Zgodnie z planem, POCO C40 oficjalnie pojawiło się 16 czerwca. Dzięki temu, że wietnamski oddział POCO pośpieszył się z premierą, nowy model nie ma przed nami wielu tajemnic.
Jak przystało na POCO, mamy trzy wyraziste kolory do wyboru i dużą ramkę aparatów. Smartfon próbuje udawać, że ma cztery tylne aparaty, ale faktycznie mamy tylko dwa - 13 Mpx f/2.2 główny i 2 Mpx do pomiaru głębi. Z przodu mamy 5 Mpx aparat do selfie w notchu. RAM możemy mieć 3 lub 4 GB, a pamięci wewnętrznej 32 lub 64 GB. Mamy też otoczony dość grubą ramką 6,7-calowy wyświetlacz HD+ z typowym odświeżaniem 60 Hz i technologią LCD, a także klasyczny czytnik linii papilarnych. Nie zabrakło miejsca na kartę microSD i minijacka.
fot. @stufflistings
To, co zaskoczyło w nowym POCO, to procesor i bateria. Telefon zasila mało znany JLQ JR510 - ośmiordzeniowy procesor z taktowaniem do 2 GHz i kartą graficzną Mali-G52. Bateria ma aż 6000 mAh pojemności i można ją ładować z 18 W mocy... niestety, dołączona do zestawu ładowarka ma tylko 10 W. Ogólnie rzecz biorąc, zapowiada się sprzęt mocno budżetowy - co byłoby w porządku przy adekwatnej cenie. Na globalną cenę poczekamy do jutra, ale to, co widzieliśmy w wietnamskim sklepie, nie nastraja pozytywnie. POCO C40 jest tam w sprzedaży za równowartość 644 zł, co z polskim VAT-em mogłoby wynieść 799 zł.


