
Być może to kwestia kryzysu wieku średniego, a może ja po prostu nie przystaję do dzisiejszych czasów, ale niektóre oficjalne posunięcia marketingowe operatorów zaczynają przyprawiać mnie o zażenowanie. Choćby pindolki rzecznika Gruszki.
Zastanawiałem się czas jakiś co dla mnie istotniejsze: siedzieć cicho, bo nie takie rzeczy dziś się dzieją, czy wyrazić niesmak i tym samym zareklamować zły smak rzecznika. Wybrałem to drugie, bo czasami człowiek po prostu musi, szczególnie jeśli duszą go szczegóły anatomiczne pakowane prosto w oko, przez skądinąd zapewne miłego przedstawiciela branży.
Rzecznik Gruszka dziś, we wpisie pod tytułem eMTeeRowy paradoks dotyczącym asymetrii MTR umieścił grafikę w pliku o nazwie kut przedstawiającą w sposób oczywisty zwielokrotniony szczególik męskiej anatomii. Nie polemizuję z frustracją rzecznika wyrażoną we wpisie; prawo do krytyki, czy podgryzania konkurencji ma niezbywalne. Nie godzę się natomiast na populistyczne i niesmaczne używanie w polemice wizerunku penisów (choćby nie wiem jak były kolorowe), choć nie noszę moherowego beretu.
Rozumiem, że przekrój wiekowy abonentów Play-a w ocenie rzecznika upoważnia go do używania wizerunku uznanego za obsceniczny, bo dzieciaki to kupią. Rozumiem również, że rzecznik ocenia inteligencję i dobry smak abonentów Playa jako niewarte większej troski o jakość przekazu. Nie rozumiem natomiast dlaczego to robi.
Nie będę palił na YouTube karty Playa; nie jestem sfrustrowany, czy zgorszony. Raczej smutny i zadumany; nawet nie nad upadkiem obyczajów, tylko nad postępującą infantylizacją - zdawałoby się mającego uchodzić za profesjonalny - prasowego przekazu. Co następne, Panie Gruszka? Cycki, czy może coś bardziej spektakularnego? - I może w wykonaniu profesjonalistek, a nie rysownika? Z mojej strony: wzajemny pindolek panu w oko, Panie Rzeczniku. Niech wyjdzie Panu na zdrowie.
Materiał własny
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!