Opakowanie i akcesoria
Przysłany do redakcji zestaw testowy z Xperią 10 Plus był raczej skromny - i raczej na pewno niekompletny. W pudełku, obok smartfonu, znalazłam tylko kabel USB-USB-C oraz papierowe instrukcje. Zabrakło ładowarki - według internetowych źródeł Sony do zestawu sprzedażowego dodaje niezbyt mocną ładowarkę o parametrach 5 V/1,5 A.
Budowa i ekran
Sony Xperia 10 Plus (podobnie jak Xperia 10 i Xperia 1) wyróżnia się kształtem i mocno wydłużonymi proporcjami ekranu. Tutaj niewielka dygresja. Tak naprawdę design urządzenia nie jest nowy. Pomysł na telefon z wydłużonym ekranem miała już 10 lat temu firma LG (model LG Chocolate (BL40)) - wtedy miałam okazję go testować i naprawdę zapadł mi w pamięć. Choć oczywiście wtedy ekran otaczały gigantyczne, jak na obecne czasy ramki, a urządzenie nie było smartfonem. Także to, że najgrubszą ramką otaczającą ekran jest ta nad ekranem, nie jest nowatorskim podejściem w designie smartfonów. Wcześniej na taki pomysł wpadła firma Alcatel w modelu Alcatel 5. Ale starczy historii i porównań...
Wyświetlacz nie ma typowych (obecnie) proporcji 18:9, ale ekran o kinowych proporcjach 21:9. To sprawia, że smartfon jest wąski i długi i na pewno jedną ręką nie da się obsługiwać ekranu (dlatego nie zabrakło tu trybu obsługi jedną ręką oraz aktywnego bocznego panelu ze skrótami do różnych funkcji i aplikacji). Lepiej też nie chować go do kieszeni dżinsów - w połowie będzie wystawał. Ale pod względem jakości wykonania i użytych materiałów - choć mało szlachetnych - urządzenie wyróżnia się zdecydowanie na plus. Przekątna ekranu to 6,5 cala, rozdzielczość wynosi 2520x1080 pikseli (422 ppi), na plus zasługuje też ostrość, kolorystyka i jasność wyświetlacza.
Ekran może być kontrowersyjnym elementem z uwagi na kinowe proporcje, ale mi osobiście przypadł do gustu. I to nie tylko podczas ogląda nagrań o proporcjach 21:9 - choć podczas tej czynności, gdy obraz wypełnia całą powierzchnię ekranu, smartfon pokazuje, jak duży ma potencjał multimedialny. A w przypadku materiałów, które nie są udostępniane w formacie kinowym, po prawej i lewej stronie umieszczone zostaną czarne pasy. Również nie wszystkie aplikacje i gry wykorzystują ekran smartfonu w pełni. Z uwagi na węższy ekran klawiatura jest nieco bardziej ściśnięta, ale nie miałam problemów z szybkim i bezbłędnym pisaniem.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Mimo tego, że urządzenie jest wąskie i długie, również obcowanie z niefilmowymi treściami nie jest w żaden sposób problematyczne. Dobrze wyglądają zwłaszcza treści "podawane" w postaci streamów, wygodnie przy takich proporcjach korzysta się też z trybu podzielonego ekranu i korzysta z dwóch aplikacji jednocześnie. Uwag do wyświetlacza nie powinny też mieć osoby korzystające z okularów z polaryzacją. W pionowej orientacji obraz się nie zmienia, natomiast w poziomej można zauważyć lekkie oziębienie kolorów, które absolutnie nie przeszkadza w korzystaniu z urządzenia. Front urządzenia pokryty został warstwą szkła Gorilla Glass 5. Boczne ramki i ta, która jest pod ekranem, mają po 2-3 milimetry. Znacząco grubsza jest ta, która mieści się nad ekranem. To na niej umieszczono szczelinę głośnika, czujniki, frontowy aparat oraz diodę powiadomień.
Plecki smartfonu wykonane zostały z poliwęglanu. Po smartfonie, który cenowo plasuje się w średnio-wysokiej półce, spodziewalibyśmy się raczej szklanych plecków. A w Xperii 10 Plus dostajemy plastik. Ale nie do końca jest to wada. Szklane panele trudno utrzymać w czystości (i czasami w jednym kawałku), do metalowych obudów trzeba stosować paski antenowe - tworzywo ma swoje plusy. Warto dodać, że Sony postawiło na matowe wykończenie obudowy, które w niewielkim stopniu się palcuje, nie ślizga się i jest przyjemne w dotyku.
Na pleckach aparatu umieszczony został podwójny aparat główny - na zauważalnie wystającym module. Nad nim umieszczono diodę doświetlającą. Poniżej aparatu dojrzymy logo NFC, bardziej rzuca się w oczy logo producenta, zaś w dolnej części obudowy nadrukowano logo serii Xperia. Dzięki zaokrąglonym krawędziom smartfon wygodnie leży w dłoni.
Pora przejść do krawędzi - i jest tu pierwsza rzecz, która nie do końca przypadła mi do gustu. Sony potrafiło dobrze zagospodarować prawą krawędź klawiszami, uwzględniając regulację głośności, spust migawki, a także włącznik, blokadę ekranu oraz skaner linii papilarnych - te ostatnie umieszczane były w jednym przycisku. W Xperii 10 Plus, po pierwsze, zrezygnowano ze spustu migawki - nie jest mi tego przycisku brak, chyba większość użytkowników smartfonów przyzwyczaiła się do migawki na ekranie). Po drugie mamy boczny czytnik odcisków palców oraz odrębny przycisk włącznika/blokady. Dlaczego Sony zrezygnowało z tak wygodnego rozwiązania? Wynika to z kwestii prawnych - na rynku amerykańskim Sony nie może zaoferować kombinacji dotychczasowych funkcji (tj. przycisku zasilania i czytnika odcisków palców) w jednym przycisku - więc Xperia 10 Plus ma odrębny przycisk, a w przypadku modeli, które miały taką konfigurację, Sony po prostu wyłączyło czytnik linii papilarnych. Po trzecie Xperia 10 Plus ma przyciski do regulacji głośności - szkoda tylko, że znalazły się one dość nisko, i przez to są nie do końca wygodne w użyciu. Na dodatek fizyczne przycisku w modelu Xperia 10 Plus niemal nie wystają ponad krawędź mają bardzo słaby klik i trudno je wymacać bez patrzenia. Świetnie spisuje się natomiast czytnik linii papilarnych, który znajduje się tam, gdzie zazwyczaj spoczywa kciuk (w przypadku osób praworęcznych) - a użytkownik może łatwo zapomnieć, że powinien przyłożyć palec, by odblokować telefon - przebiega to zupełnie automatycznie.
Na dolnej krawędzi znalazł się port USB-C, który otaczają dwa otwory - jeden maskuje głośnik zewnętrzny (prawy), drugi z kolei mikrofon. Górna krawędź mieści uniwersalne gniazdo słuchawkowe oraz otwór dodatkowego mikrofonu, na lewej z kolei znalazła się tacka na karty SIM (część wysuwana) i gniazdo na kartę microSD (wewnątrz telefonu).
Od czasów, kiedy w smartfonach upowszechniły się rozwiązania typu dualSIM, Sony pozostał chyba jedynym producentem, którego smartfony restartują się podczas wymiany kart SIM (oczywiście oprócz tych modeli, w których najpierw trzeba wyjąć baterię). Zrestartują się nawet, gdy będziemy chcieli wymienić tylko kartę pamięci - wystarczy tylko wyciągnięcie tacki. Plusem jest to, że do wyciągnięcia tacki nie trzeba używać szpilki ani żadnego innego narzędzia. Wystarczy podważyć klapkę paznokciem.
Materiał własny
















Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!