Statystyka to szatańska nauka. Nie jest jej obca manipulacja zarówno w doborze metody przeprowadzanych badań, jak i podczas interpretacji wyników. Samsung twierdzi wbrew wczorajszym doniesieniom, że nadal jest największy w Indiach.
Wczorajszą informację podaliśmy bardziej po to, by wskazać, że miejscowi producenci niebezpiecznie zbliżają się w wynikach sprzedaży do potentatów, a nie po to, by kłócić się o kilka procent różnicy w wynikach sprzedaży. Niemniej z dziennikarskiego obowiązku donosimy, że Samsung nie zgadza się z wynikami badań firmy Canalys, a różnice są według niego większe niż kilka procent.
Koreański producent twierdzi opierając się na danych GfK India, że interpretacja bieżących wyników sprzedaży jasno wskazuje jednego lidera na rynku smartfonów w Indiach: Samsunga. Asim Warsi, wiceprezes marketingu Samsunga w Indiach oświadczył, że poprzez cały rok 2014 producent był liderem innowacyjności i atrakcyjnych ofert, a udział Samsunga w rynku smartfonow wyniósł 35,7, co jest liczbą dwukrotnie większą, niż osiągnięta przez drugą z kolei markę w zestawieniach. Dane GfK, na które powołuje się prezes oparte są na wynikach sprzedaży osiągniętych w miastach o populacji powyżej 50 tys. mieszkańców.
Czyli co - Canalys wzięło pod uwagę mniejsze miasta? A może podało z gruntu fałszywe wyniki? Obawiam się, że nie rozstrzygniemy kto ma rację. Wiadomo natomiast, że jest o co walczyć. Indie są drugim po Chinach największym rynkiem zbytu telefonów komórkowych. W Chinach bardzo dobre wyniki osiąga Apple, głowę podnosi znane i u nas Xiaomi, czy ciche (bo zdobywające rynek pod różnymi nazwami) Gionee, ale i bardzo wiele drobniejszych marek ma coś wartościowego do zaoferowania. Wieści z Indii oznaczają coraz większą konkurencję i coraz mniejsze bezpieczeństwo ekonomiczne dla Samsunga.
Na podstawie informacji serwisu Firstpost Tech2