Opakowanie i akcesoria
W kolorowym opakowaniu (na którym zaprezentowany został Neffos X9 z nieco mniejszymi ramkami niż ma w rzeczywistości) znajdziemy całkiem przyjemny zestaw akcesoriów. Jest tu kabel do ładowania i transferu danych microUSB-USB, sieciowa ładowarka 5V-2A, prosty zestaw słuchawkowy z pilotem, a do tego dobrej jakości transparentne etui oraz trochę papierów i szpilka do otwierania tacki na karty SIM/microSD.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Budowa i ekran
Smartfon jest wykonany z tworzywa - w budżetowej półce cenowej nie spodziewaliśmy się metalu lub szkła. Ale pod względem dbałości o szczegóły czy jakości wykonania stoi na wysokim poziomie. Jak opisuje sam producent, swój klasyczny wygląd Neffos X9 zawdzięcza poliwęglanowej obudowie typu unibody oraz 0,03-milimetrowemu wykończeniu w technologii CNC. Obudowa ma imitować metal i w sumie, dopóki nie weźmiemy urządzenia do ręki, może się nawet tak wydawać. Zwłaszcza, że zauważyć tu można chromowane paski, biegnące przez tylny panel i nachodzące na krawędzi smartfona. Oczywiście przy plastikowej obudowie są one wyłącznie elementem dekoracyjnym...
Niemniej wszystko jest dobrze spasowane, smartfon wygląda naprawdę elegancko i przede wszystkim wygodnie leży w dłoni. Obudowa nie łapie odcisków palców i nie jest śliska, a dodatkowo w zestawie znalazło się elastyczne, transparentne etui, dzięki któremu łatwiej utrzymać smartfon w czystości i zabezpieczyć tylny panel na wypadek uszkodzeń.
6-calowy ekran o proporcjach 18:9 sprawia, że smartfon wygląda nowocześnie, choć z drugiej strony otacza go nieznaczna czarna ramka i ma ostre krawędzie. Jego rozdzielczość jednak mogłaby być wyższa - wynosi 720x1440 pikseli, co przekłada się na 269 ppi. To nieco poniżej granicy, przy której ludzkie oko przestaje rozróżniać pojedyncze piksele. Teksty czy ikony nie są idealnie ostre, da się też dopatrzeć pojedynczych pikseli, ale dla większości użytkowników rozdzielczość nie powinna stanowić problemu. Zwłaszcza, że oprócz tego elementu ekran cechują same plusy: dobre kąty widzenia, naturalna kolorystyka, odpowiednia minimalna i maksymalna jasność ekranu, dobry poziom czerni czy obecność trybu ochrony oka.
Wyświetlacz otaczają niewielkie ramki boczne oraz znacznie grubsze ramki nad i pod ekranem. Na górnej ramce znalazł się głośnik rozmów, czujniki oraz obiektyw frontowego aparatu i dioda powiadomień. Dolna ramka jest grubsza od górnej i znalazło się na niej logo marki. Ekran pokrywa szkło Gorilla Glass (nie podano, która wersja) 2.5D. Warto dodać, że korzystanie z Neffosa X9 będzie utrudnione w przypadku, gdy nosicie okulary z polaryzacją - obraz jest przebarwiony i zaciemniony w pionowej orientacji.
Na tylnym panelu znalazł się podwójny aparat, umieszczony na lekko wystającym module w centralnej części tylnego panelu (po założeniu etui różnica poziomów się niweluje). Towarzyszy mu dioda doświetlająca i dodatkowy mikrofon, którego otwór zauważymy w górnej części panelu. Nieco poniżej aparatu umieszczono okrągły skaner linii papilarnych, który sprawdza się zupełnie poprawnie - jest umiarkowanie szybki i większość odczytów ma prawidłowych. Na dodatek odczytywanie odcisków palców to nie jego jedyna rola, przy jego pomocy można wyzwalać spust migawki aparatu oraz rozwijać pasek powiadomień. Dodajmy, ze dodatkowym zabezpieczeniem biometrycznym jest rozpoznawanie twarzy, opierające się na frontowej kamerce - sprawdza się przede wszystkim w dobrym oświetleniu.
Na dolnej krawędzi znalazł się port microUSB, służący i do ładowania baterii, i do transferu danych. Otoczony jest dwoma rzędami otworów. Ten po lewej ukrywa mikrofon i dodaje symetrii, natomiast ten po prawej maskuje faktyczny głośnik zewnętrzny. Po prawej stronie znalazły się fizyczne przyciski do regulacji głośności - w postaci jednej belki - oraz włącznik/blokada ekranu. Klawisze są odpowiednio uniesione ponad krawędź i mają dobry klik. Na górnej krawędzi znalazło się gniazdo słuchawkowe, a lewa mieści tackę na karty SIM i microSD w rozwiązaniu hybrydowym. Pomieści albo dwie karty nanoSIM, albo jedną kartę SIM i microSD.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Materiał własny
















