OnePlus Nord N10 5G
Recenzja

Opublikowane:

OnePlus zrobił tańszy sequel modelu Nord

Ładny przedstawiciel średniej półki cenowej, który oferuje wsparcie dla sieci 5G oraz przyzwoitą wydajność za sprawą Snapdragona 690. Wyróżnia go też ekran 90 Hz, podwójne głośniki i obecność szybkiego ładowania. Czy poradzi sobie wśród równie mocnej konkurencji?

Popularność modelu Nord spowodowała, że OnePlus szybko dodał kolejne smartfony do tej serii, celując w niższą półkę cenową. Jednak o ile oryginalny Nord uzyskał niebywały hype w mediach, to kolejne smartfony - N10 i N100 - zadebiutowały bez większego rozgłosu. Producent potraktował je trochę po macoszemu najwyraźniej licząc, że popularność oryginału i samo określenie Nord w nazwie zachęci użytkowników. Do redakcji trafił OnePlus Nord N10 5G - czy zasługuje na waszą uwagę, a może stanowi tylko mało interesujący zapełniacz w ofercie producenta?

Co, w skrócie, oferuje ten model? To porządny przedstawiciel średniej półki, wyposażony w procesor Qualcomm Snapdragon 690, 6 GB pamięci RAM, 128 GB pamięci wewnętrznej, którą można rozbudować o kartę microSD. Ma 6,49-calowy ekran o rozdzielczości Full HD+ i częstotliwości odświeżania 90 Hz. Za zdjęcia odpowiada poczwórny aparat z głównym aparatem 64 MP, zaś za dostarczanie energii odpowiada bateria o pojemności 4300 mAh, która wspiera szybkie ładowanie 30 W. Smartfon dostępny jest w sprzedaży w Polsce w cenie 1499 złotych.


Spis treści



Opakowanie i akcesoria

Zawartość pudełka, wraz z którym dostarczany jest OnePlus N10 5G, nie jest szczególnie imponująca. Poza ładowarką sieciową 30 W i czerwonym kablem USB jest tu stos makulatury oraz szpilka do otwierania tacki na karty SIM/microSD. Zabrakło choćby najprostszych słuchawek czy etui.


R E K L A M A

Budowa i ekran

Pod względem budowy OnePlus Nord N10 5G stanowi połączenie elementów nowoczesnego designu i tego, co znamy ze starszych smartfonów OnePlusa. Od ostatnich smartfonów producenta (takich jak OnePlus 8 czy Nord) model N10 5G odróżnia lokalizacja czytnika linii papilarnych - w tamtych urządzeniach był on wbudowany pod ekranem, tutaj znalazł się na pleckach urządzenia. Wynika to z odmiennego typu matrycy - recenzowany model należy do tańszych urządzeń, wyposażono go więc w panel LCD, podczas gdy wyższa półka dostaje AMOLED-y. Moduł fotograficzny ma kształt zaokrąglonego prostokąta i przypomina klocek domino, a plecki wykonano z plastiku wykończonego na wysoki połysk, co ma imitować szkło. I przekłada się na niższą wagę urządzenia. Niestety smartfon nie jest pyło- ani wodoodporny - a przynajmniej nie może się pochwalić żadnym oficjalnym standardem w kwestii wytrzymałości. Urządzenie, mimo sporych rozmiarów, jest poręczne, a jego obsługę jedną ręką utrudnić może tylko to, że smartfon łatwo może wyślizgnąć się z dłoni.

Ma ekran LCD Full HD+ o przekątnej 6,49 cala i częstotliwości odświeżania obrazu 90 Hz. Rozdzielczość to Full HD+, czyli 2400x1080 pikseli - daje to przyzwoite 406 pikseli na cal. Szkoda, że jest to wyświetlacz IPS, a nie AMOLED, niemniej dostarcza zadowalających poziomów jasności (minimalny jest świetny, maksymalny po prostu dobry), przyzwoitego kontrastu i kolorów. W ustawieniach można zmienić balans bieli oraz ustawić odświeżane ekranu- 60 lub 90 Hz, niestety bez trybu automatycznie dobierającego wartość.

W lewym górnym narożniku ekranu znajduje się otwór mieszczący aparat do selfików. Wyświetlacz otaczają umiarkowane ramki, z zauważalnie grubszą ramką dolną. W górnej części urządzenia nie zabrakło szczeliny głośnika rozmów, który współpracuje z głośnikiem zewnętrznym podczas odtwarzania muzyki czy filmów. Front pokrywa szkło Gorilla Glass 3, ale nie znajdziecie folii ochronnej. Nie do końca dobrze współpracuje z okularami z polaryzacją - w poziomej orientacji ekran ciemnieje. Generalnie z frontu OnePlus Nord N10 5G wygląda jak każdy inny smartfon - dopiero z tyłu ujawnia, do jakiej należy marki.

Plecki urządzenia wykonane są z plastiku - błyszczą i dają mocne refleksy. Na pewno tego wykończenia nie da się nazwać subtelnym, ale z pewnością znajdzie zwolenników. Ma ono imitować szkło i faktycznie z daleka można tak pomyśleć - ale po wzięciu do ręki czuć, że mamy do czynienia z plastikiem. W lewym górnym narożniku znalazł się moduł fotograficzny - zaokrąglony prostokąt, wyraźnie wystający nad obudowę, o dość ostrych krawędziach. Na tylnym panelu nie zabrakło logo i nazwy producenta, ale jest tu też zabezpieczenie biometryczne - niewielki, okrągły skaner linii papilarnych - szybki i sprawny w działaniu. Jednocześnie używać można drugiego z zabezpieczeń biometrycznych, czyli funkcji rozpoznawania twarzy.

Przyciski na krawędziach są niewielkie i płytkie, co czasami utrudnia ich wymacanie i wciśnięcie - na szczęście producent umieścił je na dobrej wysokości. I tak po prawej stronie jest włącznik/blokada ekranu, a na lewej krawędzi znalazły się przyciski do regulacji głośności w postaci jednej belki. Zapewne zauważyliście brak charakterystycznego dla OnePlus elementu - suwaka, który wycisza telefon uruchamia tryb wibracji. Szkoda, to było coś, co wyróżniało smartfony OnePlus. Po lewej stronie znajduje się też tacka na karty SIM/microSD. Na górze widoczny jest tylko otwór pomocniczego mikrofonu. Na dolnej krawędzi producent upchał najwięcej. Jest tu uniwersalne gniazdo słuchawkowe, otwór mikrofonu, głośnik zewnętrzny oraz port USB-C.


R E K L A M A

System i aplikacje

OnePlus Nord, czyli pierwszy model w serii, ma obiecane dwie aktualizacje systemu i trzy lata aktualizacji zabezpieczeń. Niestety tańsze modele z Nord w nazwie, czyli N10 i N100, są od startu w gorszej sytuacji - tutaj producent zapowiedział tylko jedną aktualizację systemu (czyli wsparcie zakończy się na Androidzie 11) i łatki bezpieczeństwa dostarczane przez dwa lata. Po pierwszym uruchomieniu Nord N10 5G działał pod kontrolą Androida 10 i nakładki OxygenOS 10.5, z łatkami bezpieczeństwa z 5 listopada 2020. W międzyczasie przyszła aktualizacja 10.5.8, która dograła grudniowe poprawki oraz wprowadziła kilka ulepszeń w systemie, aparacie i ustawieniach sieciowych, ale zepsuła 5G (potwierdzają to doniesienia innych użytkowników na forum OnePlusa).


Sam interfejs jest przejrzysty, przyjazny, estetyczny i intuicyjny. W końcu Oxygen OS uważany jest za jedną z najlepszych nakładek. Dodaje przydatne narzędzia bez przytłaczania oryginalnego systemu i ma mas przydatnych opcji personalizacji. Jest tu garść firmowych aplikacji, a także obsługa gestów, aplikacje równoległe czy wyświetlacz Ambient. Ten ostatni jest funkcją, która ma zrekompensować brak diody powiadomień - polega na wybudzeniu wyświetlacza po podniesieniu telefonu, który wyświetla godzinę, stan baterii i powiadomienia. Można powiedzieć, że to taki substytut funkcji Always on Display.


Jest też aplikacja dla graczy - Centrum gier - z zaawansowanym trybem Fnatic, tryb nocny i tryb czytania - ale nie znajdziecie tu na przykład trybu obsługi jedną ręką. Nie zabrakło elementów, które przekładają się na słabszą ocenę urządzenia - po pierwsze jego certyfikacja jest na poziomie Widevine L3 (wg aplikacji DRM Info), co oznacza brak strumieniowania z Netflix i innych platform w wysokiej jakości. Po drugie cały czas wykrzaczała się firmowa aplikacja Galeria.


R E K L A M A

Dźwięk

W aspekcie dźwięku OnePlus Nord N10 5G nie rozczarowuje. Oferuje nie tylko podwójne głośniki - podstawowy głośnik na dolnej krawędzi współpracuje z głośnikiem rozmów - ale również uniwersalne gniazdo słuchawkowe. Głośniki brzmią naprawdę dobrze, dopóki głośność nie zostanie zbyt wysoko podkręcona - wtedy słychać zniekształcenia i doskwiera brak niskich tonów. Niemniej świetnie sprawdzają się podczas oglądania filmów i seriali - do słuchania muzyki wolałam podłączać słuchawki. Warto dodać, ze jakość dźwięku można lepiej dostosować do własnych preferencji przy pomocy funkcji Tuner audio Dirac (Dynamiczny, Film, Muzyka).

Zdjęcia i wideo

Nord N10 5G ma zestaw aparatów typowy dla swojej półki cenowej. Najważniejszy jest główny aparat (64 MP, f/1.8, EIS, PDAF), wspierany przez aparat z szerokokątnym obiektywem (8 MP. f/2.3, 119 stopni). Mizernym dodatkiem jest aparat makro (2 MP, f/2.4), a ostatni aparat ma dostarczyć lepszych zdjęć czarno-białych. Nie ma tu teleobiektywu - przybliżenie 2-krotne i wyższe będzie realizowane cyfrowo, poprzez wycięcie określonego obszaru z wykonanego kadru.

Główna jednostka wykorzystuje pixel binding, czyli metodę "łączenia" pikseli matrycy, co ma zapewnić jaśniejsze zdjęcia. Maja one 16 megapikseli, ale można wybrać tryb aparatu, w którym wykorzystywana jest pełna rozdzielczość. Zdjęcia zrobione aparatem głównym i ultraszerokokątnym są przyzwoite. Nie spodziewałem się wiele, dlatego w ogólnym rozrachunku Nord N10 mnie nie rozczarował. Zdjęcia są szczegółowe, jasne, zbalansowane i pozbawione szumów. Ingerencję oprogramowania do przetwarzania obrazów widać po wyostrzeniu, ale odbywa się to w granicach rozsądku - zdjęcia nie wyglądają sztucznie. Kolory bywają wyprane, tj. nieco mniej nasycone i chłodniejsze niż bym chciała - działo się to zazwyczaj podczas fotografowania przy pochmurnej pogodzie i w sztucznym świetle. Gdyby trochę pogmerać przy trybie pro, zapewne udałoby się zdjęcia poprawić, ale wolę (i pewnie spora część użytkowników również), by aparat zapewniał optymalne zdjęcia w trybie automatycznym.

W aparacie szerokokątnym występują pewne zniekształcenia na krawędziach, ale jest to normalne w przypadku tak szerokiego obiektywu. Ponadto są one ciemniejsze i mniej szczegółowe od zdjęć z aparatu głównego, mają też inną kolorystykę - ale wciąż są to zdjęcia, które dostaną pozytywną ocenę. Fotki z aparatu makro można pominąć milczeniem, 2-megapikselowe zdjęcia na nikim nie zrobią wrażenia, a lepsze efekty daje skorzystanie z 2-krotnego zoomu niż aparatu makro. Podobnie jak z aparatu do zdjęć czarno-białych, zagrzebanego dość głęboko wśród filtrów kolorystycznych.


Podsumowując - OnePlus zazwyczaj oferuje dobre aparaty, warte tego, ile kosztuje wyposażony w nie smartfon. Ale nie dostarczają na tyle imponujących zdjęć, by były w stanie zagrozić topowej konkurencji w segmencie mobilnej fotografii. I tak też jest w przypadku Nord N10 5G.

Aplikacja aparatu działa szybko, jest intuicyjna i nie ukrywa istotnych funkcji - wszystko jest pod ręką. Na głównym ekranie znajduje się przełącznik rozdzielczości (16 lub 64 MP) i tryb makro, można szybko przejść do ustawień, zmienić przybliżenie (0,6x, 1x lub 2x, aż do 10x) lub tryb (m.in. panorama, portret lub pro). Poszczególne tryby można przewijać z listy lub po prostu przesunąć palcem w górę w dowolnym miejscu na ekranie - pokaże się lista dostępnych trybów.


Nord N10 5G nagrywa w maksymalnej jakości 4K 30 fps, natomiast przy Full HD można wybrac 30 lub 60 fps. Nie mam uwag do płynności i kolorów na nagraniach, co najwyżej słabiej prezentują się nagrania przy słabym oświetleniu.

Aparat do selfików ma 16 megapikseli i obiektyw o jasności f/2.05. Dostarcza zdjęć o dobrej ostrości i naturalnych kolorach, całkiem sprawnie nakładany jest efekt bokeh - rozmycie zazwyczaj poprawnie odcina fotografowaną osobę od tła, choć zdarza się mu mylić przy włosach.


R E K L A M A

Komunikacja i połączenia

Smartfon dostarcza wszelkich opcji łączności, które powinny znaleźć się we współczesnym smartfonie. Z fizycznych portów jest tu USB-C i gniazdo słuchawkowe, a także hybrydowy slot na karty SIM i microSD. We wnętrzu ukrywa się zestaw modułów, obejmujących Wi-Fi w standardzie 802.11a/b/g/n/ac, NFC i Bluetooth 5.1. Nawigacja wspiera wszelkie najpopularniejsze systemy i na tyle, na ile udało się ją przetestować, była szybka i dokładna. Połączenia głosowe realizowane są poprawnie - słyszałam i byłam słyszana głośno i wyraźnie.

OnPlus Nord N10 5G powinien wspierać sieci 5G - ma to nawet w nazwie, I tak było na początku, ale pojawiła się aktualizacja, która wszystko zepsuła. Po zainstalowaniu OxygenOS 10.5.8 funkcja ta zniknęła. Wcześniej smartfon współpracował m.in. z kartą SIM od Plusa i śmigał po 5G. Po aktualizacji na tej karcie nie ma możliwości wyboru sieci 5G - wybór ogranicza się do 2G/3G/4G (auto), a maksymalne prędkości transferu, jakie obsługuje w tym momencie smartfon, to prędkości LTE. Problem zaczęli zgłaszać użytkownicy na oficjalnym forum producenta, więc mam nadzieję, że jak najszybciej pojawi się stosowna poprawka.


R E K L A M A

Pamięć i wydajność

Smartfon ma dostatecznie dużo gigabajtów, aby zadowolić większość użytkowników. Mamy tu bowiem 128 GB pamięci wewnętrznej UFS 2.1 (104 GB po pierwszym uruchomieniu), którą można rozszerzyć przy pomocy karty microSD. Obsługiwane są nośniki o maksymalnej pojemności do 512 GB.

Za wydajność odpowiada Qualcomm Snapdragon 690 - średniopółkowy model o średniej wydajności. Na co dzień podoła wszelkim stawianym przed nim zadaniom - sprawdza się podczas surfowania po internecie, pobierania i uruchamiana aplikacji czy korzystania z mediów społecznościowych. Podczas pracy nie zauważyłam spowolnień czy lagów. Smartfon pozwala też na uruchamianie popularnych gierek typu Candy Drush, a nawet bardziej wymagających gier (np. Asphalt 9 czy Real Racing 3). I nawet wtedy granie przy pomocy Norda N10 5G, poza sporadycznymi spadkami płynności, jest pozytywnym doświadczeniem. Trzeba mieć tylko na uwadze ograniczenia procesora, który nie został przygotowany pod kątem gier. Dodam jeszcze, że nawet po dłuższych sesjach gamingowych smartfon staje się tylko lekko ciepły.


R E K L A M A

Bateria

Smartfon wyposażono w baterię o pojemności 4300 mAh - są modele o pojemniejszych ogniwach, ale Nord N10 5G potrafi przekuć te swoje miliampery w całkiem dobre czasy pracy. Nie imponujące, ale takie, by zapewnić pełny dzień intensywnego korzystania z urządzenia, a pod wieczór mieć jeszcze 25-30% energii. Typowo smartfon wystarczał mi na dwa dni pracy przy ok. 6 godzinach SoT. Przez cały okres recenzowania telefon miał ustawione odświeżanie 90 Hz.

  • czas pracy z włączonym ekranem (YouTube, 1 karta SIM, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu, minimalny poziom dźwięku) - 15 godzin i 29 minut,
  • wynik w PC Mark battery test - 12 godzin i 23 minuty,
  • wynik Geekbench (full discharge, dim screen) - 8290 punktów, rozładowanie po 13 godzinach i 49 minutach,
  • godzina strumieniowania wideo (Chrome, 1 karta SIM, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu) - 9% baterii mniej,
  • godzina odtwarzania wideo z pamięci telefonu (tryb samolotowy, odtwarzacz wideo, 50% jasności ekranu) - 8% baterii mniej,
  • pół godziny korzystania z nawigacji online - 6-8% baterii mniej,
  • pół godziny grania w Real Racing 3 - 6-7% baterii mniej,
  • 10 godzin w trybie czuwania - 3% baterii mniej.


OnePlus Nored N10 5G obsługuje szybkie ładowanie Warp Charge 30T. Dzięki niemu w jakieś 80 minut można naładować baterię telefonu do pełna. Po 30 minutach od rozpoczęcia ładowania stan baterii wynosi 64%, zaś po godzinie - 93%. Niestety nie ma tu ładowania bezprzewodowego, ale w segmencie cenowym Norda N10 nie jest to oczekiwany element specyfikacji.

R E K L A M A

Podsumowanie

O ile Nord jest średniopółkową propozycją firmy OnePlus, to Nord N10 5G opuszcza poprzeczkę cenową jeszcze niżej. Za 1499 złotych oferuje ekran z odświeżaniem 90 Hz, głośniki stereo, przyjazną nakładkę na system, świetne czasy pracy i szybkie ładowanie. Ale to samo można napisać o jego konkurencji. Jeśli nie OnePlus Nord N10 5G, to co? Tutaj można dołożyć i kupić oryginalnego Norda, albo zainwestować w smartfon innego producenta - segment cenowy recenzowanego Norda jest zalany urządzeniami od Xiaomi i Realme (np. Xiaomi Mi 10 Lite 5G lub Realme X50 5G), więc jest w czym wybierać.

Plusy i minusy

Plusy:

  • ekran Full HD+ 90 Hz
  • sprawne działanie nakładki Oxygen OS
  • gniazdo słuchawkowe
  • podwójne głośniki
  • wsparcie dla kart microSD
  • obsługa dwóch kart SIM
  • dobre czasy pracy
  • szybkie ładowanie 30 W i stosowna ładowarka w zestawie
  • przyzwoita wydajność
  • wsparcie dla sieci 5G i NFC
  • rozsądna cena

Minusy

  • brak charakterystycznego dla OnePlusa suwaka
  • smartfon jest bardzo śliski i zbiera wszelkie zabrudzenia
  • Android w wersji 10, podczas gdy od miesięcy na rynku jest wersja 11
  • błędy w aktualizacji, przez które smartfon został pozbawiony 5G
  • brak diody powiadomień
  • widoczność obrazu w pełnym słońcu
  • można się spodziewać tylko jednej aktualizacji systemu (czyli wsparcie zakończy się na Androidzie 11)
  • brak etui i słuchawek w zestawie
  • brak ładowania bezprzewodowego
  • bezużyteczny aparat makro i do pomiaru głębi
  • urządzenie jest dość duże i ciężkie
  • brak pyło- i wodoodporności

Materiał własny

O autorze
jolanta-szczepaniak.jpg
Jolanta Szczepaniak

Dziennikarka - w zawodzie od 10 lat. Absolwentka UŁ. Dawniej związana z miesięcznikiem "Mobile Internet", obecnie publikuje testy w serwisie mGSM.pl. Sporadycznie blogerka i wikipedystka. Na co dzień fanka mobilnych technologii i internetu, gadżeciara, serialomaniaczka i nałogowa czytelniczka książek oraz prasy popularyzującej naukę.

Artykułów: 2757

Ten artykuł skomentowano już 1 raz.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
100,0% 
icon down
 0,0% 
icon unknown opinion
 0,0% 
Default user logo
Do,b#'

Opinia pozytywna

Świetny test pani Joanno ????
.111.247.49 | 30.12.2020, 12:12
R E K L A M A


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies