
Japońscy inżynierowie z NTT DoCoMo - jednego z największych tamtejszych operatorów - zaprezentowali baterię do telefonu, która ładuje się do pełna już w ciągu 10 minut.
Niestety, prezentując baterię na stoisku NTT podczas targów CEATEC, nie zdradzili zbyt wielu szczegółów technicznych. Reporterzy serwisu Engadget, którzy byli na miejscu, ustalili, że produkt jest w fazie wczesnego prototypu. Bateria ma postać dodatkowej nakładki na telefon, może być zatem stosowana wraz z fabryczną, jako jej rozszerzenie. Można uznać ją za zasilanie awaryjne, np. podczas podróży. Na pokazie użyto smartfonu Medias, ale może to być jakikolwiek inny telefon. Bateria ma swój osobny włącznik, a także diodowy wskaźnik stanu naładowania.
Wiemy, że w baterii zastosowano typowe ogniwa litowo-jonowe, zaś cały sekret tkwi raczej w sterującej nimi elektronice i zasilaczu. Zdaniem wysłanników Engadgetu, podczas prezentacji używano zasilacza o nieco wyższym wydatku prądowym, niż w klasycznej ładowarce - aczkolwiek urządzenie wyglądało na typowe. Podczas prezentacji do ładowarki były podłączone amperomierze. Ich wskazania sugerują, że to właśnie zmiany w elektronice baterii, odpowiedzialnej za pobór prądu do ładowania, pozwalają na 10-minutowe napełnienie ogniw. Ale poza faktem, że rozwiązanie działa - nie udało się zweryfikować czegokolwiek więcej. Przedstawiciele producenta nie ujawnili, kiedy baterie mogą trafić do seryjnej produkcji, ograniczając się jedynie do informacji, że "nastąpi to najszybciej, jak będzie możliwe".
Oto wideoprezentacja działania baterii NTT, nagrana przez Engadget:
Na postawie informacji serwisu Engadget
