OnePlus 9 to model z najwyższej półki, co widać, słychać i czuć. Oferuje to, czego oczekujemy od współczesnego flagowca: piękno, szybkość i markowe aparaty. W pewnych aspektach ustępuje wersji Pro, ale rekompensuje to atrakcyjniejszą ceną.
Zawsze, gdy premierę ma cała seria smartfonów, uwaga skupia się na najmocniejszym modelu, resztę pozostawiając w cieniu. Ale OnePlus 9 nie zasługuje na to, by go bagatelizować. W czym jest słabszy od wersji Pro - a w jakich aspektach jest od niej lepszy? Nie obejdzie się bez porównań, zwłaszcza, że zdążyliśmy zrecenzować już model Pro.
Generalnie OnePlus przyjął tu taką samą strategię jak inni producenci - wyposaża modele podstawowe i modele Pro w takie same procesory (oferujące taką samą wydajność), ale różnicuje je w aspekcie aparatów, wyświetlacza i dodatkowych funkcji. Na pewno wielu użytkownikom przypadną do gustu nieco mniejsze rozmiary, płaski ekran i niższa cena bazowego flagowca. Nie zapomnijmy o topowej wydajności, świetnych aparatach, szybkim ładowaniu przewodowym i doskonale działającym sofcie.
Spis treści
- Opakowanie i akcesoria. Budowa i ekran
- System i aplikacje
- Dźwięk. Zdjęcia i wideo
- Komunikacja. Połączenia głosowe. Wydajność (benchmarki)
- Bateria. Podsumowanie. Plusy i minusy
Opakowanie i akcesoria
Smartfon dostarczany jest w charakterystycznym, czerwonym pudełku. Wewnątrz znajdziemy sieciową ładowarkę 65 W, czerwony kabel USB-C do USB-C, trochę papierów i narzędzie do otwierania tacki na karty SIM.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
W opakowaniu zabrakło słuchawek albo choćby adaptera z mini-jacka do USB-C, ale dostajemy transparentne, silikonowe etui. Bez niego smartfon byłby upstrzony śladami palców.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Dodatkowo producent dosłał drugie etui, które można dokupić opcjonalnie. Jest twardsze, sztywniejsze i wytrzymalsze niż to z zestawu. Ma czarny kolor i szorstką fakturę (co ma przywodzić na myśl piaskowiec) - nawiązuje do tego nawet nazwa akcesorium: OnePlus 9 Sandstone Bumper Case.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Budowa i ekran
OnePlus przygotował smartfon w różnych wersjach kolorystycznych (Winter Mist, Astral Black, Arctic Sky) i z różnym wykończeniem (dwie ostatnie są matowe). W moje ręce trafiła Winter Mist, czyli wersja o gradientowej kolorystyce w odcieniach lawendy, błyszcząca i mocno przyciąga odciski palców. Jest też wykonana z najwyższą starannością, choć postawiono w niej na mniej prestiżowe materiały. Producent zrezygnował tu z metalowej ramki, stawiając na tworzywo. I choć nie powinno, to jednak trochę osłabia to wrażenie, że mamy do czynienia z urządzeniem premium. Brakuje charakterystycznego chłodu metalu. Plecki urządzenia są szklane, ale prawdę mówiąc na początku, gdy pierwszy raz wzięłam telefon do ręki, wydawało mi się, że są z plastiku... Znowu - wrażenia premium brak. Po ubraniu smartfonu z etui nie jest to już istotne, a ważniejszą kwestią jest to, że całość świetnie leży w dłoni.
W przeciwieństwie do modelu Pro OnePlus 9 nie jest pyło- i wodoodporny - a przynajmniej nie może się pochwalić IP68. Ale design obu modeli jest identyczny - z pominięciem ramki - być może recenzowany model jest podobnie wytrzymały, ale nie zapłacono za jego certyfikację. Ma za to szkło Gorilla Glass 5 na froncie i na tylnym panelu .
Ekran to 6,55-calowy panel o rozdzielczości 2400x1080 pikseli. Wykonany jest w technologii AMOLED, możemy więc liczyć na głębokie czernie i nasycone kolory - trzeba jednak przyznać, że producent utrzymuje je w ryzach i w "naturalnym" trybie obrazu są one zgodne z rzeczywistością. Oczywiście są dostępne bardziej "żywe" tryby, w których nasycenie kolorów jest mocno podbite. Nie mam zastrzeżeń do jasności (do 1100 nitów) - bez problemu korzystałam z telefonu nawet w pełnym słońcu. Trzeba jeszcze podkreślić obecność jednej funkcji - częstotliwości odświeżania 120 Hz. Nie jest to tak inteligentne technologia jak w modelu Pro, tj. nie wykorzystuje panelu LPTO, ale zmiana na 120 Hz nie jest dokonywana "na sztywno", ale automatycznie dostosowywana w zależności od tego, czy użytkownik faktycznie wyświetla coś, co wymaga wyższej częstotliwości odświeżania. Panel obsługuje HDR10+ i generalnie trzeba przyznać, że pod każdym względem jest on znakomity.
W obrębie ekranu znalazł się otwór na frontowy aparat - standardowo w lewym górnym narożniku, na na górnej ramce zauważyć można szczelinę maskującą głośnik rozmów, który współpracuje z głośnikiem zewnętrznym dostarczając dźwięku stereo. Nie zapomnijmy o optycznym czytniku linii papilarnych, który umieszczony jest dość nisko (przynajmniej w porównaniu z innymi smartfonami), ale działa znakomicie. Problem miał tylko z mokrymi lub nakremowanymi palcami - ale tutaj brak odczytu leży po stronie użytkownika, nie telefonu. Trzeba dodać, że na ekran naklejona została fabryczna folia, a z urządzenia można bez problemu korzystać nosząc okulary z polaryzacją - wyświetlacz nie ciemnieje ani w pionowej, ani w poziomej orientacji wyświetlacza.
Na pleckach urządzenia wystaje spora wyspa z modułem fotograficznym, z diodą doświetlającą i logiem Hasselblad, a z niej dodatkowo wystają dwa aparaty (główny i szeroki kąt). Oprócz tego na tylnym panelu zauważymy logo producenta oraz oznaczenia i certyfikacje. Sam panel ma lawendowy kolor o błyszczącym wykończeniu. Przyciąga odciski palców i zabrudzenia jak szalony. Dobrze, że producent dorzucił w zestawie etui. Opinie dotyczące tego modelu zwracają uwagę na nudny design - to oczywiście rzecz gustu, mi akurat ta pewna surowość i minimalizm zdecydowanie przypadły do gustu.
Ramka urządzenia pozbawiona jest pasków antenowych - co jest dość oczywiste, skoro została wykonana z plastiku. Jest ergonomicznie wyprofilowana, dzięki czemu smartfon znakomicie leży w dłoni. Na górnej krawędzi znalazł się pojedynczy mikrofon do redukcji hałasów, po lewej stronie umieszczono regulację głośności zaś po prawej charakterystyczny dla OnePlus suwak zmieniający profil dźwiękowy urządzenia (cichy, wibracje, dźwięk) oraz włącznik/klawisz blokady ekranu. Najtłoczniej jest na dolnej krawędzi - tutaj producent umieścił port USB-C, zewnętrzny głośnik, stanowiący część systemu stereo, otwór mikrofonu oraz tackę na karty SIM - jest ona dwustronna i mieści dwie karty w rozmiarze nano.
System i aplikacje
Obiecywane przez producenta aktualizacje obejmują wersje systemu do Androida 13 i trzy lata dostarczania łatek bezpieczeństwa (co dwa miesiące). Co więcej, po tygodniu od rozpoczęcia recenzji spłynęły dwie aktualizacje softu, poprawiające masę elementów w Oxygen OS, zarówno w odniesieniu do systemu i działania aplikacji, jak i w odniesieniu do aparatu. I tu nie wiadomo czy chwalić - za szybkie reagowanie na zauważone błędy - czy ganić - za wypuszczenie softu z tyloma niedoróbkami. Niemniej mamy tu Androida 11 i Oxygen OS wraz z poprawkami bezpieczeństwa z marca 2021.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Oxygen OS jest nakładką lekką, estetyczną i przyjemną. Dzięki niej, najlepszemu na dany moment procesorowi i wysokiej częstotliwości odświeżania działa jak marzenie. Nie zaśmieca systemu zbędnymi aplikacjami i udostępnia masę przydatnych opcji, związanych z kalibracją ekranu oraz personalizacją. Jest tu m.in. Always-on-Display, Blokada aplikacji (możliwość ustalania dodatkowego zabezpieczenia dla wybranych aplikacji), Aplikacje równoległe (możliwość logowania na dwa różne konta np. w mediach społecznościowych) oraz szybkie gesty, także na wyłączonym ekranie.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Dźwięk
Podobnie jak w modelu Pro, także i w recenzowanym modelu bazowym znalazły się głośniki stereo. Jeden na dolnej krawędzi, drugi ma górnej ramce nad ekranem. Są donośne i dają czysty dźwięk, nawet w górnej części skali głośności. Potrafią wypełnić dźwiękiem pokój - sprawdzą się podczas grania, oglądania seriali i słuchania muzyki. Od strony bebechów dźwięk jest zasługą Qualcomma i układu Snapdragon 888. Chodzi o nowy kodek audio Qualcomm WCD9385, wzmacniacz głośników Qualcomm Aqstic i możliwość dostarczania dźwięku Dolby Atmos.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Zdjęcia i wideo
Główny aparat w OnePlus 9 ma 48 MP i obiektyw o jasności f/1.8. Domyślnie produkuje 12-megapikselowe zdjęcia. Wspiera go aparat z ultraszerokim kątem o rozdzielczości 50 MP. Aparatowi brakuje tylko jednego - optycznego zoomu. Mogę się założyć, że każdy z użytkowników byłby bardziej zadowolony z obecności teleobiektywu niż kiepskiego, pomocniczego aparatu do czarno-białych zdjęć. A tak w szczegółach prezentuje się zestaw aparatów w OnePlus 9:
- aparat 48 MP, matryca Sony IMX689, przysłona f/1.8, ogniskowa odpowiadająca 23 mm, EIS, PDAF,
- aparat 50 MP, ultraszerokokątny aparat, 1/1,56-calowa matryca Sony IMX766, ogniskowa odpowiadająca 14 mm, przysłona f/2.2,
- aparat 2 MP do zdjęć czarno-białych.
Optyka jest wspierana przez oprogramowanie, nad którym OnePlus pracował razem z Hasselblad, szwedzkim producentem koszmarnie drogich aparatów. Na czym polegała ta współpraca, oprócz zgody na umieszczenie logo na module fotograficznym? Na razie nie ma nic wspólnego z częścią sprzętową, opiera się na wizualnych zmianach w interfejsie, firmowym trybie manualnym (z opcją robienia 12-bitowych zdjęć RAW) oraz dopracowaniu kolorów, które mają wiernie oddawać to, co widzi ludzkie oko. Dodajmy, ze OnePlus 9 obsługuje nagrywanie 8K przy 30 fps oraz w jakości 4K i 1080p przy 30 i 60fps.
Zdjęcia produkowane przez aparaty nie dają zbyt wielu powodów do narzekania. Te, które zostały zarejestrowane w ciągu dnia są odpowiednio jasne, ostre i mają świetny zakres dynamiki. Zdjęcia nocne w trybie auto, mimo niewielkiej utraty detali, prezentują się obiecująco. Z zastosowaniem dedykowanego trybu nocnego uzyskujemy ujęcia rozjaśnione i odszumione - również na plus. Smartfon udostępnia 2-krotny zoom, ale nie jest to zoom optyczny (skoro brakuje teleobiektywu) - zdjęcie jest wycinane z 48-megapikselowego ujęcia. Podobają mi się też zdjęcia nocne, choć gdyby smartfon dysponował OIS, wtedy mogłyby być jeszcze lepsze. W sumie największą wadą, jaką można zauważyć na niektórych zdjęciach jest to, że bywają one zbyt mocno przetworzone (głównie wyostrzone). Być może przez to zdjęcie jest zapisywane z niewielkim opóźnieniem - chodzi o czas od naciśnięcia migawki do pojawienia się miniatury zdjęcia w galerii.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
W przypadku aparatu ultraszerokokątnego OnePlus zamontował ten sam sensor co w modelu Pro. Zapewnia poprawne zdjęcia w różnych warunkach oświetleniowych, radzi sobie także w nocy, nie gubiąc szczegółów i nie zniekształcając kadrów. Aparat do zdjęć monochromatycznych ma wspomagać aparat w uzyskaniu lepszych zdjęć czarno-białych. Osobiście aparat ten ma dla mnie taki sam sens jak wpychany do smartfonów aparat makro - nie ma uzasadnienia dla jego obecności - zdjęcia czarno-białe są po prostu czarno-białe.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Sama aplikacja udostępnia masę funkcji, które niezbędne będą dla każdego amatora mobilnej fotografii. Swój ślad zostawił tu także Hasselblad w postaci trybu Pro. Ogólnie działa w taki sam sposób, jak większość trybów manualnych, umożliwiając ręczne dostosowanie czułości ISO, czasu ekspozycji, balansu bieli i pola ostrości. Nowością jest możliwość rejestrowania 12-bitowych plików RAW.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Selfiki, zrobione przy pomocy 16 MP aparatu z sensorem Sony IMX471 na froncie, są w większości przypadków zadowalające, o dobrych kolorach, odpowiedniej ostrości (chyba że robimy je w nocy) i poprawnie nanoszonym efekcie bokeh. Pojawiły się też pewne artefakty, np. plamy na czole oraz kontury na zdjęciach ze sporym kontrastem, gdy część twarzy była w cieniu, a część w mocnym słońcu (przykłady niżej).
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Główny aparat OnePlus 9 jest jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek stworzył producent, ale do smartfonów z serii Huawei P, Google Pixel i iPhone 12 trochę jeszcze brakuje, zwłaszcza w kwestii zdjęć przy słabym oświetleniu. Wynika to w dużej mierze z braku OIS. Warto dodać, że z końcem marca OnePlus 9 dostał aktualizację softu, która poprawiła działanie systemu, problemy z modułem Bluetooth i siecią oraz całą masę elementów związanych z aparatami. Zdjęcia pokazywane jako przykładowe zostały zarejestrowane przed jej zainstalowaniem.
Komunikacja
OnePlus 9 wspiera sieci 5G (ale nie mmWave), ma także NFC, Bluetooth 5.2 i Wi-Fi 6 - to pełny pakiet tego, co powinien dostarczyć współczesny flagowiec. Oprócz tego nie zbrakło nawigacji, która spisywała się bezproblemowo zarówno podczas jazdy samochodem, jak i pieszych wędrówek. Z fizycznych portów mamy tu tylko port USB-C - zabrakło gniazda słuchawkowego, ale tak naprawdę coraz rzadziej liczymy na jego obecność wśród flagowych smartfonów.
Połączenia głosowe
Coraz mniej w recenzjach smartfonów zwraca się uwagę na jakość połączeń, a przecież do tego stworzone zostały telefony komórkowe... W OnePlus 9 nie będziemy mieć powodów do narzekania - rozmówców słychać głośno i wyraźnie, zarówno podczas kameralnej rozmowy z telefonem przy uchu, jak i podczas korzystania z trybu głośnomówiącego. Mikrofon dobrze zbiera dźwięk, a hałasy z otoczenia (np. ruch uliczny) są skutecznie usuwanie podczas rozmowy. Co więcej, smartfon obsługuje dwie karty SIM, a ich konfiguracja jest bardzo prosta przy pomocy odpowiednej zakładki w ustawieniach.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
R E K L A M A
Pamięć i wydajność
Z 256 GB deklarowanej pamięci wewnętrznej (UFS 3.1) do dyspozycji użytkownika pozostaje 231 GB - 10% przestrzeni zajmuje system i preinstalowane aplikacje. Dla większości użytkowników będzie to wystarczające, jednak trzeba mieć na względzie, że OnePlus 9 nie obsługuje kart pamięci.
Dzięki Snapdragonowi 888 OnePlus 9 jest potężnym zawodnikiem. To procesor wyprodukowany w 5 nm procesie technologicznym, z grafiką Adreno 660, który dostarcza topowych wyników w benchmarkach. Mocy wystarczy mu na wszystkie aktywności oraz najbardziej wymagające gry i aplikacje. Gigabajtów RAM-u również jest tu pod dostatkiem (recenzowana wersja ma 12/256 GB, ale jest też wariant 8/128 GB), więc nie ma co się martwić o wielozadaniowość czy ubijanie aplikacji w tle. W codziennym użytkowaniu nie widziałem żadnych spowolnień - z łatwością radził sobie ze wszystkim, w co go angażowałam. OnePlus 9 świetnie sobie radzi ze wszystkimi aplikacjami i najbardziej wymagającymi grami (np. Genshin Impact). Trzeba dodać też, że potrafi się rozgrzać podczas dłuższych sesji gamingowych.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
Bateria
W normalnym użytkowaniu OnePlus 9 bez problemu będzie działał przez cały dzień, z niewielkim zapasem procentów na wieczór. Smartfon wyposażony jest w ogniwo o pojemności 4500 mh i będzie ono pracować krócej lub dłużej, w zależności od tego, jak eksploatujemy telefon. Szybciej wykończy ją aktywowanie wyższej częstotliwości odświeżania czy stosowanie wyższej jasności ekranu. W praktyce najczęściej musiałam ładować smartfon co 1,5 dnia, chyba że więcej czasu spędzałam na graniu - wtedy znacznie wcześniej.
Tak prezentują się przykładowe scenariusze zużycia energii (o ile nie napisano inaczej, stosowane było odświeżanie ekranu 120 Hz):
- czas pracy z włączonym ekranem (YouTube, 1 karta SIM, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu, minimalny poziom dźwięku) - 16 godzin i 54 minuty;
- wynik w PC Mark battery test - 10 godzin i 29 minut (120 Hz), 11 godzin i 36 minut (60 Hz);
- wynik Geekbench (full discharge, dim screen) - 7050-7070 punktów, rozładowanie po ok. 11,5 godz.;
- godzina strumieniowania wideo (Netflix, 1 karta SIM, aktywny moduł Wi-Fi, 50% jasności ekranu) - 8-9% baterii mniej;
- godzina odtwarzania wideo z pamięci telefonu (tryb samolotowy, Netflix offline, 50% jasności ekranu) - 7% baterii mniej;
- pół godziny korzystania z nawigacji online - 7% baterii mniej;
- pół godziny grania w Real Racing 3 - 7% baterii mniej;
- pół godziny grania w Genshin Impact - 10% baterii mniej;
- 10 godzin w trybie czuwania - 4-5% baterii mniej.
Jolanta Szczepaniak/mGSM.pl
OnePlus 9 obsługuje ładowanie bezprzewodowe, ale nie będzie ono tak szybkie jak w modelu Pro. O ile z bezprzewodową ładowarką Warp Charge 50 smartfon OnePlus 9 Pro naładuje się w 45 minut, to OnePlus 9 potrzebuje około 95 minut - nic dziwnego, szybkość ograniczona jest do mało imponujących 15 W. Czas ładowania przy pomocy sieciowej ładowarki i kabla z zestawu jest taki sam jak w przypadku OnePlus 9 Pro - pełne naładowanie zajmuje niecałe 40 minut. Ostatnia kwestia - smartfon można wykorzystać do bezprzewodowego ładowania innych urządzeń.
R E K L A M APodsumowanie
OnePlus 9 nie zrewolucjonizuje rynku telefonów, ale jest solidnym smartfonem, który spełnia w zasadzie wszystkie wymagania, jakie możemy mieć wobec flagowca. Model ten ma zawalczyć z iPhonem 12, Xiaomi Mi 11 i Samsungiem Galaxy S21 przy pomocy świetnego ekranu, idealnie płynnego i szybkiego interfejsu, wysokiej wydajności, szybkiego ładowania i aparatów, pod którymi podpisuje się nie byle jaka firma - jest nią legendarny Hasselblad. Czy to wystarczy? Wydaje mi się, że nie do końca, tym bardziej, że ceny - w porównaniu z rywalami - nie są konkurencyjne. Wersja OnePlus 9 8/128 GB została wyceniona na 3349 złotych, natomiast wersja 12/256 GB na 3799 złotych.
Plusy i minusy
Plusy:
- płaski ekran o świetnych parametrach i kolorystyce
- interfejs Oxygen OS
- wydajność dzięki Snapdragonowi 888
- w większości zadowalająca jakość zdjęć
- lepsze czasy pracy niż w modelu Pro
- głośniki stereo, bardzo dobry dźwięk
- suwak do szybkiej zmiany profilu dźwiękowego
- szybkie ładowanie
- etui i mocna ładowarka w zestawie
Minusy
- przetwarzanie obrazów bywa nadgorliwe
- brak teleobiektywu i OIS
- OnePlus we współpracy z Hasselblad na razie nie zagrozi fotograficznym konkurentom
- nie obsługuje kart pamięci
- brak normy pyło- i wodoodporności
- mniej "prestiżowe" wykonanie niż w modelu Pro - plastikowa ramka
- ładowanie bezprzewodowe ograniczone do 15 W
Materiał własny


































































































































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!