W sieci pojawiły się pierwsze doniesienia o nadchodzącym Vivo S12 Pro. Telefon wygląda, jakby pochodził z 2017 roku - ale są ku temu pewne powody. Przeczytajcie, jakie!
Dlaczego tak narzekam na wygląd nowego Vivo S12 Pro? Popatrzcie na nieoficjalny render! Tył telefonu wygląda na "pożyczony" od nie najnowszego już Oppo Reno 5, natomiast przód zalatuje niemal prehistorią. Pamiętacie niechlubne, szerokie notche w ekranie? Były niezbędne, ale mało kto je lubił. Teraz skurczyły się do kropelki lub otworka - ale nie w Vivo S12 Pro. Tu mamy kawał porządnego wcięcia - i choć jest ono mniejsze, niż w smartfonach sprzed pięciu lat - nie wygląda za dobrze. Na szczęście, według nieoficjalnych informacji, Vivo zrekompensuje ów szpecący detal obecnością naprawdę porządnego aparatu do selfie. Ma on mieć matrycę 50 megapikseli, możliwe, że z Optyczną Stabilizacją Obrazu, jak choćby w okrzykniętym mistrzem selfie modelu Vivo V21 5G.
Nieoficjalny render Vivo S12 Pro ukazuje, że w szerokim notchu zostanie umieszczony również drugi aparat przedni - będzie to - jak przypuszczam - 8-megapikselowa jednostka szerokokątna. Może Vivo pokusi się przy okazji o zastosowanie układu rozpoznawania twarzy skanującego obraz w 3D...? To nie jest jednak takie pewne, w odróżnieniu od tego, że wyświetlacz Full HD+ zostanie wykonany w technologii OLED, a po nim zostanie ukryty czytnik linii papilarnych. Ekran - jak widać - ma zagięte boki, podobnie, jak matowa ścianka tylna urządzenia. W środku ma pracować procesor MediaTek Dimensity 1200 - Vivo S12 Pro zapowiada się na całkiem solidnego średniaka. Tylny aparat fotograficzny również będzie nie biedny - ma mieć główną matrycę 108 megapikseli. Obok pojawią się jeszcze dwie inne matryce, ale na razie nie wiadomo, jakie. Podejrzewam, że będzie to zestaw szerokokątnego modułu 8 Mpx i 2 Mpx do makro albo rozmywania tła. Wszystko ma działać pod kontrolą Androida 11 z interfejsem Vivo S12 Pro, zaś cena w Chinach powinna oscylować w okolicy 3 tys. juanów, czyli 470 USD albo 1920 zł.
fot. Weibo
