Telefon myPhone Hammer AXE widziałem po raz pierwszy na stoisku wrocławskiej firmy na tegorocznych targach MWC. Już wówczas - jeszcze jako prototyp - wzbudził moje zainteresowanie, z niecierpliwością czekałem zatem na możliwość jego przetestowania. Niestety, przyszło mi czekać dość długo: sprzęt trafił do mnie pod koniec lipca, dosłownie dzień przez urlopowym wyjazdem. Dzięki temu miałem okazję sprawdzić go w różnych warunkach. Czy warto było czekać?
Po niemal miesięcznym okresie użytkowania tego smartfonu z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że warto było poczekać. myPhone Hammer AXE - choć nie jest ani zbyt zgrabny, ani nie ma rewelacyjnej specyfikacji - okazał się bardzo sympatycznym towarzyszem wakacyjnych wojaży.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie zawiódł ani razu, a ja - po raz pierwszy od niepamiętnych czasów - mogłem cieszyć się z posiadania smartfonu, na który nie muszę uważać. Hammerowi AXE nie są straszne ani upadki, ani piach czy woda, ani nawet 5-latek namiętnie katujący różnego rodzaju gry i porzucający telefon gdzie popadnie - na pełnym słońcu, nad brzegiem morza czy w brodziku... Ale po kolei.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Spis treści
- Budowa, zestaw
- Wyświetlacz, interfejs
- Wydajność, komunikacja, bateria
- Fotografia, wideo
- Wytrzymałość
- Podsumowanie
Budowa, zestaw
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Na początku muszę wyjaśnić, iż model ten jest dostępny w dwóch wariantach: LTE i 3G. Oba - poza obsługiwanymi typami sieci - różnią się jeszcze procesorami, baterią, pamięcią oraz aparatami fotograficznymi.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Zainteresowanych dokładnymi danymi, zapraszam do porównania kart katalogowych. Warto jeszcze wspomnieć, że oba modele można nabyć w obudowie całkowicie czarnej lub czarnej z pomarańczowymi wstawkami. Postanowiłem wypróbować bardziej zaawansowaną wersję, czyli LTE. Dlaczego?
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Sądzę, że będzie ona częściej wybierana przez nabywców. Model 3G jest wyraźnie słabszy, podczas gdy różnica w cenie między nim a znacznie lepszą odmianą LTE nie jest aż tak duża.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Producent żąda 999 zł za wersję LTE oraz 829 zł za wersję 3G. Moim zdaniem, wydając takie kwoty, warto zastanowić się, czy nie lepiej dopłacić do droższego, ale lepiej wyposażonego modelu. Jestem przekonany, że warto i namawiam was do tego - oczywiście, jeśli zdecydujecie się na zakup tego telefonu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
myPhone Hammer AXE jest sprzedawany w sztywnym, porządnym i estetycznym pudełku, na którego spodzie wydrukowano dość dokładną informację na temat specyfikacji. To z pewnością pomoże w trakcie zakupów. Poza samym telefonem, w opakowaniu znajdziemy schludną instrukcję wraz z kartą gwarancyjną, zasilacz 1 A, kabel USB oraz marne, toporne słuchawki stereo. Grają tak, jak wyglądają - słabo - a w dodatku nie są zbyt wygodne do noszenia.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Zwracam na to uwagę, bowiem Hammer - jak wiele konstrukcji tej klasy - wymaga akcesoriów ze specjalnym, przedłużonym wtykiem. Port microUSB i wyjście minijack zostały schowane dość głęboko w obrysie obudowy, dlatego jesteśmy skazani na nietypowe wtyki - dłuższe od standardowych.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Fabryczne akcesoria zastąpimy innymi tylko wówczas, gdy ich wtyczki będą bardzo smukłe - inne nie zmieszczą się w zagłębieniu obudowy. Kabel USB nie ma większego znaczenia, ale jeśli lubicie posłuchać muzyki, będziecie skazani raczej na słuchawki Bluetooth. To zapewni nie tylko lepszy komfort słuchania, ale pozwoli również zachować wodoszczelność obudowy - nie będzie trzeba otwierać zaślepki gniazd.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ta została umieszczona na górze, nieopodal dużego, wygodnego klawisza włącznika. Jest solidna, chroni oba gniazda i pewnie trzyma się na swoim miejscu. Niestety, to właśnie ona sprawia, że potrzebujemy nietypowych wtyczek... Wróćmy jednak jeszcze na moment do zestawu. Znajdziemy w nim specjalne narzędzie do odkręcania śrub pokrywy kart SIM i pamięci. Narzędzie jest zaskakująco porządne - zwykle jest to po prostu kawałek blaszki, ale w tym wypadku myPhone zadbał o ergonomię i oblał ową blaszkę tworzywem, ułatwiając operowanie przyrządem.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Osobliwością tego telefonu jest fakt, iż zdejmowana pokrywa daje nam dostęp wyłącznie do slotów na karty. Bateria jest niewymienna i ukryta w solidnym korpusie Hammera. My - odkręcając dwie śruby - zdejmiemy jedynie niewielką pokrywę, pod którą w dość intuicyjny sposób możemy wtłoczyć microSIM, miniSIM i kartę microSD - ale niestety o pojemności tylko do 32 GB. Większe nie zadziałają - sprawdziłem.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Obudowa Hammera ma specyficzny kształt. Jest dosyć gruba (co oczywiste w tego rodzaju konstrukcjach), ale do tego w narożnikach ma cztery, wyraźnie wystające klawisze. Te z prawej strony służą do regulacji głośności, zaś po lewej mamy PTT i SOS. Operowanie nimi jest bardzo wygodne, a do tego kształt boków smartfonu sprawia, że łatwiej go utrzymać mokrą, śliską dłonią. Do przycisków jeszcze wrócimy...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Chwyt urządzenia poprawiają również drobniejsze przetłoczenia na bokach i tyle obudowy. U góry i na dole obudowy dodano jeszcze "zderzaki" z gumy - chronią one ekran w razie upadku. Ostatnim elementem wyróżniającym wizualnie obudowę Hammera jest szerokie, wygodne ucho do mocowania smyczy, umieszczone przy dolnej krawędzi.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Korpus wykonano z dwóch rodzajów tworzywa. "Rdzeń", czyli wewnętrzną strukturę obudowy, wykonano z twardego, matowego plastiku. W bardziej efektownej odmianie część ta ma kolor pomarańczowy. Zewnętrzna warstwa obudowy jest natomiast zrobiona z matowego, nieco bardziej miękkiego tworzywa, przypominającego fakturą gumę.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Jakość montażu i materiałów nie daje pola do krytyki. Stylizację - każdy oceni sam. Mnie kształty Hammera przypadły do gustu, choć jedyną ozdobą obudowy są wyraźnie zaakcentowane metalowe wkręty, spajające wszystko w jednolitą całość.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wyświetlacz, interfejs
Nim opowiem wam o tym, co potrafi znieść obudowa Hammera, rzućmy jeszcze okiem na wyświetlacz i interfejs. Zastosowany przez myPhone ekran nie oczaruje bogactwem barw, ale za to zapewni czytelny obraz nawet w silnych promieniach słońca.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Korzystałem z Hammera na słonecznej plaży - i nie miałem problemów z dostrzeżeniem tego, co dzieje się na ekranie. Przeszkadzała mi jedynie wyraźnie widoczna siatka digitizera - ale nie na tyle, by uczynić obraz nieczytelnym. Ekran ma rozdzielczość HD - w moim odczuciu jest ona wystarczająca przy 4,5-calowej przekątnej. Szkło chroniące wyświetlacz zapewnia dobry poślizg palca i komfortowe przewijanie treści na ekranie, dobrze znosi również uderzenia i wstrząsy, ale nie jest - moim zdaniem - zbyt odporne na zarysowania.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Choć producent twierdzi, że zastosował Gorilla Glass 3, powierzchnię wyświetlacza udało mi się zarysować gwoździem. I to przy niezbyt silnym nacisku... Warto zatem skusić się na folię ochronną. Panel dotykowy działa bez zarzutu, ale tylko wtedy, gdy szkło jest suche i czyste. Niestety, obsługa wyświetlacza pod wodą nie jest możliwa, a gdy pozostają na nim krople cieczy - poważnie utrudniona. W ustawieniach mamy co prawda tryb obsługi w rękawiczkach - ale działający wyłącznie zgodnie z opisem: w cienkiej rękawiczce tak, pod wodą niestety nadal nie. Tu niestety wymagałbym czegoś więcej... Sumarycznie - ekran wypada nieźle, choć do ideału trochę zabrakło.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie będę natomiast pastwił się nad interfejsem Hammera. Mamy tu Androida 4.4.4. w niemal czystej postaci. Bez udziwnień i niespodzianek. Producent dokłada jedynie parę widżetów i kilka promocyjnych aplikacji, które są średnio użyteczne (poza świetnym NaviExpertem!), ale za to można je łatwo i szybko usunąć. Właściwie, powinienem ponarzekać na starą wersję systemu... ale przekornie nie zamierzam tego robić. Podejrzewam, że producent miał powody, by nie pakować tu Lollipopa. I chyba wolę starszą, ale za to sprawnie działającą odmianę Androida, zamiast lagującej nowości. A wy?
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Coś jednak skrytykować powinienem. A zatem, doskwierał mi brak możliwości edycji rozwijanych z paska powiadomień skrótów. Nie lubię być skazanym tylko na to, co proponuje producent... Nie spodobały mi się także (nieliczne, ale jednak) potknięcia w tłumaczeniu interfejsu. Nie były dokuczliwe, nie rzucały się w oczy - niemniej w telefonie za "tysiaka" nie powinno ich być w ogóle. W tym miejscu liczę na techników myPhone, którzy pracują już ponoć na poprawkami oprogramowania.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Będą one konieczne, bowiem w moim - testowym, przedseryjnym - egzemplarzu jeden z rogowych przycisków na obudowie pozostawał nieaktywny. Domyślnie ma on obsługiwać funkcję PTT, ale nie wykluczone, że pojawi się również możliwość samodzielnego przypisania mu innej, wybranej funkcji. Zaznaczam - korzystałem z egzemplarza z pierwszą, przedprodukcyjną wersją oprogramowania, możecie zatem przyjąć, że telefony, które znajdziecie w sklepach, będą już ostatecznie dopracowane. W momencie powstawania tekstu nie miałem jeszcze dostępu do aktualizacji - ale docelowi nabywcy z pewnością otrzymają już nowszy soft.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Uzupełnieniem interfejsu jest możliwość sterowania telefonem za pomocą gestów. To rodzaj skrótów: przykładowo, kreśląc na ekranie "M" uruchomimy wiadomości, a rysując "E" - domyślną przeglądarkę WWW. Przewidziano również opcję wybudzania ekranu podwójnym stuknięciem czy szybkiego uruchamiania aparatu. Za pomocą gestu możemy również wyzwolić spust migawki aparatu - co ciekawe, funkcja ta działa prawidłowo nawet przy słabszym oświetleniu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ciekawostką jest klawisz SOS - kolejny z przycisków w narożnikach obudowy telefonu. Jest to opcja znana z "dziadkofonów", od których myPhone zaczynał swą karierę. Przytrzymanie tego przycisku powoduje wysłanie SMS-a z prośbą o pomoc pod zdefiniowany uprzednio numer, a następnie połączenie z tym numerem w trybie głośnomówiącym. Treść SMS-a ustalamy oczywiście sami, zaś numerów alarmowych możemy wprowadzić maksymalnie pięć. Włączenie opcji SOS sprawi, że telefon będzie próbował łączyć się z nimi kolejno, aż do skutku.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pozostaje mieć nadzieję, że żaden ze wskazanych przez nas użytkowników nie korzysta z poczty głosowej, bowiem połączenie z nią będzie potraktowane jako sukces operacji, która w tym momencie zostanie zakończona, do ponownego przytrzymania przycisku alarmowego. Obecność tej opcji w smartfonie wydaje się zabawna - ale pamiętajmy, że to sprzęt outdoorowy. SOS może przydać się np. podczas wyprawy w góry, choć oczywiście nie życzę nikomu, by musiał korzystać z tego rozwiązania.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wydajność, komunikacja, bateria
Czas przyjrzeć się wydajności telefonu i płynności jego działania. Jak widzicie, myPhone Hammer AXE w benchmarkach wypadł przyzwoicie. Uplasował się tam, gdzie spodziewamy się go znaleźć po przejrzeniu specyfikacji: w środku stawki.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ponad benchmarki zawsze jednak przedkładam subiektywne odczucia z użytkowania. A te są pozytywne. Interfejs działa płynnie, telefon radzi sobie z obsługą aplikacji oraz większości gier, choć oczywiście nie dorówna prędkością działania flagowcom topowych producentów. Nie powinien jednak przyprawić was o ból głowy. Mój, dość intensywnie eksploatowany egzemplarz, nie drażnił częstymi "przycinkami", choć czasami zdawał się na moment "zamyślić".
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Zwykle okazywało się jednak, iż jest to wina trwających w tle procesów czy kilku nie zamkniętych przez niesforną latorośl gier. Poważny problem pojawił się jedynie dwukrotnie. Z bliżej nieznanych mi powodów panel dotykowy przestał wówczas reagować na polecenia. Wystarczył zwykły restart (wyłącznikiem) by wszystko wróciło do normy. W tym wypadku jestem skłonny winić oprogramowanie w wersji beta.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Poważniejszym problemem będzie pamięć. 16 GB to niby niemało, ale już na starcie część z tej przestrzeni "pożre" nam system. Kolejny skrawek zabiorą aplikacje. Zainstalowałem swój podstawowy zestaw i nagle z 16 zrobiło się niecałe 5 GB. Nie dramatyzowałbym, gdyby za pomocą karty microSD można było dołożyć więcej, niż 32 GB. W tym miejscu kolejny raz wracam do wyboru pomiędzy wersją LTE a 3G. Pamiętajcie, że tańszy model ma jeszcze mniej pamięci...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Komunikacyjna strona myPhone Hammer AXE prezentuje się przyzwoicie. Pomimo grubachnej obudowy, telefon nie ma problemów z utrzymywaniem zasięgu, GPS i Wi-Fi również sprawują się bez zarzutu. Nie doświadczyłem kłopotów w trakcie korzystania z łączności NFC i Bluetooth. Telefon poprawnie współpracował ze wszystkimi akcesoriami, jakie miałem pod ręką... może poza chińskim selfie-stickiem, który zamiast wyzwalać migawkę aparatu z uporem maniaka próbował zmieniać głośność - choć rzeczony klawisz naciśnięty bezpośrednio w telefonie tak właśnie czynił.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Jakość dźwięku w słuchawce jest niezła, choć do perfekcji trochę jej jeszcze brakuje. Moi rozmówcy twierdzili, że słychać mnie w nieco "dudniący" sposób. Rzeczywiście, mikrofon zdaje się dość mocno obniżać brzmienie głosu. Zewnętrzny głośnik ma za to sporą moc, wybrzmiewa dość czysto, ale po zamoczeniu telefonu warto przedmuchać jego otworki.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Obsługa dwóch kart SIM jest bardzo prosta. W menu ustawień znajdziemy specjalną pozycję, w której możemy przypisać każdej z kart nazwę, kolor znacznika oraz domyślne działanie. Jeśli tego nie zrobimy, przed każdym połączeniem czy wysłaniem wiadomości, telefon zapyta nas, której karty użyć. Transmisja danych LTE jest obsługiwana przez oba sloty, ale tylko jeden z nich może w danym momencie działać w 4G, zaś drugi - przechodzi w tryb 2G. Naturalnie, w każdym momencie możemy wybrać, która karta będzie wykorzystana do transmisji danych.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Bateria nie daje powodów do zmartwień. Przy normalnej eksploatacji telefonu - z dwiema aktywnymi kartami, włączonym Bluetooth, kilkunastoma rozmowami dziennie i kilkakrotnym, szybkim zerknięciu w internet - telefon jest w stanie popracować od półtora do dwóch dni. Przy nieco oszczędniejszym gospodarowaniu zasobami - wytrzyma nawet trzy, aczkolwiek w moim przypadku - przy intensywnej pracy - działał znacznie krócej, w okolicach 15 godzin. To i tak nieźle - ale pamiętajcie, baterii nie da się wymienić na naładowaną, jeśli zamierzacie dłużej przebywać z dala od źródła prądu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie będę narzekał na muzyczną stronę Hammera. Oferuje on niezłe brzmienie, oczywiście pod warunkiem, że nie użyjemy fabrycznych słuchawek. Interfejs odtwarzacza jest prosty, ale na szczęście nie zabrakło w nim możliwości ręcznej korekty brzmienia czy wzbogacania muzyki dodatkowymi efektami - np. symulacją akustyki hali koncertowej. Na liście wyposażenia nie zabrakło również radia FM z RDS. Spisuje się nieźle, ale niestety wymaga podłączenia przewodu do gniazda minijack. Oczywiście pełni on wówczas rolę anteny.
Fotografia, wideo
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Przyzwyczaiłem się, że telefony o wysokiej wytrzymałości mają zazwyczaj słabe aparaty fotograficzne. Tym razem musiałem zmienić zdanie. myPhone Hammer AXE ma nie rewelacyjny, ale całkiem przyzwoity aparat fotograficzny, przygotowany przez Sony. Aparat ma diodę wspomagającą LED i autofokus, a do tego potrafi nagrywać filmy w FullHD. I robi to naprawdę nieźle - o ile nie użyjemy "zoomu":
|
|
|||
|
Film nagrany myPhone Hammer AXE wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Widać co prawda pewne zaburzenia płynności i problemy z utrzymywaniem ostrości, ale nie przesadzajmy. Dawno nie miałem w ręku telefonu do zadań specjalnych, który nagrywałby na tyle dobrze. Podobnie ma się sprawa ze zdjęciami.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Tak, jak już wspomniałem: nie jest doskonale, ale na tyle dobrze, by ocenić aparat pozytywnie. Problemy zaczynają się po zmroku, ale wystarczy zapewnić choć trochę światła, by fotka była udana. Poniżej możecie zobaczyć kilka zdjęć zrobionych w gorszych warunkach.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W dobrym świetle naprawdę trudno o nieudane ujęcie, aczkolwiek automatyka aparatu ma tendencję do przejaskrawiania najjaśniejszych pól kadru. Wówczas trzeba skorzystać z opcji HDR. Najgorzej wypadają panoramy: algorytm zupełnie nie radzi sobie z łączeniem klatek, wystarczy drobne drżenie ręki, by cała robota poszła na marne.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Przedni aparat jest zagadką. Producent podaje, że aparat dysponuje 2-megapikselową matrycą z opcją interpolacji do 8 megapikseli. Wydaje się, że to karkołomne zadanie, ale okazuje się, że elektronika całkiem znośnie radzi sobie z dorabianiem dodatkowych pikseli. Widać, że selfie nie są robione zbyt mocnym aparatem - ale mimo wszystko, dają się oglądać.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Interfejs aparatu jest prosty i przejrzysty, choć i tu nie zabrakło zabawnych wpadek przy tłumaczeniu na polski... Poza standardowymi opcjami, w ustawieniach aparatu mamy do dyspozycji kilka programów tematycznych, wykrywanie i upiększanie twarzy, a także wykonywanie ujęć seryjnych.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie zabrakło opcji fotografii sferycznej, panoramy, śledzenia obiektu w ruchu oraz animowanych, krótkich sekwencji. Są także dodatkowe efekty kolorystyczne. Czego zabrakło? Możliwości szybkiej zmiany miejsca zapisu zdjęć. By wybrać między pamięcią wewnętrzną a kartą trzeba wrócić do menu głównych ustawień telefonu.
Wytrzymałość
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Czas na najważniejsze: testy wytrzymałości telefonu. Zaczniemy od próby wodoodporności. W tej dziedzinie myPhone Hammer AXE jest mistrzem. Nie tylko wytrzymuje przypadkowe zanurzenie w słodkiej wodzie. Przekonałem się, że nie jest mu straszna nawet słona woda morska!
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie ryzykowałem zanurzenia go w niej głębiej, niż na metr - ale to i tak więcej, niż opisują wymogi certyfikatu IP68. O kolejnej próbie już wspominałem: nie udało mi się uszkodzić ekranu upuszczając telefon, ale czego nie zdziałały upadki, załatwiło lekkie pociągnięcie gwoździem. Ciekawostka: szkło jest wytrzymałe na udar czy nacisk, ale na zarysowania już mniej. Szkiełko chroniące obiektyw aparatu fotograficznego jest jeszcze delikatniejsze... Obudowa zniosła natomiast ciężar samochodu, Hammer - zgodnie z nazwą - sprawdził się także w roli młotka.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie zaszkodził mu brud, pył, telefon zniósł również oblanie wodą pod wysokim ciśnieniem. Nie zniszczył go 50-stopniowy upał, ani całonocny pobyt w zamrażarce. Te kilka prób pozwoliło mi przekonać się, iż mamy do czynienia z telefonem odpornym niemal na wszystko. Niemal - bowiem warto zabezpieczyć ekran przed zarysowaniem. Solidna folia nie zaszkodzi, a dodatkowo podniesie - i tak już niesamowitą - wytrzymałość urządzenia.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Podsumowanie
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pora podsumować. Jak dotąd, posiadanie super wytrzymałego telefonu wiązało się ze sporymi wyrzeczeniami. Byliśmy skazani na proste konstrukcje z marnym aparatem, pozbawione możliwości instalowania aplikacji czy GPS. Jeśli smartfon - to prosty i tani, o słabych osiągach. O LTE czy ośmiu rdzeniach mogliśmy jedynie pomarzyć. Na przeciwnym biegunie mieliśmy wzmocnione, "prawdziwe" smartfony, które zwykle były dość drogie.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
myPhone Hammer AXE wpasował się w rynkową lukę. Nie jest superwydajnym, multimedialnym smartfonem, ale daje wystarczająco szerokie możliwości. Ma GPS, NFC, przyzwoity aparat fotograficzny i niezły wyświetlacz, oferując przy tym dość dobrą wydajność sprzętową.
|
|
|||
|
Wideorecenzja myPhone Hammer AXE wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Przy tych wszystkich zaletach, zachował wytrzymałość na poziomie najprostszych, wyczynowych słuchawek. Da się go zniszczyć, ale trzeba się naprawdę mocno postarać. Raczej trudno o uszkodzenie telefonu w przypadkowy sposób - a na pewno jest to zdecydowanie mniej prawdopodobnie, niż przy korzystaniu z klasycznego smartfonu.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Jakieś minusy? Producent powinien dopracować interfejs, a także dołączyć lepsze słuchawki - zwłaszcza, gdy telefon wymaga specyficznego wtyku. Przydałoby się jeszcze wytrzymalsze szkło wyświetlacza, a także nieco większa pojemność pamięci lub możliwość obsługi kart do 128 GB. Mimo to - polecam - ale pamiętajcie, mówimy o modelu Hammer AXE LTE. Wersję 3G polecam tylko mniej wymagającym użytkownikom...
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Mat. własny



















































































































































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!