Konstrukcja, zestaw, jakość wykonania
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
POCO F2 Pro przyjechał do mnie w żółto-czarnym pudełku, w którym poza telefonem znalazły się: niezbędna "makulaturka", igła do otwierania gniazda kart, 33-watowy, pokaźny zasilacz oraz przewód USB i silikonowy pokrowiec. Ten ostatni zgrabnie niweluje "smartfonową zmorę" naszych czasów, jaką jest wystająca oprawka aparatu fotograficznego, powodująca bujanie się telefonu, gdy leży na płaskiej powierzchni. Tym razem jednak, nie korzystałem z tego dodatku, bowiem POCO F2 Pro od razu "kupił" mnie swym wyglądem i nie chciałem go chować za zwyczajnym plastikiem.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Co ja mam z tym wyglądem?! Ano to, że smartfon - w odróżnieniu od nieco przaśnego poprzednika - prezentuje się świetnie. Front niemal w całości zajmuje ekran, pozbawiony otworka czy notcha. Aluminiowe boki błyszczą i zgrabnie, płynnie przechodzą w górną i dolną ściankę. A tył - choć szklany - jest matowy. Czyli praktyczny: mało się brudzi, ślady paluchów przez dłuższy czas nie kłują w oczy.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
A do tego, w kolorze zbliżonym do fioletu (czytelniczki, poprawcie mnie!) wygląda po prostu intrygująco i niebanalnie. Wrażenie to potęguje jeszcze wyrazista, okrągła oprawka aparatu, w której ułożono cztery obiektywy na planie kwadratu. Szkoda, że nie zmieściła się jeszcze między nimi dioda, którą dodano poniżej. Na pocieszenie, pozostaje nam ciekawa opalizacja wokół obiektywów, z nieodzownym dopiskiem o ilości pikseli. Cyferki są ważne ;) Na szczęście - logo producenta jest już dość dyskretne i małe.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Jakość montażu jest świetna, poręczność - także, ale tu jak zwykle przypominam, że mam spore łapki. Telefon jest nieco grubawy (prawie centymetr) i niezbyt lekki - ale za sprawą matowej i dobrze wyprofilowanej ścianki, świetnie leży w ręku, a do tego, jest dobrze wyważony. Nie "ucieka" z dłoni, nie tańczy po stole. Ekran i tył chroni przed rysami szkło Gorilla Glass 5, a do pełni szczęścia zabrakło mi wodoszczelności. Co gdzie? Na prawym boku wygodne przyciski głośności i zaakcentowany czerwienią włącznik. Na lewym - nic.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
U dołu - bogato: głośnik, mikrofon i port USB-C, a także nietypowa szufladka na dwie karty nanoSIM, układane "plecami" do siebie, jedna nad drugą. Na górze też obficie: kolejny mikrofon, minijack oraz nadajnik podczerwieni. Wyjaśnia się też brak notcha: aparat do selfie ukryto na chowanym wysięgniku. Element ten połączono także z diodą powiadomień. I choć ktoś może krytykować jej brak na przednim panelu - ja chwalę jej umiejscowienie. Światełko nie tylko fajnie wygląda, ale też pozostaje widoczne bez względu na to, jak położymy telefon.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
materiał własny
















Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!