
Wiele wskazuje na to, że - wzorem poprzednika - iPhone 5 także będzie miał problemy techniczne. Tym razem pojawiły się one jeszcze przed zapowiadaną na październik premierą i niestety mogą wpłynąć na dostępność smartfonu w pierwszych miesiącach sprzedaży.
Problem sprawiają panele dotykowe, bez których iPhone jest raczej bezużyteczny. Panele, dostarczane przez firmę Wintek nie mogą zostać wykorzystane w produkcji seryjnej, bowiem pomiędzy tworzącymi je warstwami pojawiają się pęcherzyki powietrza. Wygląda na to, że winnym jest albo ich uszczelnienie lub sam proces produkcyjny. Problem jest o tyle poważny, że usterka jest niemożliwa do wykrycia na etapie produkcji, a pojawia się po pewnym czasie, zwykle już po zamontowaniu panelu w telefonie. Nie ustalono, co ją powoduje i jak można ją wyeliminować. Udało się jedynie stwierdzić, że wadliwe panele stanowią do 25 procent produkcji. Mimo to, losowość występowania wady powoduje, że sprawdzeniu muszą podlegać wszystkie gotowe iPhone.
Tymczasem plan handlowy na czwarty kwartał zakłada sprzedaż na poziomie 25-26 mln sztuk. Już w tej chwili wiadomo, że dostarczenie odpowiedniej ilości produktów może stanowić wyzwanie i nie wyklucza się problemów w płynności dostaw. A to - jak wiemy - może dodatkowo "nakręcić" sprzedaż. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale podejrzenie, że problem paneli dotykowych i przewidywanej trudnej dostępności "piątek" ujawniono celowo - nasuwa się samo. Zabieg ten zadziałał już w momencie prowadzania do sprzedaży iPhone 4 w białej obudowie. Wówczas też donoszono o problemach z kamerą czy anteną, odwlekając premierę i ograniczając dostępność. A zainteresowanie tylko rosło! Jestem niemal pewien, że w przypadku iPhone 5 będzie tak samo, a znużeni oczekiwaniem fani nadgryzionego jabłka znów ustawią się w kolejkach, przymykając oko na ewentualne problemy z telefonami.Na postawie informacji serwisu DigiTimes
