Obok informacji ściśle branżowych wypatrzyłem dziś coś, co wydaje mi się ciekawsze niż ploteczki o kolejnych premierach, a może poważnie wpłynąć na naszą przyszłość: komunikacyjną, obyczajową, ekonomiczną. Rosjanie stworzyli potwora. Wygląda jak Harry Potter.
W 1950 roku uzdolniony matematyk, logik i łamacz kodów, Alan Turing zaproponował "test na człowieczeństwo". Piszę w cudzysłowie, ponieważ tak naprawdę test bada przede wszystkim zdolność sztucznej inteligencji do porozumiewania się jednym z ludzkich języków naturalnych. Turing był przekonany, że prędzej czy później sztuczna inteligencja przejdzie test tak, jak potrafi to zrobić człowiek. W sobotę 7 czerwca 2014 roku rosyjski czatbot (program komputerowy wspomagający obsługę czata) nazwany Eugene Goostman i zidentyfikowany przez badaczy jako 13-letni ukraiński chłopiec z Odessy przeszedł test Turinga. Autorem czatbota jest trzech koderów: Vladimir Veselov - Rosjanin mieszkający w Nowym Jorku - oraz pochodzący z Petersburga Siergiej Ulasen i Eugeniusz Demczenko.
Zgaście uśmiechy. Testu nie przeprowadzali rosyjscy naukowcy i nie odbył się w Rosji, tylko w siedzibie londyńskiego Towarzystwa Królewskiego, które jest najstarszym towarzystwem naukowym na świecie. W teście wzięło udział 5 programów. Procedura polega zazwyczaj na odbyciu z badanym kilku 5-minutowych rozmów. Rozmawiają naukowcy, zadając pytania za pomocą interfejsu tekstowego, ponieważ maszynę zdradziłoby brzmienie głosu. Po drugiej stronie może znajdować zarówno człowiek, jak i program. Jeżeli badany w przynajmniej 30 procentach rozmów zostanie zidentyfikowany jako człowiek - przechodzi test.
Trudno powiedzieć, że program komputerowy udowodnił posiadanie inteligencji - to tylko aplikacja bazująca na skryptach, algorytmach - ale z powodzeniem oszukał kilku dorosłych i doświadczonych badaczy przekonując ich, że rozmawiają z istotą ludzką. Jest tylko kwestią czasu kiedy algorytmy podobne do rosyjskich trafią do naszych komórek, a udoskonalone wirtualne byty w rodzaju Siri czy Cortany wyprą z życia użytkowników telefonów prawdziwych znajomych, przyjaciół, rodzinę. Tak, dziś pomysł wydaje się jedynie fatalistycznym proroctwem, ale tkwi w nim potencjał i ogromne pieniądze: wyobraźcie sobie nigdy nie męczących się pracowników telefonicznego marketingu, nauczycieli online, biura obsługi operatorów i serwisów gwarancyjnych i rzesze ludzi tracących pracę. Programowi nie trzeba płacić, nigdy się nie męczy, nie jest niegrzeczny, czy zniecierpliwiony. Kłamie bez drżenia głosu - bo wprowadzenie coraz doskonalszych interfejsów głosowych jest kwestią czasu, a kłamstwo jest czymś, co generuje zyski.
Eugene Goostman to tylko pierwsza jaskółka. Dostrzegą ją wielcy tego świata, tak jak zauważyli potencjał tkwiący w komórkach, serwisach społecznościowych, komputerowych goglach 3D, czy w okularach kreujących rozszerzoną rzeczywistość. Dzieci Goostmana zasiedlą przyszłość, choć wierzcie mi: wolałbym się w tej kwestii mylić.
I jeszcze dwa przydatne linki:
-
Tutaj powinniście uzyskać dostęp do bota.
Nie w tej chwili, bo popularność zabiła prawdopodobnie serwer.. Już działa, dziękuję użytkownikowi maniakDVD za informację. - Tutaj znajdziecie PDF-a z kilkoma podstawowymi informacjami o bocie.
Aktualizacja
Pogadałem z botem dzięki użytkownikowi, który naprostował mi link. Nie wiem z jaką wersją programu mieli do czynienia badacze. Moja krótka rozmowa z Gienkiem wyglądała tak:
- Cześć
- [ułamek sekundy] Cześć, bardzo nam miło, mnie i mojej śwince morskiej, Cię poznać.
- Jak to robisz, że odpowiadasz tak szybko?
- Jeśli ci to nie przeszkadza, wolałbym o tym nie rozmawiać. Może porozmawiamy o czymś innym? O czym byś chciał pogadać?
W przypadku czatbotów standardem jest zmiana tematu w miejscu, gdzie algorytm nie jest w stanie poradzić sobie z odpowiedzią. Rozumiem, że podczas rozmowy w Londynie odpowiedzi były celowo opóźniane, a nie pojawiły się ułamek sekundy po zadaniu przez naukowca pytania, ale jeśli na stronie jest dostępna ta sama wersja bota, która była badana, to cała ta sensacja nie jest warta - wybaczcie kolokwializm - funta kłaków. Tych, którzy znają angielski na podstawowym poziomie konwersacyjnym polecam pogadanie z Gienkiem. Ja zacząłbym coś podejrzewać w miejscu, gdzie nastolatek wita mnie w imieniu swojej świnki morskiej. - Ale ja nie jestem utytułowanym naukowcem...
To świetny przykład na to jak siła sensacyjnej plotki odbiera człowiekowi chwilowo zdolność analitycznego myślenia. Trochę mi wstyd, choć pociesza mnie myśl, że w Londynie algorytmy nowszej wersji bota mogły zostać znacznie udoskonalone.
Na podstawie informacji serwisu io9
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!