
- brak słuchawek w zestawie
- brak zasilacza QC4 w zestawie
- brak wodoszczelności
- trochę "oszukane" 48 MPx
- mały głośnik, nieprecyzyjny czujnik zbliżeniowy
|
|
|
Redmi Note 7 - hands-on i pierwsze wrażenia wideo: mGSM.pl przez YouTube |
materiał własny























































































































































































































































