
O zmianach, jakie czekają nas wraz z wprowadzeniem nowego modelu iPhone pisaliśmy już wielokrotnie, wracamy jednak do tematu, bowiem jedna z nich uzyskała najbardziej wiarygodne jak dotąd potwierdzenie.
Mowa o nowym, węższym złączu dokującym. Pisze o nim Reuters - agencja znana od lat z publikacji sprawdzonych wiadomości. Swe informacje - jak podano - zaczerpnęła z dwóch niezależnych źródeł. Oba zgodnie twierdzą, że nowy iPhone otrzyma mniejsze, 19-pinowe złącze, zamiast dotychczasowego, szerokiego o 30. pinach. Pozwoli to zmniejszyć rozmiary wtyków, ale przede wszystkim umożliwi wygospodarowanie dodatkowego miejsca wewnątrz obudowy telefonu. Niestety, Reuters nie dotarł do informacji, czy nowe złącze będzie w jakikolwiek sposób kompatybilne z obecnym microUSB (co chyba wszyscy przyjęliby z zadowoleniem), nie potwierdza również wcześniejszych pogłosek o przeniesieniu gniazda słuchawek na spód smartfonu.
Po publikacji tego newsa zachodnie serwisy zaczęły rozwodzić się nad wpływem zmiany złącza na rynek akcesoriów. Niestety, nie przeczytałem w nich niczego odkrywczego. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że nowy dok nakręci popyt na wszelkiego rodzaju przejściówki, adaptery, a być może też na całe nowe urządzenia, kompatybilne tylko z piątym iPhone. Reuters zwraca jednak uwagę na wzrost popularności peryferiów wykorzystujących łączność Bluetooth czy AirPlay... a te pozostaną kompatybilne bez względu na to, jakie złącze wymyśli Apple. Kalifornijski koncern może też skrzywdzić dalekowschodnie firemki, dodając przejściówkę ze starego złącza na nowe od razu w zestawie z telefonem. Takie posunięcie - choć nie będące "w stylu Apple" z pewnością spotkałoby się z ciepłym przyjęciem nabywców. Szczerze jednak wątpię, że tak się stanie. Jestem natomiast pewien, że już niebawem przez internet przetoczy się fala krytyki pod hasłem "jak oni mogli?!". Hejterzy będą mieli pole do popisu i drwin, a fani? Cóż, oni i tak wszystko kupią. A po roku-dwóch - zapomnimy o wielkim, nieporęcznym gniazdku, kompletnie nie przystającym do dzisiejszych czasów ;)
Historia pokazuje, że każdorazowa zmiana - po wstępnym okresie krytyki - stawała się po pewnym czasie tak oczywista, że nikt nawet o niej nie pamiętał. Czy dziś ktokolwiek wątpi w sens pozbawienia iMac'a G3 z 1998 roku napędu dyskietek? Czy użytkownicy MacBook'ów Air rozpaczają z braku napędu CD? Czy kogoś wzrusza brak FireWire w ostatnim MacBook'u Pro? A nowe złącze MagSafe? Przeżyliśmy to wszystko, zatem przeżyjemy też 19-pinową wtyczkę. Teraz, zamiast zanosić się lamentem nad koniecznością zakupu nowych akcesoriów, niecierpliwie czekam, aż Apple pokaże wreszcie swą nowość i jej zmniejszone gniazdko. Liczę, że po premierze, dotychczasowe, niekompatybilne z iPhone'm 5 akcesoria stanieją i będę mógł popędzić na zakupy. Co i wam radzę... zamiast galopu po nowości.
Na postawie informacji serwisu Reuters

Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!