Dla mojego bezpieczeństwa...

Opublikowane:
Odsłuchaj artykuł

Ani na chwilę nie wychodzę ze schizofrenicznego zachwytu nad opiekuńczością operatorów, którzy nagrywają rozmowy z klientami. Dlaczego musiałem zostać górnikiem?

W życiu dążę do kontaktów z drugim człowiekiem. Zwłaszcza, jeśli są to kontakty z płcią piękną. Dlatego wszelkie sprawy związane z obsługą moich usług telekomunikacyjnych, staram się załatwiać z żywym człowiekiem, któremu mogę popatrzeć w oczy lub dekolt. Tego komfortu nie mam w relacji z konsultantem, który reprezentuje operatora na infolinii. Niby jest wygodniej, niby sprawniej i niby lepiej, ale nie ma tam dla mnie człowieka i czuję dyskomfort takiej relacji. Zwłaszcza, kiedy słyszę, że... jestem nagrywany. Nie dlatego, że nie lubię być nagrywany, bo mam coś do ukrycia, bo nie potrafię się wysłowić i wolałbym np. żeby taka pamiątka w dobie przeciekającego internetu po mnie nie pozostała. Nie, po prostu nie życzę sobie, żeby ktokolwiek nagrywał moje rozmowy. Może dlatego, że jako dziecku rewolucji, kojarzy się to z minionym ustrojem, Orwellowskim rokiem 1984. Kiedy słyszę, że dla mojego bezpieczeństwa rozmowa będzie nagrywana, zawsze odpowiadam, że nie życzę sobie takiej troski. I robi się problem, bo nagle pani lub pan dochodzi do wniosku, że bez dyktafonu mi nie pomoże, bo takie są procedury... Co za wspaniała troska!

Obserwuj nas w Google News Obserwuj

Tak się złożyło, że kończyła mi się umowa na mobilny internet. Prawdopodobnie dlatego zadzwoniła do mnie konsultantka operatora z ofertą. Ucieszyłem się, bo to miłe gdy ktoś dzwoni i jak do tego jest to kobieta. Zwłaszcza z ofertą. Prawda? Oznajmiła, że nasza rozmowa jest nagrywana. Odpowiedziałem, że to wspaniale i że bardzo z tego powodu się cieszę, bo od razu czuję się bezpieczniej i potraktowany tak jakoś godniej. Na chwilę zapadła cisza, jak mniemam dlatego, że pani zdała sobie sprawę, iż rozmawia z wariatem. A z wariatami - jak wiadomo - łatwo nie jest. Nie pozostało mi nic innego, jak utwierdzić ją w tym przekonaniu, dlatego uradowany jak dzieciak w piaskownicy, który znalazł kocią kupę, oznajmiłem jej, że także nagrywam rozmowę, by czuła ten sam komfort relacji. I chyba nie mam szczęścia, bo na linii znowu pojawiła się cisza, a później same zgrzyty. Oto pani zaczęła się niezrozumiale jąkać i fukać z oburzenia. Oznajmiła mi, że kategorycznie nie wyraża zgody na to, żebym ją nagrywał. - A czy pani zapytała mnie o to, czy ja życzę sobie sesji nagraniowej? - Taką mamy procedurę... - usłyszałem w odpowiedzi.

Wybrałem się do troskliwego operatora, wypowiedzieć umowę. Wykupiona usługa internetowa przypominała o sobie jedynie fakturami. Trzeba to było skończyć niczym wypalony romans. Bez stolika ze świecami, bez lampki wina wypitej za błędy. W salonie, pewnie wzorem z infolinii, dołożono wszelkich starań i troski o bezpieczeństwo moich danych osobowych. By rozwścieczona konsultantka z żalu nie skoczyła mi do gardła za to, że zacząłem nową znajomość z inną... siecią, która lepiej sprawdza się w... mojej piwnicy artystycznej, porządku pilnowała kamera wycelowana niczym broń - prosto w moje czoło. I już myślałem, że rozstaniemy się z klasą. Jak dorośli ludzie. Bez publicznego prania brudów. Oczywiście się myliłem...

Troska o mnie zaczęła się wieczorkiem recytatorskim moich danych osobowych, danych firmy, które zgodnie z procedurami sprawdzał ktoś z siedziby Wielkiego Brata. Było to dla mnie żenujące doświadczenie, że każdy z oczekujących w salonie dowiedział się, czym się zajmuję, gdzie mieszkam itp. W dalszej części tego żałosnego spektaklu procedur troski, rozwścieczona tygrysica musiała publicznie tłumaczyć się przełożonemu, że zrobiła wszystko by utrzymać mnie w szponach operatora. Zapewniała, że złożyła mi wszystkie możliwe propozycje, na które w trosce o swoje zdrowie psychiczne odpowiadałem "pomidor", bo zamiast siedmiu tabletów chciałem mieć po prostu tylko zasięg. Absolutnego dna sięgnęła głosząc na cały salon, że pan pracuje pod ziemią i tam nie ma zasięgu. Dwa metry mułu osiągnęliśmy, kiedy przekazała mi słuchawkę z jakimś niedowiarkiem na linii, który pragnął mnie usłyszeć. By farsy stało się za dość, zapewniłem pana, że jestem górnikiem i pod ziemią nie ma zasięgu, nad czym szczerze ubolewam. Po kwadransie dostałem rozwód z operatorem, który... Dnia następnego i następnego i jeszcze następnego dzwonił do mnie kusząc swoimi ofertami. Ponieważ zawsze byłem zapewnianym, że dla mojego bezpieczeństwa i w trosce o moje dane osobowe (które na oczach i uszach kilku osób bezpardonowo zgwałcono w salonie) jestem nagrywany, odpowiadałem "taty nie ma w domu". I tylko BTS-ów żal, że muszą obsługiwać takie schizofreniczne rozmowy. A człowiek tak bardzo chciałby się po ludzku z drugim człowiekiem dogadać...

Ma ktoś może Prozac?

Materiał własny

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 17214

Ten artykuł skomentowano już 10 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!

R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
Zobacz wszystkie opinie
icon up
50,0% 
icon down
 18,8% 
icon unknown opinion
 31,3% 
Default user logo
Gabusialalusia

Opinia neutralna

super sama jestem konsultantką pewnej sieci i zgadzam sie w 100% , ale coż tak praca, a żadna praca nie hańbi
.internetdsl.tpnet.pl | 14.06.2014, 13:06

R E K L A M A
Default user logo
barteq72

Opinia pozytywna

Kolejny świetny teks! Jako student jakiś czas temu załapałem się na "konsultanta" pewnej sieci i pozostało mi tylko jedno w głowie po tym doświadczeniu. NIGDY WIĘCEJ! Jestem osobą wyznającą "tumiwisizm" więc nie przejmowałem się tym co ludzie do mnie gadali, ale sposób w jaki konsultant jest traktowany przez pracodawcę jest godny pożałowania, tzn. jeśli się nie spisujemy, bo jeśli podpisujemy umowy to mamy spokój ale jeśli nie idzie nam to "menadżer" naciska i szczuje żeby robić umowy...Konsultant nie jest po to by pomóc klientowi w wyborze oferty ale po to by WCISNĄĆ mu cokolwiek jadąc od najdroższych ofert do najtańszych, ważne by sprzedać potem niech się martwi klient. Osobiście nie robiłem tak, stety/niestety mam sumienie i jestem krnąbrny wobec władzy (wszelakiej) jeśli mam robić coś co mnie się nie podoba. Pewnie dlatego nie pracowałem tam zbyt długo. Dziś po tym doświadczeniu rozumiem dzwoniących do mnie ludzi i staram się nie jeździć po nich i nie utrudniać im pracy informując na samym początku że rozmowa nie ma sensu, nic nie wezmę i dziękuję za rozmowę (nie rozłączam się) jeśli jednak osoba brnie i stara się wmusić mi coś to wtedy sytuacja wygląda zupełnie inaczej i utrudniam jej "pracę" jak najbardziej się da a rozmowa i tak kończy się na tym że ja nic nie kupuję a Pan/Pani konsultant z wyczuwalnym w głosie poirytowaniem żegna się.
.dynamic.mm.pl | 15.12.2013, 21:12
Default user logo
Alan

Opinia neutralna

Witam wszystkich! Trudno wybrać mniejsze zlo. Calkiem niedawno pisałem reklamację. Gdyby rozmowa z konsultantem nie byla nagrana pewnie moglbym sobie pisać. Szkoda tylko, że sam nie mogłem z tego nagrania skorzystac, w koncu nie bylo moje tylko wielkiego brata, dobrze ze w pismie reklamacyjnym naklamalem ze tez mam nagranie,reklamacje zalatwiono pozytywnie,dali zadoscuczynienie,wyprostowali taryfe,szkoda tylko ze konsultant okazal sie fantasta a nie powaznym partnerem handlowym,pozdrawiam Alan
.protonet.pl | 14.12.2013, 22:12

R E K L A M A
Default user logo
TomP932

Opinia negatywna

Jestem konsultantem od ponad roku, pracowałem dla 2 sieci i to w jaki sposób klient zacznie traktować konsultanta w taki sam sposób zostanie potraktowany. Życzyłbym aby autor tego tekstu popracował przynajmniej 8h na słuchawce i użerał się z takimi klientami jak on sam ;]
.internetdsl.tpnet.pl | 14.12.2013, 16:12
Default user logo
ToraToraKuz

Opinia negatywna

Mam nadzieję Wojtku, że tobie nigdy nie przyjdzie wykonywać pracy z ludźmi, którzy w trakcie poważnych rozmów handlowych ( bo takie propozycje i poziom rozmowy jest oczekiwany przez Ciebie ) będą odpowiadać POMIDOR, TATY NIE MA itp... A Ty mając wywindowany cel sprzedażowy i takie absurdalne komentarze wypisywane na portalach stawiających konsultantów jako zachłanne bydlęcia, płonące żądzą wykorzystania naiwnych i bezbronnych ludzi, zostawisz dla siebie. Jeśli bedziesz odpowiadał na ten post, prosze o nie łapanie mnie za słówka. Lecz stawienie się w sytuacji pracownika jakiegokolwiek operatora. I sądzę, że było to conajmniej nie na miejscu. MGSM.PL uważałem i dalej będę uważał za godny polecenia Katalog telefonów. Mam nadzieję że bede się natykał na reportaże i felietony w których przeczytam informacje przydatne mi do wykonywanej pracy. A nie własne odczucia podparte humorystycznym podejściem, które krzywdzą wiele osób, których problem nie dotyczny.
.60.132.22 | 14.12.2013, 14:12
Default user logo
ToraToraKuz

Opinia negatywna

Czasem mam wrażenie że nie jesteście ludźmia a maszynami. Kontultant = Człowiek.
O co fukanie że rozmowy są nagrywane, według mnie to czy ktoś mnie nagrywa ma wpływ na moje bezpieczeństwo.
Z czasów dzieciństwa przypomina mi się "SALONOWA SYTUACJA".
Byłem podekscytowany pierwszym telefonem, Pani w Salonie była bardzo miła. Tłumaczyła warunki taryfy, pokazywała plusy zawarcia umowy i mówiła o kompleksowej obsłudze klienta jaką zapewnia współpraca z salonem.
Mieszkałem od salonu kilkaset metrów, po zakupie żwawo udałem się do domu by odpalić nowiuteńkie cacuszko. Wygodnie rozsiadłem się w sofie odpakowałem telefon. Załączam....a tu LIPA. Wyświetlacz wciąż czarny. Jeszcze żwawiej udałem się do salonu wyjaśnić zaistniałą sytuacje. I Ta miła Pani poinformowała mnie że telefon jest do naprawy, musiałem podpisać pismo reklamacyjne i czekać na naprawe telefonu. Po 3 tygodniach otrzymałem informacje że mój telefon jest naprawiony i że mogę go odebrać. Nie wyszedłem z salony by go przy nich załaczyć. Pani powiedziała ze jest rozładowany i że trzeba go sprawdzić później. Niestety usterki nie naprawili i czekałem kolejnye 2 tygodnie na nowy telefon.
Oczekiwałem że wymieni mi go na miejscu bo dosłownie 30 min wcześniej zawarłem w tym salonie umowe... zapomnijmy. WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY. Żeby tego było mało ta miła Pani dała mi do podpisu inną taryfe niż mi przedstawiała, ale jej urok osobisty poprostu mnie omamił. Sprawiała wrażenie że że moge jej dać całe oszczędności a Ona mi je pomnoży.
Dochodząc do meritum sprawy. Gdyby rozmowa była nagrywana, dostałbym takie warunki na jakie wyrażałem zgodne a nie te które mi podsunięto wykorzzystując moje zaufanie.
Poco nagrywasz rozmowe jak już jest nagrywana? Ja bym to pewnie odebrał taka samo jak konsultantka. Te rozmowy nie są nagrywane by siedzieć wspólnie z znajomymi po pracy i śmiać się ze ktoś nie potrafi się wysłowić czy poprostu pokazać komuś brak kultury. Jak Ci coś telefonicznie obiecują to masz to dostać jeżeli tego nie dostajesz. Rozmowa jest podkładką do reklalacji. Jak zawierasz umowe na prąd idziesz osobiście, jak ubezpieczasz samochód jedziesz do ubezpieczyciela... JESTEŚMY LUDZMI POPEŁNIAMY BŁĘDY, chyba lepiej mieć nagranie by walczyć o swoje.
.60.132.22 | 14.12.2013, 14:12
Default user logo
regulator

Opinia pozytywna

Bardzo dobry tekst. Pomysł wart naśladowania. :)
.neoplus.adsl.tpnet.pl | 14.12.2013, 12:12

R E K L A M A
Default user logo
Nick

Opinia pozytywna

Doskonały, zresztą - jak już wiele razy! Sam czynię podobnie - zapewniam konsultantów, że "w trosce o najwyższą jakość obsługi mojego operatÓra przez klienta, którym jestem, również nagrywam rozmowę". Konsternacja po drugiej stronie - bezcenna, i to bez płacenia kartą! Za to bezgraniczny jest cynizm operatorów, czy w ogóle rozmaitych usługodawców, oj, przepraszam za to niemodne i wręcz niesalonowe słowo "usługa" - już się poprawiam, winno być: producentów produktów! (wszak mamy w grupie obsługujących nas drogą infolinii np. też banki, a one już inaczej swoich usług nie nazwą jak "produktami", ze niby produkt to coś realnego i konkretnego, a usługa to wiotki badylek wirtualnej i ulotnej natury, czyli coś gorszego).

... "a nam wszystkim zewsząd ... dobrobyt..." ;)
.leaseweb.com | 14.12.2013, 04:12
Default user logo
cebula

Opinia neutralna

Skomentuję to tak: jesteśmy w społecznym komuniźmie.
.opera-mini.net | 13.12.2013, 23:12
Default user logo
mogli77

Opinia pozytywna

Swietny artykul, dwa metry pod ziemia... nie no po prostu wymiekam. BOSKIE!
.internetia.net.pl | 13.12.2013, 20:12

Aktualności

Wszystkie aktualności

Recenzje

Wszystkie recenzje


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies