Zapowiadany od pewnego czasu tematyczny smartfon Realme 10 Pro Coca-Cola trafił właśnie do sprzedaży w Indiach. Niestety, najprawdopodobniej tam pozostanie...
Realme 10 Pro Coca-Cola to tak naprawdę zwyczajny Realme 10 Pro przebrany w nowe szaty. Smartfon otrzymał obudowę w kolorze czarnym - choć większa część tylnego panelu została zajęta przez logo Coca-Coli. Czarna pozostała ramka boczna oraz węższa część tyłu - biegnąca w linii aparatu fotograficznego. Sam aparat - otrzymał czerwone obwódki wokół obiektywów. Smartfon jest oferowany w jednym wariancie pamięci, 8+128 GB, za 21 tys rupii, czyli 255 USD lub 1129 zł. Jest to wariant, który raczej pozostanie ekskluzywny dla rynku indyjskiego.
fot. Realme
Jak wspomniałem, od strony technicznej mamy do czynienia ze zwyczajnym Realme 10 Pro. Smartfon oferuje zatem 6,72-calowy, AMOLED-owy ekran o rozdzielczości Full HD+ oraz częstotliwości odświeżania obrazu 120 Hz, a także procesor Qualcomm Snapdragon 695, wspierany pamięciami LPDDR4X i UFS 2.2. Zasilanie zapewnia mu akumulator o pojemności 5000 mAh, z szybkim ładowaniem 33 W. W części fotograficznej znajdziemy 16-megapikselowy aparat do selfie (f/2.45), a także aparat tylny z główną matrycą 108 megapikseli (f/1.75) oraz 2 Mpx do rozmywania tła. Wyposażenie dopełniają głośniki stereo, NFC, gniazdo minijack oraz boczny czytnik linii papilarnych. Telefon mierzy 163,69 x 74,18 x 8,12 mm, zaś waży 190 g.



Opinia neutralna
Skoro "panowie" zostali wywołani, to czuję się w obowiązku odpowiedzieć: nigdzie się tym modelem nie zachwycam, w szczególności z powodu współpracy dwóch marek. Ani mnie on ziębi, ani parzy, podobnie jak większość smartfonów. Tego typu kooperacje natomiast są statystycznie dosyć interesujące dla odbiorców informacji technologicznej. Jako ciekawostka, która kompletnie nie dotyczy polskiego rynku. Jeżeli się pojawiają, wspominamy o tym w tygodniówkach. Tylko tyle. Dyskusja o nowościach Samsunga również jest potrzebna - my się właśnie tym zajmujemy: mówieniem o nowościach rynkowych bez względu na markę (z pominięciem rzeczy kompletnie dla polskiego konsumenta nieinteresujących - nawet jako ciekawostka). Zawód taki, żeby pisać i rozmawiać i katalogować. Bez zachwytu. Przynajmniej z mojej strony. Bielinek kapustnik i bzyg nad margerytką mnie zachwyca, a nie technologia. Przy czym: piszę za siebie, a nie za Adama. (jf)
To ja jeszcze dodam za siebie: poprosiłbym o wskazanie, w którym konkretnie miejscu "zachwycałem" się tym smartfonem... Ja jedynie informowałem - bez komentarza. Do zachwytu miałem naprawdę daleko. (a).