Po premierze iPhone X, pojawienie się jego imitacji było tylko kwestią czasu. Pierwszą wypuścił Goophone - i jest ona do tego stopnia kuriozalna, że aż postanowiłem wam o niej opowiedzieć.
Poprzedni model Goophone imitujący iPhone okrył się złą sławą - szczególnie po jednej z recenzji polskiego youtubera. I słusznie - ale kolejny jest - jak mi się wydaje - jeszcze "lepszy". Uśmiałem się do łez, ale i wam należy się w piątek coś wesołego. I oto mamy w chińskim sklepie produkt zwany Goophone I8 X ze specyfikacją taką, że prawdziwy iPhone się chowa.
Rzeczony Goophone I8 X, który bardzo chce być iPhone'm, jest wyposażony w 5,5-calowy wyświetlacz 960x540 pikseli, czterordzeniowy procesor MediaTek MTK6580, cały gigabajt RAM-u i 8 GB pamięci na dane. Jeśli uważacie, że to za mało - telefon podobno pokazuje w menu, iż pamięć mieści 64 GB. Do tego można dołożyć kartę microSD do 32 GB. Goophone I8 X ma także akumulator o pojemności 1800 mAh (może wytrzyma do południa...) oraz aparaty fotograficzne o rozdzielczościach 3 i 5 megapikseli (i to zapewne już po interpolacji...). Telefon oczywiście pokaże w menu, że aparaty mają 13 i 5 mega... O LTE czy NFC można najwyżej pomarzyć.
fot. DHgate
Wszystkim zarządza Android... uwaga... 5.1! Tak, "niezbyt" nowy, ale na pocieszenie telefon pokaże, że ma wersję 6.0.1 - i już nie ma wstydu przed kolegami. Tym bardziej, że Android ma tu nakładkę przypominającą iOS. Co tam przypominającą! Niektóre elementy odwzorowano 1:1, kogo obchodzą jakieś prawa autorskie! To samo dotyczy obudowy - z daleka można się pomylić, bo z bliska zapewne zauważymy, że "coś jest nie tak"... Pudełko również jest podobne - można nawet pomyśleć, że zamknięty w nim telefon ma 128 GB pamięci - bowiem tak napisano. To koniec podobieństw opakowania - chyba, że Apple zaczęło stosować folię bąbelkową.
|
|
|||
|
Goophone X na żywo wideo: mayiandjay przez YouTube |
|||
To jednak nie koniec kuriozalnych sytuacji. Rendery pokazywane przez Goophone "delikatnie" różnią się od rzeczywistego wyglądu urządzenia. Na obrazku w sklepie niemal nie ma ramki wokół ekranu, a w rzeczywistości - jest wielka jak wokół portretu Damy z Gronostajem w Muzeum Narodowym. Kto widział, ten wie. Co więcej, część powierzchni ekranu zajmuje czarny pasek, na którym wyświetlane jest kółko. Jego jedynym zadaniem jest imitacja TouchID. Imitowane jest wszystko, łącznie z zapisem odcisku palca - ale oczywiście "czytnik" nie działa. Podobnie, jak aplikacja "Wallet" i kilka innych funkcji, które znalazły się w tym telefonie tylko po to, by udawać iOS. Ale jest też coś dobrego. Autor filmu dość dobrze wypowiada się o aparacie fotograficznym i autofokusie, pokazuje też, że telefon ma "Control Center" już z iOS 11. W dodatku prawie w pełni funkcjonalne...
Za przyjemność obcowania z odlotową (niestety w negatywnym znaczeniu...) imitacją iPhone'a trzeba zapłacić ok 100 dolarów. Niewiele, ale pewność, że będą to jedne z najgorzej zainwestowanych pieniędzy w waszym życiu, jest bezcenna. Podobnie jak nauczka - jeśli przypadkiem dacie się nabrać...

Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!