Wybuchające baterie a doniesienia medialne

Opublikowane:  |  Aktualizacja:
Odsłuchaj artykuł
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Od początku września technologiczny świat żyje "aferą" związaną z niebezpiecznymi bateriami smartfonów Samsung Galaxy Note 7. Problem płonących baterii jest jednak dodatkowo podsycany...

Litowo-jonowe baterie zawsze były niebezpieczne. Ich mechaniczne uszkodzenie czy przegrzanie może zaowocować efektownym fajerwerkiem, może się też zdarzyć - jak w przypadku pechowego Note'a 7 - partia baterii z "wadą wrodzoną", która w pechowych okolicznościach również zakończy się mini pożarem.

Obserwuj nas w Google News Obserwuj

Od lat czytam w różnych serwisach o "wybuchających" telefonach. Średnio raz w miesiącu widzę news mówiący o płonącym smartfonie. "Wybuchają" komórki różnych marek, wypadki kończą się różnie - zwykle użytkownik telefonu wychodzi z nich bez szwanku, ale zdarzają się też przypadki śmiertelne.

Przypadek Note 7 jest nietypowy, dotyczy bowiem flagowego, nowego modelu, a do tego poraża skalą akcji serwisowej. Samsung wymienia wszystkie znajdujące się w rękach klientów egzemplarze. Reakcja producenta jest jak najbardziej prawidłowa, ale towarzyszący jej rozgłos sprawia, że w ostatnich dniach zwiększyła się ilość doniesień o tym, że "płonący problem" dotyka innych modeli Samsunga. Może to robota konkurencji... Może po prostu sezon ogórkowy, ale w minionym tygodniu widziałem doniesienia o problemach z Galaxy S7, a także o dramatycznej eksplozji Note'a w rękach dziecka. I nad tym ostatnim przypadkiem chciałbym się teraz pochylić...

Doniesienia były dramatyczne: Oglądające film (lub w innej wersji - grające) dziecko zostało poparzone, gry w jego rękach wybuchł podłączony do ładowarki Note. Później jednak okazało się, że dziecko wcale nie używało nowiutkiego Note, ale wysłużonego Galaxy Core, być może z niefirmową, niesprawdzoną baterią. Możliwe, że używano zbyt mocnej, lub również niefirmowej ładowarki... W każdym razie, wiadomość podana przez NBC New York rzuciła inne światło na sprawę.

Nie znam okoliczności zdarzenia, niemniej odniosłem wrażenie, że wskutek "afery bateryjnej", każdy samozapłon baterii będzie teraz przypisywany Samsungowi. Nawet, jeśli potem okaże się, że "wystrzelił" iPhone czy Xiaomi, "szum" w mediach pozostanie. I na to chciałbym zwrócić waszą uwagę. Nim ulegniecie masowej histerii i zaczniecie wieszać psy na biednym Samsungu, poczekajcie na dokładniejsze informacje. Czasem rzeczywistość jest inna, niż malują ją media.

My staramy się skupiać na suchych faktach. A te są proste: KAŻDA bateria w KAŻDYM telefonie jest potencjalnie niebezpieczna, może okazać się wadliwa lub ulec awarii. TO się po prostu zdarza, ale na szczęście na tyle rzadko, iż możecie przyjąć, że nic wam nie grozi.

materiał własny

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 17011

Ten artykuł skomentowano już 8 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
12,5% 
icon down
 50,0% 
icon unknown opinion
 37,5% 
Default user logo
True

Opinia neutralna

Popatrzmy w przeszłość. Od dziesiątek lat korzystamy z akumulatorów litowych (czy to Li-Ion czy Li-Poly). Już stare poczciwe Nokie oraz Ericsson T29-T39 miały akumulatory litowe i jakoś nikt nie słyszał o wybuchających bateriach. Sposób wykonania baterii był też lepszy.
Co do ładowarki. Stwierdzenie że była za mocna jest też nie na miejscu. Ładowarka tylko poda tylko tyle prądu ile jest w stanie pobrać telefon. Może mieć nawet 10A i nic tego nie zmieni (jest to tylko informacja jaki prąd ładowarka może oddać). Każdy telefon ma elektronikę która odpowiada za ładowanie i to właśnie ta elektronika ustala prąd ładowania baterii w telefonie.
Proponuję aby redaktorzy zainteresowali się trochę elektryką oraz fizyką i chemią bo czasem jak czytam farmazony to aż wierzyć mi się nie chce że można takie rzeczy pisać.
To że od lat korzystamy z tego rodzaju akumulatorów nie oznacza, że technologia wykonania się nie zmienia. Wzrost pojemności i ciągłe zmniejszanie rozmiarów powoduje niezwykłą, znacznie zwiększoną, podatność ogniw np. na uszkodzenia mechaniczne. Uszkodzenie mechaniczne baterii li-ion skutkuje bardzo gwałtowną reakcją chemiczną, która może prowadzić do zapłonu, czy nawet wybuchu. Tak było i tak jest. To czy sposób wykonania baterii był lepszy, to kwestia dyskusyjna: to kwestia kryteriów oceny. Wydaje mi się, że dawniej akumulatory były bezpieczniejsze przy niższej pojemności. Sprawa wydolności prądowej ładowarki jest najwyraźniej dla producentów jednak ważna; inaczej w instrukcjach bezpieczeństwa nie znalazłyby się zakazy używania nieautoryzowanych ładowarek i nie skutkowałyby anulowaniem gwarancji. Na rynku i w sprzedaży jest cała masa ładowarek, które nie spełniają podstawowych kryteriów bezpieczeństwa użytkowania.
Skoro jesteś Użytkowniku ekspertem w dziedzinie elektryki, fizyki i chemii zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że im wyższy prąd ładowarki, tym większe ryzyko zwarcia, przegrzania i zapłonu np. przy uszkodzeniu mechanicznym styków.
Smartfony nadal nie palą się i nie wybuchają masowo. To nadal pojedyncze przypadki: przegrzania podczas ładowania (uszkodzenie mechaniczne styków, zwarcie, brak możliwości odprowadzenia ciepła, uszkodzenie elektroniki), wadliwego albo uszkodzonego np. mechanicznie akumulatora. Układy zabezpieczające w smartfonach bywają zawodne. To że jest zabezpieczenie, nie oznacza, że zadziała ono za każdym razem, szczególnie przy podłączeniu ładowarki, na którą konkretny model nie jest przygotowany. Różnice dotyczyć mogą nie tylko natężenia prądu, ale i napięcia. Nie namawiam do eksperymentów na własną rękę.
Przykro na początku roku czytać posądzenia o ignorancję, szczególnie że tego artykułu autor jest w branży dinozaurem. Szczególnie, że autor podaje link do artykułu Joli, gdzie pewne kwestie wyjaśnione są bardziej szczegółowo. Tego typu posądzenia rzutują na cały serwis. Sądzę jednak, że jeśli chce się kogoś kopnąć, to pretekst zawsze się znajdzie. Mogę tylko życzyć Ci, Użytkowniku, by ochota na kopanie przychodziła Ci w tym roku stosunkowo rzadko. A jeśli już kopiesz, to by to kopnięcie lądowało we właściwym miejscu, które na to zasługuje. (jf)
.rossmann.com.pl | 02.01.2017, 09:01
R E K L A M A
Default user logo
X

Opinia pozytywna

W końcu głos rozsądku. Samsung sprzedał kilka milionów Note'ów 7. Ile z nich się zapaliło? 20? Nie wiem, czy Samsung sam równie mocno nie rozdmuchuje tej sprawy. Grunt, że (podobno) znaleźli przyczynę problemu.
Przyczyna problemu jest w zasadzie znana od początku. Gdyby nie akcja wymiany, istniało ryzyko, że wybuchać będą kolejne baterie - to nie jest rozdmuchiwanie, tylko raczej godne pochwały stawianie czoła faktom. Efekt marketingowy jest jaki jest. Pozdrawiam. (jf)
.dynamic.gprs.plus.pl | 15.09.2016, 13:09
Default user logo
Abudabu

Opinia neutralna

Nie jestem w stanie ocenić czy ten artykuł jest sponsorowany przez Samsunga czy rzeczywiście wyraża tylko opinię autora ale fakty są takie, że każda bateria może wybuchnąć i że teraz zdarzało się to często w flagowemu modelowi koreańskiego producenta. Różne media na pewno będą chciały skorzystać z okazji, nabić sobie wyświetleń postując nie do końca sprawdzone lub celowo spreparowane newsy. Z drugiej strony na pewno Samsung będzie próbował załagodzić sytuację swoimi sposobami. Prawda zawsze będzie po środku i nigdy nie można w 100% wierzyć jednej ze stron ;)
Artykuł nie jest sponsorowany. Gdyby tak było, byłby wyraźnie oznaczony. Adam subiektywnie opisuje problem, który może dotknąć każdego producenta. Prawdą jest jednak, że na mGSM unikamy tego rodzaju publicystyki wartościującej pewne zjawiska - mamy od tego bloga. W przyszłości tego rodzaju teksty będą ukazywały się raczej tam, niż tu. Pozdrawiam. (jf)
.centertel.pl | 15.09.2016, 12:09
R E K L A M A
Default user logo
KaReS

Opinia neutralna

Jakoś kłóci mi się zestawienie dwóch cytatów z tego artykułu. Mianowicie: "My staramy się skupiać na suchych faktach." z "(...) być może z niefirmową, niesprawdzoną baterią." Sformułowanie "być może" wpisuje się w malowanie rzeczywistości przez media...
.160.172.84 | 15.09.2016, 09:09
Default user logo
Bobek

Opinia negatywna

Trochę to przykre, że przywiązanie do marki potrafi tak zniekształcić niektórym obraz rzeczywistości. Problem jest i po co mydlić ludziom oczy, że to sytuacja jakich wiele?
Coraz mniej na tej stronie rzetelności, coraz więcej żuczemiowego myślenia.
To nie mydlenie oczu, a fakt - sprawdź sam w Google. Są spore szanse, że nie znajdziesz miesiąca, gdy gdzieś na świecie nie wybuchł telefon. Zwróciłem jedynie uwagę, że sprawa jest dodatkowo rozdmuchiwana, bo dotyczy flagowego modelu drugiego producenta na świecie. Co do przywiązania - cieszę się, że to zauważyłeś, bowiem równie często czytelnicy twierdzą, że jestem "fanbojem" Apple. Fakt, że dostrzegłeś to, że "przywiązuję" się do innych marek, upewnia mnie, że zachowuję zdrowy, obiektywny balans ;) (AŁ)
.internetdsl.tpnet.pl | 15.09.2016, 06:09
Default user logo
Buli

Opinia negatywna

Wreszcie szajsung się przejechał, ale widać, że artykuł sponsorowany bo jakby to był inny producent to by się okazało, że od wybuchu baterii cała wieś się spaliła.
Niestety, to tylko prywatna, osobista opinia autora. Jestem pewien, że mi nie uwierzysz, ale potrafię z tym żyć. A może jednak zapłacą? ;) Zawiadom ich proszę, mnie nie wypada (AŁ)
.esnet.pl | 14.09.2016, 22:09
Default user logo
niiiiieeeee

Opinia negatywna

dokładnie tak samo pomyślałem "biedny samsung" to dobre :) a wiadomo że samsung ma wszędzie swoich agentów.
Na drugie mam James ;) (AŁ)
.173.52.116.tesatnet.pl | 14.09.2016, 15:09
R E K L A M A
Default user logo
tramwaj

Opinia negatywna

Brzmi jakby adwokat Samsunga to pisał?
Zmartwię Cię. Podobnie traktowałbym każdego producenta, na którego spadałby podobny hejt. Poszukaj w mgsm, na pewno kiedyś pisałem o Apple. O Huaweiu zapewne także? Ale oczywiście nie zamierzam Cię przekonywać ;) (AŁ)
.pl | 14.09.2016, 12:09

Aktualności

Wszystkie aktualności

Recenzje

Wszystkie recenzje