Coś się kończy, coś się zaczyna - by zacytować klasyka. Wraz z końcem roku dotarła do nas wiadomość, że kolejną szansę na odrodzenie otrzymała marka Palm. Poza znakiem firmowym i nazwą, nic raczej nie będzie takie samo.
Jeszcze 5 lat temu Android raczkował, a Palm miał się całkiem nieźle prezentując obiecujące urządzenie Palm Pre z systemem webOS, któremu wieszczono wówczas świetlaną przyszłość i szansę na konkurencję z iPhone. Coś jednak poszło źle. Wiecie, trochę tak jak z Nokią, gdy ratowała się przed upadkiem poprzez zatrudnienie Stephena Elopa. Innymi słowy: marka smartfonów Palm zniknęła z rynku.
Palm przeszedł w ręce HP, który potrafi wiele rzeczy przemienić w złoto, o ile nie są to smartfony. Obok marek HP i HP iPAQ dodaliśmy wtedy do katalogu również markę HP Palm i karty trzech urządzeń. Nie wyszło. Znowu. Firma HP uwolniła źródła systemu webOS robiąc z niego open source (był rok 2011), a następnie w 2013 oddając prawa do tego co jeszcze zostało LG. Wszyscy wiemy co LG zrobiło z webOS. Nie wiemy? No właśnie. O ile pamiętam, LG zamierzało zaimplementować system w telewizorach. Przyznam szczerze, że nie śledziłem historii.
Od niedawna istniejąca nadal strona Palm zaczęła przekierowywać odwiedzających na adres mynewpalm.com. Możecie zobaczyć tam znane logo z deklaracją Smart Move (mądry ruch) i obietnicą Coming Soon (pojawi się wkrótce). Zajrzyjcie jeszcze tutaj: alcatelonetouch.com i przeczytajcie napis w lewym górnym rogu strony: Alcatel OneTouch Smart Move. Brzmi podobnie?
fot. Alcatel OneTouch, Palm
Różne hasła reklamowe brzmią podobnie i nikt nie robi z tego wielkiego halo. W tym jednak wypadku firmą, która jak się zdaje przejęła prawa do używania znaku firmowego Palm jest Wide Progress Global Limited, która z kolei jest powiązana bezpośrednio z prezesem amerykańskiego i europejskiego oddziału Alcatel OneTouch oraz z chińską firmą TCL która alcatele od dłuższego czasu produkuje.
Nie wiem co Chińczycy zrobią z marką. Nie mam też żadnego inteligentnego podsumowania, poza banalną refleksją o przemijalności i zmienności rzeczy świata tego. Czekam z niecierpliwością, gdy pod marką Ericsson, czy Nokia zaczną się pojawiać telefony produkowane przez chińskie tygrysy, które pasą się na bujnych betonowych łąkach zasnutego romantycznym smogiem Shenzen. Choć piszę to ze smutkiem, to chyba bez ironii.
Na podstawie informacji serwisu webOS Nation


