Przyznam się Wam na wstępie, że nie przepadam za Sony Ericssonami. A że ostatnio nabroiłem w redakcji, redaktor naczelny pewnie za karę dał mi do testowania K610i. Zabierałem się do niego jak pies do jeża. Po kilku dniach żal mi było oddać tego sprytnego malucha... Brawa za: doskonałą baterię, szybki internet, rewelacyjną jakość dźwięku oraz jakość połączeń wideo, a także za cicho pracującą klawiaturę. Gwizdy za: funkcję kamery i aparatu cyfrowego, mało atrakcyjną obudowę (choć to subiektywna ocena), małą pojemność karty M2.
- Nie! W dodatku w czerwonym kolorze, z różowymi tapetami! Babski telefon! - wściekałem się w domu po wyjęciu aparatu z pudełka. - Lekki. To pierwsze pozytywne wrażenie, jakie odniosłem. Po włożeniu karty SIM i baterii, aparat staje się niewiele cięższy. Jest też niewielki. Na wierzchniej części znajduje się klawiatura, dżojstik oraz dwa przyciski w kolorze obudowy. Obsługują one cztery różne funkcje, w zależności od menu. Pośrodku nich konstruktorzy umieścili dwa mniejsze, srebrne przyciski, dzięki którym można uruchomić skróty do aplikacji czy funkcji oraz przeglądarkę internetową.
Klawiatura pracuje cicho i sprężyście. Wygodnie wybiera się numery. SE 610i ma całkiem spory i wyraźny wyświetlacz o przekątnej 5 cm. Na górze znajduje się niewielkie oko kamery, przydatnej podczas wideorozmów.
Tył telefonu zdobi aparat cyfrowy oraz niewielki głośniczek o niezłej mocy. Części obudowy wykonano z bardzo delikatnego plastiku. O dziwo, elementy nie trzeszczą. Pierwszego dnia przekonałem się, że aparat jest bardzo wrażliwy na upadki. Podczas kolizji z podłogą wyłącza się lub zawiesza.
Na prawym boku znajduje się przycisk szybkiego uruchamiania aparatu fotograficznego oraz dwa przyciski regulacji głośności, działające wtedy, gdy aparat pełni funkcję MP3. Po lewej stronie jest przycisk Play/Stop. Również używany podczas słuchania muzyki. Tyle, jeśli chodzi o wygląd. Zajrzyjmy do menu!
Menu uruchamia się prawym przyciskiem funkcyjnym. Po kliknięciu na wyświetlaczu pojawia się 12 kolorowych ikon. Aktywowanie np. usługi PlayNow powoduje uruchomienie dynamicznej aplikacji WWW i przejście do trybu online bez użycia przeglądarki. Wszystko po to, by spersonalizować telefon czy pobrać oryginalny dzwonek MP3.
Z pozycji menu możemy uruchomić przeglądarkę internetową, konsolę z grami, aparat cyfrowy, zakładkę wiadomości multimedialnych, odtwarzacz MP3, menedżera plików, książkę adresową, połączenia wideo, spis połączeń, a także organizer i menu ustawień aparatu.
Zauważyłem, że aby zmienić jakąś wartość ustawień czy aktywować dowolną funkcję, wystarczy wykonać tylko trzy kliknięcia.
Terminal prócz 16 MB wbudowanej pamięci operacyjnej, wyposażono w slot kart pamięci Memory Stick Micro. Dla jednych wadą, dla innych zaletą będzie fakt, że aby wymienić kartę, trzeba zdjąć tylną obudowę, a następnie wyjąć lub włożyć dysk.
Takie rozwiązanie jest dla mnie akurat dobre, bo kiedyś zdarzyło mi się zgubić kartę pamięci, której slot wychodził na zewnątrz obudowy. W zestawie znajduje się karta o pojemności 64 MB. Trochę mało...
Widać, że konstruktorzy terminali 3G, jakim jest model K610i, udoskonalają połączenia wideo. Po aktywowaniu trybu wideorozmów, w lewym dolnym rogu pojawia się obraz z kamery umieszczonej na górze wyświetlacza. Powyżej znajduje się okno, gdzie po zainicjowaniu połączenia, wyświetli się obraz naszego rozmówcy. Oczywiście, o ile jego aparat będzie pracował w podobnym standardzie UMTS. W rozmowie z koleżanką z Warszawy, której nie widziałem od czasów opuszczenia licealnych murów, wrażenie zrobiła na mnie ciągłość i dobra jakość transmisji. Zero cięć i zawieszeń obrazu. Doskonały był również dźwięk. Co dziwne - bateria zbytnio nie ucierpiała po 10 minutach rozmowy wideo.
Do aparatów cyfrowych w komórkach zawsze podchodzę nieufnie. Do kamery wideo - tym bardziej. Choć jakość zdjęć nie zrobiła na mnie wrażenia, producent zaskoczył mnie ilością funkcji samego aparatu fotograficznego.
W menu ustawień możemy zmienić tryb zdjęć, fotografować seriami klatek lub w trybie panoramicznym. Można zdefiniować rozmiar zdjęcia, a także uruchomić efekty, dzięki którym zdjęcie będzie czarno-białe, w sepii czy negatywie. Użytkownik może zdefiniować balans bieli albo włączyć datownik, a także skorzystać z oprogramowania "tuningującego" wykonane zdjęcia.
Mimo dwóch milionów pikseli na matrycy, zdjęcia wykonane K610i pozostawiają wiele do życzenia. Konstruktorów tego sprytnego malucha należy jednak pochwalić za optykę. Użyty w tym terminalu obiektyw, to rekin komórkowej fotografii szerokokątnej. Wcześniej nie spotkałem się z tak elastycznym obiektywem. Minus za brak zoomu...
Prawda jest taka, że do cyfrowych kamer K610i ma się tak, jak maluch do TIR-a. Jednak telefonem można nakręcić amatorskie filmy wideo, bez ograniczeń czasu pracy kamery. Znaczy to, że zapiszemy tyle filmu, na ile pozwala karta pamięci aparatu. Jakość - niestety, kiepska. W przeciwieństwie do rewelacyjnego dźwięku, klatki się tną. Kamera w sam raz na imprezę towarzyską czy piknik.
Konstruktorzy Sony Ericssona powinni dostać Nobla za genialną jakość dźwięku odtwarzacza MP3. Zewnętrzny głośniczek ma całkiem przyzwoitą moc. Nie wspominając o słuchawkach dołączanych do zestawu, dzięki którym słychać jeszcze czystsze brzmienia. Do słuchania muzyki z K610i używałem stereofonicznych słuchawek Bluetooth firmy Logitech. Duża przyjemność.
Gdy podczas słuchania muzyki ktoś próbował się do mnie dodzwonić, aparat wyciszał aktualnie odtwarzany utwór, dzięki czemu wystarczyło tylko odebrać lub odrzucić połączenie.
O ile zwykłe telefonowanie dla większości z nas nie jest już frajdą, niewątpliwie jest nią mobilny internet. Przynajmniej dla mnie. Zwłaszcza jeśli do surfowania po sieci używa się UMTS-owego K610i.
Wystarczy kliknąć jeden przycisk, by uruchomić przeglądarkę, wybrać adres i cieszyć się naprawdę szybkim internetem. Można powiedzieć, że terminal ten jest wielozadaniowy. Oznacza to, że jednocześnie można prowadzić rozmowę telefoniczną albo wideorozmowę, a także wysyłać pocztę czy przeglądać strony WWW. Można też surfować w sieci, słuchając MP3. Pełna dowolność.
Aparat standardowo wyposażono w klienta poczty. Umożliwia on wysyłanie plików jako załączników.
Ciekawostką jest standard RSS. Dzięki niemu, podobnie jak w przypadku komputerów PC, możemy szybko przeglądać newsy oraz treści dostępne pod danym kanałem RSS.
Z uwagi na życie w biegu, przy pierwszym ładowaniu telefonu zastanawiałem się, czy to czasem nie jest drugie ładowanie. Tak, tak, kochani! Ten telefon nie pożera gigantycznych ilości prądu. Aktywnie używany rozładował się dopiero po tygodniu! Nie sprawdzałem, ale wierzę producentowi na słowo, że bateria wytrzyma 1 godzinę i 35 min połączenia wideo, a w trybie czuwania aparat wytrzyma 350 godzin. 7 dni bez ładowania to chyba przyzwoity wynik. Zwłaszcza że nie oszczędzałem telefonu...
Artykuł pochodzi z miesięcznika Mobile Internet
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!