Realme C11 2021
Recenzja

Opublikowane:

Naprawdę ładny przedstawiciel niższej półki cenowej

Model Realme z segmentu budżetowego, który zwraca uwagę pięknym, miętowym kolorem i bardzo ciekawym designem tylnego panelu. Do tego oferuje (poniekąd) gamingowy procesor i podstawową specyfikację. Zachęci też ceną - a jak sprawdza się na co dzień?

Realme C11 to jeden z ładniejszych przedstawicieli budżetowych smartfonów. Zaletą urządzenia jest też spory, 6,5-calowy ekran i potężna bateria. Dzięki niej smartfon dostarcza dobrych czasów pracy, a do tego oferuje Androida Q, ma gniazdo słuchawkowe, obsługuje karty pamięci... A przy tym cierpi na wszelkie braki typowe dla modeli z niższej półki - nie zaimponuje pod względem wydajności, dostarczy mocno przeciętnych zdjęć i próżno tu szukać modułu NFC do płatności zbliżeniowych czy skanera linii papilarnych. Ale przy cenie wynoszącej zaledwie 499 złotych wiele można wybaczyć - a z taką właśnie ceną rzeczony model zadebiutował w Polsce.


Spis treści



Opakowanie i akcesoria

Urządzenie dostarczane jest w charakterystycznym dla Realme opakowaniu w kolorze żółtym. Oprócz samego smartfonu w opakowaniu znalazła się ładowarka (5V-2A, 10 W) z (bodajże) amerykańską wtyczką, kabel USB-microUSB, papierowa instrukcja oraz szpilka do otwierania tacki na karty SIM/microSD. Podobnie jak inne modele budżetowe, w zestawie nie znajdziemy etui czy zestawu słuchawkowego.


R E K L A M A

Budowa i ekran

W budowie Realme C11 uwagę zwracają przede wszystkim relatywnie wąskie ramki wokół ekranu, przyjemne dla oka kolory obudowy, nowoczesny design i ciekawa, asymetryczna faktura na tylnym panelu. W budżetowej półce recenzowany model zdecydowanie wyróżnia się wizualnie - na plus. Nie mam też zastrzeżeń do jakości wykonania. Front jest szklany, a ramkę i placki wykonano z solidnego tworzywa. Smartfon nie może się pochwalić żadnym stopniem pyło- czy wodoodporności, ale podobno jest tu powłoka P2i, która ochroni urządzenie w razie zachlapań - lepsze to niż nic. Urządzenie waży 191 gramów - ani za dużo, ani za mało w swojej półce cenowej.

Jego 6,5-calowy wyświetlacz IPS HD+ (1600x720 pikseli) zapewnia dobre odwzorowanie kolorów i wystarczający współczynnik kontrastu, choć gęstość upakowania pikseli nie jest tu zbyt wysoka - wynosi 270 ppi. Co oznacza, ze gołym okiem można dostrzec pojedyncze piksele. Ale naprawdę trzeba się przyjrzeć. Podczas czytania drobniejszych tekstów na ekranie zauważymy, że nie są one tak ostre jak w modelach z lepszą rozdzielczością, ale nie ma też dramatu - w większości codziennych zastosowań nie powinno to przeszkadzać. Osoby, które preferują wydłużone ekrany, również powinny być zadowolone - proporcje wynoszą tu 20:9. Do tego szkło 2.5D i niewielkie wcięcie w kształcie kropki - całość prezentuje się naprawdę dobrze.

Nie mam zastrzeżeń do kątów widzenia, w większości zastosowań radę daje też jasność - choć nie w słońcu. W ustawieniach znalazła się możliwość ustawienia temperatury kolorów, jest tryb czytania i ciemny motyw. Ekran zajmuje ok. 88% frontowego panelu - całkiem niezły wynik w tak tanio wycenionym modelu. Ramki, jak na budżetową konstrukcję, starano się utrzymać w ryzach - co najwyżej ta dolna daje o sobie bardziej znać. W górnej części znalazło się natomiast niewielkie wcięcie ekranu w kształcie kropli.Na ekran naklejona jest fabryczna folia - producent chwali się ponadto obecnością szkła Gorilla Glass 3.

Plecki zwracają uwagę nietypowym kolorem - Mint Green (jest jeszcze wersja Pepper Grey) - oraz teksturą. Tutaj zastosowane tworzywo ma geometryczny, asymetryczny wzór, dzięki któremu nie tylko oryginalnie wygląda, ale też sprawia, że smartfon nie wyślizgnie się z dłoni zaś na jego powierzchni nie widać odcisków palców. Dodatkowo umieszczono tu dość spore logo, które fajnie wkomponowuje się w panel. Na tylnym panelu nie znalazło się zbyt wiele dodatkowych elementów - w sumie można napisać tylko o kwadratowym module z aparatami. Aparaty są dwa, towarzyszy im dioda doświetlająca, a pod względem wizualnym zaprojektowano to zgodnie z najnowszymi trendami, które zdominowały kwadratowe "wyspy". Dodam jeszcze, że moduł w Realme C11 nieznacznie wystaje ponad obudowę. Szkoda tylko, że producent nie zdecydował się na umieszczenie tu skanera linii papilarnych - za to smartfon oferuje funkcję rozpoznawania twarzy

Na krawędziach znalazły się typowe przyciski i porty. Po prawej stronie zauważymy podłużny klawisz do regulacji głośności, pod nim znalazł się włącznik/blokada ekranu. Na dolnej krawędzi jest najbardziej tłoczno - zauważymy tu uniwersalne gniazdo słuchawkowe, port microUSB, otwór mikrofonu oraz zewnętrzny głośnik telefonu. Po prawej stronie umieszczona została tacka na karty SIM/microSD, do wysunięcia której trzeba skorzystać z dedykowanej szpilki (albo czegoś podobnego, z ostrym końcem. Na górnym panelu jest pusto, nie ma tu żadnych dodatkowych elementów.


R E K L A M A

System i aplikacje

Realme C11 działa pod kontrolą Androida 10 z nakładką Realme UI i aktualizacją zabezpieczeń z 5 maja 2020. Pracując z preinstalowanym softem smartfon daje radę, ale gdy zaczniecie instalować na nim dodatkowe aplikacje, szybko pokazuje, jak duże są jego ograniczenia. Miejsce we wbudowanej pamięci oraz RAM zapełniają się błyskawicznie, a do smartfonu trzeba mieć cierpliwość. Reakcja na dotyk nie jest natychmiastowa i widać, że wszystko dzieje się tu z pewnym opóźnieniem, nawet odblokowanie ekranu czy zrobienie zrzutu ekranu...

Nie podoba mi się też ilość preinstalowanego softu, zwłaszcza liczba zdublowanych aplikacji. Obok sklepu Play jest też App Market, funkcję Google'owskiego Dysku dubluje Chmura HeyTap, jest też odtwarzacz Muzyka, który współdziała tu obok YouTube Music, do tego dwa katalogi zachęcające nas do instalowania całej masy dodatkowego softu.


Oprogramowanie oferuje całą masę funkcji, które ułatwią pracę z urządzeniem i zwiększają możliwości w zakresie jego personalizacji. Jest tego co niemiara: tryb ciemny, nagrywanie ekranu, pasek boczny, animowane tapety, spersonalizowany styl ikon, obsługa gestów, zmiana systemowej nawigacji i in. Dla graczy przygotowano Przestrzeń gier - czyli aplikację, która pozwala łatwo uruchamiać gry, wybierać między trybami oszczędzania baterii, zrównoważonym i najwydajniejszym oraz wyłączać powiadomienia, aby mniej rozpraszać się podczas gry. Nie ma tu diody powiadomień (co najwyżej dioda przy aparacie może migać, gdy przychodzi połączenie głosowe), ani funkcji typu Always on Display. Dodam, że Realme C11 ma certyfikat Widevine L3 - oznacza to, że telefon może przesyłać strumieniowo multimedia tylko w rozdzielczości SD.

R E K L A M A

Dźwięk

Za dźwięk odpowiada pojedynczy głośnik, umieszczony na dolnej krawędzi. Jest całkiem donośny i mniej więcej do 75% skali głośności brzmi akceptowalnie. Powyżej pojawia się zbyt dużo zniekształceń. Dźwięk nie jest najczystszy i nie usłyszymy w nim niskich tonów - ale to żadna niespodzianka w budżetowym modelu. Realme dodał tu technologię Real Sound Technology - Dirac audio. Kiedy jest uruchomiona, dodany zostaje efekt 3D, który "poszerza" scenę dźwięku. Dźwięk nieźle brzmi przez słuchawki, a jest jeszcze możliwość sparowania słuchawek Bluetooth. Do odtwarzania muzyki mamy tutaj dwie preinstalowane aplikacje: Muzyka oraz YouTube Music. Jest też Radio FM.


R E K L A M A

Zdjęcia i wideo

Aparat w Realme C11 jest podwójny i składa się na niego 13-megapikselowy aparat główny (f/2.2, PDAF) i 2-megapikselowy aparat dodatkowy (f/2.4). To zestawy wystarczający dla osób, które nie wymagają wiele pod względem fotograficznym w smartfonie - zwłaszcza takim z najniższej półki. Przy dobrym świetle dostarcza zdjęć o naturalnych kolorach (choć przydałoby się im trochę więcej nasycenia) i dobrej szczegółowości, ale po zmroku osiągnięcie przyzwoitych rezultatów fotografowania będzie coraz trudniejsze. Zdjęcia mają przede wszystkim słabą ostrość, a przy niedostatecznym oświetleniu wychodzą ciemne i zaszumione - i nawet dedykowany tryb nocny tego nie zmieni.Autofocus nie należy do najszybszych i optymalnie działa tylko w dobrych warunkach oświetlenia, co przekłada się też na czas zarejestrowania zdjęcia od momentu wciśnięcia spustu migawki. Dodatkowy aparat ma służyć do pomiaru głębi i dostarczyć efektu rozmycia tła (bokeh).


Poza aparatem z szerokim kątem czy trybem makro, który wykorzystywałby inny dedykowany aparat, aplikacja aparatu oferuje wszystko to, co inne urządzenia Realme. Znalazł się tu tryb autoHDR, filtry kolorystyczne, wzmocnienie chromatyczne, tryb nocny, panorama, tryb pro (ISO od 100 do 6400, ustawienia balansu bieli, manualne ustawienia ostrości, czas ekspozycji i i in.) oraz tryb portretowy z efektami upiększania i bokeh.


Recenzowany smartfon może nagrywać wideo w maksymalnej jakości 1080p przy 30 klatkach na sekundę, obsługuje też nagrania w zwolnionym tempie.



W kwestii selfików też otrzymujemy absolutną podstawę pod względem optyki - 5-megapikselowy aparat (f/2.4), który dostarczy HDR, kilku filtrów kolorystycznych i inteligentnego trybu upiększania. Nie zaimponuje, ale też nie rozczaruje - w swoje półce cenowej dostarcza zdjęć, które określilibyśmy jako po prostu przeciętne. Problemem jest najczęściej ustawienie odpowiedniej ekspozycji - jasne tło jest mocno prześwietlane - oraz nie zawsze dobra ostrość na zdjęciach.


R E K L A M A

Komunikacja

Realme C11 wspiera sieci 2G, 3G i 4G, obsługuje też sieci bezprzewodowe Wi-Fi 802.11 b/g/n w paśmie 2,4 GHz. Ma moduł Bluetooth 5.0, GPS z obsługą aGPS i GLONASS. Z fizycznych złączy mamy tu mini-jacka 3,5 mm oraz port microUSB.

Połączenia głosowe

Smartfon w swoim pierwotnym zastosowaniu - w roli telefonu - spisuje się akceptowalnie. Rozmówcy słyszeli mój głos dość wyraźnie i czysto, ale niezbyt głośno. Nie ma tu dodatkowego mikrofonu do redukcji hałasu, więc co nieco odgłosów z otoczenia przedostaje się do rozmowy, ale nie sprawia to najmniejszych problemów ze zrozumieniem rozmówcy. Podobne odczucia miałam podczas realizowania połączeń - mogłoby być głośniej i czyściej, ale w sumie jakość oferowana w tym aspekcie przez Realme C11 jest w budżetowej półce cenowej typowa.


Pamięć i wydajność

Do przechowywania plików i aplikacji producent dostarczył 32 GB wbudowanej pamięci, z której dla użytkownika po pierwszym uruchomieniu zostaje 19,2 GB. Ale można też skorzystać z karty microSD. Obsługiwane są nośniki do 256 GB.

Za szybkość i płynność pracy smartfonu odpowiada procesor Mediatek Helio G35 (określany przez Mediateka jako "entry level gaming chip") o taktowaniu do 2,3 GHz, który wspierają 2 GB pamięci RAM (jest też wersja z 3 GB pamięci) oraz grafika IMG PowerVR GE8320. Opisywany układ ma zapewnić płynną pracę, dobre zarządzanie energią, liczne opcje komunikacji oraz dostarczyć odpowiedniej mocy dla mobilnych graczy. W praktyce lepiej to wygląd na papierze niż w rzeczywistości, bowiem spowolnienia są zauważalne już podczas poruszania się po interfejsie, przełączania między aplikacjami, uruchamiania aplikacji i in. Pod względem wydajności procesor jest na poziomie mniej więcej Snapdragona 439. Uruchomiłam na nim Asphalt 9 (na niskich ustawieniach grafiki) i Real Racing 3 - może procesor z założenia jest gamingowy, ale w połączeniu z 2 GB pamięci RAM nie dostarcza takiej wydajności, by granie było komfortowe. Występuje wyraźne klatkowanie, gry lagują nawet podczas wczytywania menu czy kolejnych poziomów rozgrywek. Granie na Realme C11, przynajmniej w te bardziej wymagające tytuły, nie jest pozytywnym doświadczeniem. Natomiast tzw. casualowe gry smartfon uruchamia bez problemu.


R E K L A M A

Bateria

Trzeba pochwalić Realme C11 za umieszczenie w budżetowym modelu tak dużej baterii - ma ona pojemność 5000 mAh. W połączeniu z niską rozdzielczością ekranu i niezbyt prądożernymi komponentami przekłada się ona na całkiem długie czasy pracy z dala od ładowarki. Aktywny czas pracy na ekranie w codziennym użytkowaniu może sięgnąć nawet 8-10 godzin. W praktyce zapewnia to 1-2 dni pracy z dala od ładowarki nawet przy intensywnym użytkowaniu, a jeżeli nadmiernie nie będziecie eksploatować C11, wtedy może nawet dłużej. Jednak mniej zachęcająco brzmi czas ładowania - dołączona w zestawie ładowarka 10 W nie wspiera szybkiego ładowania, co oznacza, że na naładowanie baterii do pełna poczekamy około 3 godzin.

  • czas pracy z włączonym ekranem (YouTube, 1 karta SIM, aktywny moduł WI-Fi, 50% jasności ekranu, minimalny poziom dźwięku) - ok. 8 godzin;
  • wynik w PC Mark battery test - 13 godzin i 58 minut;
  • wynik Geekbench (full discharge) - 7124 punkty, rozładowanie po 13 godzinach i 13 minutach;
  • godzina strumieniowania wideo (Chrome, 1 karta SIM, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu) - 6-7% baterii mniej;
  • godzina odtwarzania wideo z pamięci telefonu (tryb samolotowy, 50% jasności ekranu) - 5% baterii mniej;
  • pół godziny korzystania z nawigacji online - 5% baterii mniej;
  • pół godziny grania w Real Racing 3 - 6-7% baterii mniej;
  • 10 godzin w trybie czuwania - 2-3% baterii mniej.


R E K L A M A

Podsumowanie

Realme C11 jest jednym z modeli możliwych do rozważenia, jeśli macie nieprzekraczalny budżet wynoszący 500 złotych. W tej cenie producent dostarczy urządzenie, które podoła codziennym zadaniom, np. w zakresie obsługi poczty, mediów społecznościowych, a nawet - od czasu do czasu - graniu. Do tego dostarcza duży ekran, pojemną baterię i podstawowy zestaw do komunikacji. Ale nie jest dla osób, które oczekują więcej niż minimum od wydajności i multimediów. Zastrzeżenia mam do szybkości i płynności pracy, która wymaga cierpliwości nawet podczas korzystania z interfejsu, surfowania po internecie czy uruchamiania aplikacji. Ale w tej półce cenowej kompromisy były nieodzowne - tutaj akurat są wyraźne pod względem wykorzystanych podzespołów i kultury pracy.

Plusy i minusy

Plusy:

  • atrakcyjny, dopracowany wygląd
  • pojemna bateria, dostarczająca dobrych czasów pracy
  • odrębne sloty dla dwóch kart SIM i nośnika pamięci
  • zdjęcia w optymalnym oświetleniu
  • obecność uniwersalnego gniazda słuchawkowego
  • obecność powłoki, która ma chronić urządzenie przed zachlapaniem (P2i)
  • niska cena

Minusy

  • rozdzielczość ekranu mogłaby być wyższa
  • wydajność typowa dla modeli z niższej półki
  • zauważalne opóźnienia w pracy interfejsu, nie nadaje się do grania
  • brak skanera linii papilarnych, powolne odblokowanie funkcją rozpoznawania twarzy
  • jednozakresowy moduł Wi-Fi
  • dużo zbędnego, preinstalowanego softu
  • długi czas ładowania
  • brak NFC
  • zdjęcia w gorszym oświetleniu
  • port microUSB

Materiał własny

O autorze
jolanta-szczepaniak.jpg
Jolanta Szczepaniak

Dziennikarka - w zawodzie od 10 lat. Absolwentka UŁ. Dawniej związana z miesięcznikiem "Mobile Internet", obecnie publikuje testy w serwisie mGSM.pl. Sporadycznie blogerka i wikipedystka. Na co dzień fanka mobilnych technologii i internetu, gadżeciara, serialomaniaczka i nałogowa czytelniczka książek oraz prasy popularyzującej naukę.

Artykułów: 2757

Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies