Myśląc o mobilnym projektorze, oczyma wyobraźni widzimy sprzęt wielkości sporej książki lub jego namiastkę, wbudowaną w telefon. Philips udowodnił, że można zbudować funkcjonalny projektor z wbudowanym odtwarzaczem w obudowie mieszczącej się w kieszeni!
Zapraszam na krótką recenzję Philipsa PPX 3410, który może być świetnym towarzystwem dla waszych telefonów i tabletów.
Philips PicoPix 3410 dotarł do nas w niewielkim kartonie - już na wstępie dającym na do zrozumienia, że mamy do czynienia z naprawdę miniaturowym sprzętem. W środku znalazłem projektor zapakowany w podróżny futerał, a także jego zasilacz, pilota i dodatkowe okablowanie: przewód USB oraz HDMI. Z dość szczegółowych opisów na opakowaniu urządzenia dowiedziałem się, iż opcjonalnie mogę dokupić szereg przejściówek, pozwalających na podłączenie do projektora szerokiego wachlarza różnych źródeł. W gamie dodatkowych przewodów znajdziemy m.in. MHL, adapter Apple, VGA oraz komponentowy. Wszystkie wspomniane przejściówki wykorzystują port USB lub HDMI w projektorze. To jednak nie jedyne złącza, jakie znajdziemy w gadżecie Philipsa. Na tylnej ściance zamontowano jeszcze czytnik kart pamięci SDHC/MMC, zaś na boku - USB pozwalające podłączyć do projektora pamięć przenośną, dysk czy telefon. Z tyłu znajdziemy jeszcze wejście do zasilacza oraz wyjście audio w postaci minijacka.
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Muszę przyznać, że wymiary urządzenia robią niesamowite wrażenie. Projektor, który potrafi wyświetlić obraz o przekątnej do 120 cali upakowano w pudełko o wymiarach 10,5x10,5x3,1 cm. Nie muszę chyba dodawać, że sprzęt jest przy tym dosyć lekki. Obudowę urządzenia wykonano z dwukolorowego tworzywa: dół i boki są matowe i ciemniejsze, zaś górę stanowi biała, błyszcząca powierzchnia, w którą wkomponowano panel sterujący. Ów panel ma postać gumowej klawiatury, służącej do nawigacji po menu oraz pokrętła regulującego ostrość obrazu. Przyciski - co trzeba pochwalić - otrzymały wyraźne, niebieskie podświetlenie.
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Na obudowie widać sporo otworów zapewniających chłodzenie projektora, zaś na spodzie zamontowano gwint pozwalający ustawić sprzęt na statywie. To dobry pomysł! Jedynym niedostatkiem obudowy urządzenia jest brak jakiejkolwiek osłony obiektywu. Jesteśmy zdani jedynie na pokrowiec, a w przypadku sprzętu przenośnego to trochę za mało...
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Ze sporym zdumieniem przyjąłem informację o tym, że projektor może działać w pełni autonomicznie. Nie dość, że ma wbudowany odtwarzacz otwierający najpopularniejsze formaty plików (w tym nawet MS Office), to dodatkowo ma wbudowaną baterię! Jak inżynierowie Philipsa upchnęli to wszystko w tak małej i lekkiej obudowie?! Czary...? Chyba tak - bo okazało się, że jakości obrazu generowanego przez naszego malca nie powstydziliby się jego znacznie więksi bracia. Projektor wyświetla obraz w rozdzielczości 854x480 pikseli o niemal 3-metrowej przekątnej, a jasność lampy sięga 100 lumenów. Mało? Spójrzcie na wymiary urządzenia!
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Jakość obrazu nie daje powodów do krytyki - jest po prostu dobra. Niestety, do głosu dochodzi również fizyka: nie oszukamy jej żadnymi elektronicznymi sztuczkami. 100 lumenów zapewni dobrą czytelność, ale w ciemności. W świetle dziennym musimy zrezygnować z większych formatów obrazu i zbliżyć się do ekranu na metr lub mniej. To niestety zaowocuje przekątną w okolicach 20 cali. Za to w nocy PPX3410 rozwija skrzydła: kolory zyskują głębię, widać więcej detali, rośnie kontrast. A zatem - jeśli chcecie wykorzystywać Phlipsa PPX3410 do oglądania filmów, musicie zaczekać do nocy lub zadbać o zaciemnienie pomieszczenia. Musicie także podłączyć zewnętrzny głośnik ze wzmacniaczem. Wbudowany w projektorze pojedynczy brzęczyk nie zapewni ani dobrej jakości ścieżki dźwiękowej, ani porządnej mocy. Właściwie - ledwo go słychać, a szum powietrza wydostającego się z wnętrza projektora dodatkowo pogarsza sprawę. Producent oferuje dostosowany wzorniczo przenośny głośnik - ale ja z powodzeniem wykorzystywałem podłączony minijackiem dok do smartfonu. Oglądając filmy warto również zadbać o źródło zasilania - po podłączeniu do sieci lampa pracuje z pełną mocą, zaś gdy polegamy na wbudowanej baterii, jej jasność zauważalnie spada. Producent deklaruje, że do 60 lumenów. Warto natomiast odnotować, że zapas energii w baterii wystarcza do obejrzenia pełnometrażowego filmu zapisanego na karcie SD.
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Obsługa projektora - za sprawą prostego, przyjaznego menu, jest łatwa. Sekcja ustawień nie straszy nadmiarem opcji. Związane są one głównie z parametrami obrazu - i tu muszę podkreślić możliwość korekty balansu barw względem barwy tła, na jakim wyświetlamy. Minusem jest natomiast brak możliwości regulacji geometrii obrazu - musimy ustawić projektor równo na wprost ekranu. Tu wybawieniem okazał się zwykły statyw fotograficzny.
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Menu Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Opcje odtwarzania są równie proste, jak ustawienia. Projektor automatycznie wyszukuje na podłączonych nośnikach filmy, zdjęcia czy muzykę i segreguje je w odpowiednie katalogi. Jeśli korzystamy ze źródeł zewnętrznych - wystarczy wybrać odpowiednie z listy. Potem już tylko pozostaje wcisnąć "play" i zdecydować, czy i które pliki mają być odtwarzane w pętli. Projektor poradzi sobie z większością formatów wideo, trzeba jednak pamiętać, że wejście USB nie zapewni zasilania dla dysku zewnętrznego. Musimy zatem używać takiego z własnym zasilaczem... Nie ma natomiast problemu z odczytem kart czy pendrive'ów o pojemnościach rzędu 64 czy 128 GB. Podłączywszy PicoPix do komputera, możemy część plików przenieść do 4-gigabajtowej pamięci wbudowanej... i wyruszyć w teren z samym projektorem.
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Projektor Philips PPX3410 kosztuje mniej więcej tyle, co porządny smartfon - ok. 1500 zł. Jeśli lubicie oglądać filmy w plenerze lub często prowadzicie prezentacje w terenie - będzie to dobra inwestycja. Urządzenie nie sprawdzi się zbyt dobrze w świetle dziennym, ma marny głośnik, ale za to mieści się w większej kieszeni. Ważną zaletą PicoPixa jest możliwość całkowicie autonomicznej pracy - z dala od źródła zasilania. Ja - biorąc pod uwagę własne potrzeby - określam PicoPix'a mianem idealnego gadżetu na wakacje. Kino pod gwiazdami? To proste - wystarczy plik z filmem i kawałek białej ściany. I oczywiście Philips PicoPix PPX3410!
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
Philips PicoPix PPX3410 fot. Adam Łukowski/mGSM.pl |
|||
Na koniec odrobina technikaliów:
- Technologia wyświetlania: DLP
- Źródło światła: RGB LED
- Żywotność lampy: 30 tys. godz.
- Rozdzielczość natywna: 854x480 pikseli
- Współczynnik kontrastu: 1000:1
- Przekątna ekranu: 12-120 cali
- Odległość ekranu: 0,5-5 m
- Jasność: 60/100 lumenów
- Bateria: 1800 mAh
- Wewnętrzny głośnik 1 W
- Wymiary: 105x105x31,5 mm
- Waga: 0,27 kg
- Złącza: SD/SDHC/SDXC/MMC, USB, miniUSB, minijack, mini HDMI z HDCP, komponent, kompozyt, VGA (z adapterami) Obsługiwane formaty plików: PDF, PPT/PPTX, XLS/XLSX, DOC/DOCX, AVI, MOV, MP4, MKV, MJPEG, H263, MPEG4, H264, MP3, AC3, JPEG, BMP, PNG, GIF.
mat. własny























