
Kilka dni temu serwisy prasowe obiegły zdjęcia całkiem zgrabnego zegarkotelefonu markowanego nazwą Van Der Led WM2. Słabo znana holenderska firma zaproponowała dosyć niespodziewanie bardzo atrakcyjny i innowacyjny gadżet; jak to możliwe?
Na stronie internetowej producenta znajduje się co prawda mocno ukryta informacja, że niektóre części i produkty mogą być importowane, ale nie było niepodważalnych dowodów, że WM2 jest produktem chińskim. Przypomnijmy, że Van Der Led WM2 to chyba pierwszy zegarkotelefon, który daje się nosić bez bólu nadgarstka, a do tego wygląda całkiem zgrabnie.
Obsługa czterech zakresów GSM, ekran dotykowy, 1,3-calowy wyświetlacz dotykowy, obsługa kart pamięci microSD i multimediów, ale przede wszystkim rozmiary - to podstawowe, zachęcające dane (po resztę zapraszamy do Katalogu). Koszt tej przyjemności - według Van Der Led to 299,99 euro.
Tymczasem w serwisie zajmującym się dystrybucją towarów chińskich znaleźliśmy WM2 wyprodukowanego przez firmę E-Fair Technology Co.,Limited, ale pod bardziej nieprzyjazną nazwą: EF-KDV2. Nie ulega wątpliwości, że jest to identyczne urządzenie, choć - co dziwne - Chińczycy podają znacznie bardziej wiarygodne czasy pracy: 150 min. rozmów i 100 min. czuwania (odpowiednio 300 min. i 240 godz. w danych Van Der Led). Przy czym gadżet kosztuje tam 150-155$ (plus, prawdopodobnie, koszty przesyłki) - niestety, dopiero przy zamówieniu przynajmniej 500 sztuk... Może jakiś polski dystrybutor się skusi?
Na podstawie informacji dystrybutorów Van Der Led i Global Sources
Van Der Led WM2
E-Fair EF-KDV2