Samsung to jedna z najbardziej konsekwentnych pod względem wyglądu smartfonowych marek, ale nowa generacja flagowców Galaxy ma praktyczny powód, żeby wyglądać inaczej.
Nie wiadomo jeszcze, jak wyglądałaby alternatywa dla znajomej pionowej wyspy w rogu tylnej obudowy, ale według koreańskiego leakstera, Samsung rozważa zmianę umiejscowienia aparatów w nadchodzących smartfonach z serii Galaxy S27, aby zmieścić pod obudową magnesy dla akcesoriów ładowania indukcyjnego Qi2. Bezprzewodowe ładowanie to wśród flagowców standard, ale z ułatwiających to ładowanie magnesów nadal korzysta niewiele urządzeń. Przodują w tej kwestii smartfony Apple, wyróżniające się technologią MagSafe już od czasu iPhone 12 z 2020 roku, ale od ubiegłego roku tą samą funkcją mogą pochwalić się smartfony Google, w tym testowany przez nas Google Pixel 10 Pro XL z technologią PixelSnap.
Samsung również przymierza się do tego rozwiązania, aczkolwiek bez pośpiechu - seria Galaxy S26 umożliwia magnetyczne ładowanie, ale tylko przy pomocy specjalnego etui. Samsung Galaxy S27 ma szansę to zmienić, umieszczając magnesy bezpośrednio w telefonie, choć i w tym przypadku nie można mieć pewności - leakster zastrzega, że ze względu na problemy związane z kosztem, zintegrowane magnesy mogą trafić dopiero do serii Galaxy S28. Nie należy jednak tracić nadziei na gruntowne zmiany - według niektórych źródeł, Samsung Galaxy S27 Ultra dostanie znacznie większy główny aparat z technologią LOFIC, którą miały już okazję się popisać fotograficzne flagowce konkurencji, w tym Xiaomi 17 Ultra.