
Urządzenia przenośne w ofercie Google są jedynie miłym dodatkiem do szerokiego wachlarza usług online oferowanych przez giganta z Mountain View. Zestawienie kosztów produkcji i ceny Nexusa 7 (8 GB) zdaje się to potwierdzać.
- Przynajmniej w przypadku wersji z 8 GB pamięci wewnętrznej może się wydawać, że Google dokłada do sprzedaży każdego tabletu. Co prawda w czasie premiery deklarowano, że Nexus 7 nie przyniesie firmie żadnych zarobków, ale szybkie obliczenia mogą świadczyć o tym, że każdy tablet jest sprzedawany ze stratą.
Lista podzespołów opublikowana na TechInsights pozwala oszacować zbiorczą cenę komponentów na 184$. 8-gigabajtowa wersja jest sprzedawana za 199$. Pozostaje różnica 14$, która raczej nie do końca wystarczy na wszystkie koszty związane z marketingiem i logistyką, nie mówiąc już np. o marży dla sprzedawcy.
Na pierwszy rzut oka zdaje się, że sytuacja jest genialna dla klientów. Wszak można nabyć świetne urządzenie po bardzo atrakcyjnej cenie. Sęk jednak w tym, że tego typu działania mogą prowadzić (i nierzadko prowadzą) do kompletnego zaniku konkurencji i wycofywania się innych producentów z rynku. Google może sobie na to pozwolić: zarabia na usługach. Tablety i smartfony są jedynie przynętą na klientów. Pamiętajmy również, że wersja z 16 GB kosztuje o 50$ więcej. 50 dolarów za 8 GB ROM-u? 8 GB pamięci NAND kosztuje około 8$. Może zatem nabywcy droższej wersji finansują część tabletu tym uboższym?
Z drugiej strony całkowite koszty związane z podzespołami Kindle, sztandarowego czytnika Amazonu, w zeszłym roku wynosiły 185$, gdy cena dla kupujących osiągnęła 201$. To również niewielka różnica. Amazon zarabia także na głównie na usługach i podobnie jak Google może stosować ceny na zasadzie dumpingu.
Wielcy producenci sprzętu uczą się. Dlatego niemal wszyscy z lepszym lub gorszym skutkiem starają się przywiązać nabywców usługami. To dlatego na rynku usług i towarów mobilnych mamy do czynienia z postępującym rozdrobnieniem. Dobrze by było, żebyśmy pamiętali: kupując konkretne urządzenie uzależniamy się od usługodawcy, własnoręcznie zakładamy sobie na szyję smycz. Warto wybierać rozsądnie, kierując się własnymi potrzebami, żeby ta smycz jak najmniej przeszkadzała albo dołączyć do nadal sporego grona tych, którzy preferują proste urządzenia komunikacyjne i nigdy nie muszą się przejmować Apple Store, Google Play, Samsung Apps, czy Ovi.
Na podstawie informacji serwisów TechInsights i Fudzilla


Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!