Zapowiadany, tani smartfon Honora doczekał się oficjalnej premiery. Honor X7e łączy w sobie kilka lepszych elementów, ale i kilka marnych.
Zaczniemy od mocniejszych stron modelu Honor X7e. Smartfon ma niebrzydką, oferowaną w dwóch kolorach obudowę o klasie szczelności IP64. Trzeba go też pochwalić za solidny akumulator o pojemności 7500 mAh, ładujący się sprawnie z dość przyzwoitą mocą 45 W. Na wybranych rynkach, smartfon pojawi się też w wariancie LAB-LX1 z baterią 7000 mAh, w odróżnieniu od głównych modeli LAB-LX2 i LX3. W klasie budżetowej trzeba też pochwalić 256 GB pamięci wewnętrznej, podobnie, jak 50-megapikselowy aparat fotograficzny o przysłonie f/1.8, wspierany oczkiem do portretowania. Miłym dodatkiem może być też minijack czy boczny czytnik linii papilarnych, a także dodatkowy klawisz AI.
fot. Honor
Dalej jest już niestety gorzej. Honor X7e ma 6,6-calowy ekran TFT o rozdzielczości jedynie HD+, choć na pocieszenie z odświeżaniem obrazu o częstotliwości 120 Hz. W ekranie jest otworek na zaledwie 5-megapikselowy aparat do selfie o przysłonie f/2.2, zaś sercem telefonu jest procesor MediaTek Helio G81 Ultra, wspierany przez 6 GB pamięci operacyjnej oraz kontrolowany przez system operacyjny Android 16 z interfejsem MagicOS 10.0. Smartfon ma wymiary 163,9x75,9x8,29 mm i zależnie od pojemności baterii waży 204 albo 207 g. Jego cena w Malezji wynosi 899 ringgitów, czyli 225 dolarów albo 825 zł.

