Nokia 2650
Recenzja

Opublikowane:

Klapkowe zaległości

Do naszej redakcji trafiła Nokia 2650. Choć nie jest to pierwsza Nokia z klapką, z jaką się spotkaliśmy, jest jednak pierwsza, którą mogliśmy w redakcji dłużej testować. Pierwsze, co można powiedzieć o tym telefonie, to to, że...zaskakuje.

Nie oczekujcie, Drodzy Czytelnicy, że od razu powiem, czy pozytywnie, czy negatywnie. To nie takie proste:)

Kapsel na klapce

Jak wspomniałem, Nokia 2650 to telefon rozkładany, czyli z tzw. klapką i – pewnie zgodnie z wolą producenta – nowa komórka najlepiej wygląda, gdy jest złożona. Choć i tu można mieć pewne zastrzeżenia – mianowicie niezbyt pasuje mi „kapsel” umieszczony na styku klapki z zasadniczą częścią telefonu. Gdy komórka jest złożona, to z powodu niewielkiej szczeliny między „kapslem” a elementami obudowy wygląda tak jakby była niestarannie wykonana, albo jakby jej elementy już zanadto się „wyrobiły”. Natomiast po otwarciu klapki, gdy telefon rozłożony jest niemal na płasko, „kapsel” wyskakuje nad obudowę, pomagając w utrzymaniu komórki w dłoni w taki sposób, by nie zasłaniać wewnętrznej anteny. Właściwie zamiast tego „kapsla” wolałbym chyba odpowiednio wyprofilowaną obudowę. Inna sprawa, że ten element – nad którym tak się pastwię – to chyba fragment mechanizmu sprężynowego klapki.

Pięć sekund na decyzję

Trochę zaskoczył mnie brak zewnętrznego wyświetlacza, który w innych komórkach tego typu pozwala bez otwierania klapki zorientować się, kto dzwoni, czy sprawdzić godzinę. Zastanawiałem się, jak w takim razie w 2650 będzie rozwiązana kwestia aktywnej klapki – czyli automatycznego odbierania połączenia po jej otwarciu.

Początkowo sądziłem, że albo będzie trzeba w ciemno odbierać każde połączenie, albo zrezygnować z tej przydatnej funkcji. Tymczasem projektanci Nokii znaleźli trzecie rozwiązanie: po otwarciu klapki mamy pięć sekund, zanim telefon samoczynnie „odbierze” połączenie. Te pięć sekund to czas, który pozwala spojrzeć na wyświetlacz i ewentualnie nacisnąć klawisz czerwonej słuchawki, by „zrzucić na drzewo” połączenie od delikwenta, z którym akurat nie mamy ochoty rozmawiać. W sumie proste i wygodne rozwiązanie.

Wciąż nie mogę jednak pojąć, dlaczego podniesienie klapki natychmiast nie wyłącza dzwonka telefonu. Przecież skoro na dzwonek telefonu podniosłem klapkę, to chyba oczywiste jest, że wiem, iż ktoś do mnie dzwoni i właśnie zastanawiam się, czy podjąć rozmowę czy też nie. I nie interesuje mnie, czy jest jakiś magiczny klawisz pozwalający na wyłączenie tego dzwonka po otwarciu klapki. To powinno załatwić już samo jej podniesienie!

Elastyczna klawiatura

Sporym zaskoczeniem dla osób, które wcześniej nie widziały tego telefonu, jest wnętrze ukazujące się po otwarciu klapki: jednolita jasna płaszczyzna z niezbyt dużym kwadratem wyświetlacza w górnej części.

Największą część otwartego telefonu zajmuje klawiatura. W tym modelu nie składa się ona z kilkunastu oddzielonych od siebie klawiszy, wykonanych z mniej lub bardziej twardego tworzywa. W 2650 klawiatura to podzielona przetłoczniami lekko elastyczna i jednolita powierzchnia. Mimo to klawiatura jest wyjątkowo czytelna – uzyskano to dzięki czarnym nadrukom na jasnej powierzchni. Cyfry i litery są doskonale widoczne zarówno w samo południe słonecznego dnia, jak i po zmroku, gdy są podświetlone. Natomiast jeśli chodzi o łatwość i wygodę korzystania z klawiatury, to już można mieć zastrzeżenia co do oznaczenia „zielonej słuchawki” – czyli klawisza do odbierania połączeń. „Czerwona słuchawka” na szczęście jest dużo lepiej widoczna.

Długo się zastanawiałem, dlaczego oznaczenia czterokierunkowego klawisza nawigacyjnego w kształcie krzyża są takie małe. I znalazłem wyjaśnienie: strzałki nawigacyjne są tak małe, by dokładnie wskazywać użytkownikowi miejsce aktywnego styku klawisza. To ważne, bo zajmuje ono mniej niż 1/4 powierzchni klawisza. Wbrew pozorom, nie jest to drobiazg i wymaga odrobiny przyzwyczajenia, zanim bezproblemowo będzie korzystało się z tych klawiszy. Inna sprawa, że to może wyłącznie mój problem, wynikający z takiego, a nie innego sposobu, w jaki naciskam klawisze...

Mały ekran

Zajmijmy się teraz wyświetlaczem. Gdybym nie znał ceny telefonu (ok. 750 zł brutto), pewnie narzekałbym, że wyświetlacz jest za mały. Ale gdyby zainstalować w Nokii 2650 większy od standardowego wyświetlacza (4096 kolorów, 128x128 pikseli), na który miejsca wcale nie brakuje, musiałoby to odbić się na cenie telefonu. To zaś chyba nie do końca odpowiadałoby producentowi i przede wszystkim potencjalnym nabywcom. Przy okazji prezentacji telefonu 2600 (na sąsiednich stronach tego numeru) chwaliłem ostry obraz, jaki daje wyświetlacz 2650. Ale i tak wyświetlacz 2650 wzbudził u mnie pewne zastrzeżenia. Rzecz nie dotyczy jakości obrazu, a sposobu zamontowania wyświetlacza w klapce. Otóż jest on zamontowany krzywo – minimalnie przechylony w lewo. Oczywiście w żaden sposób nie utrudnia to korzystania z telefonu, ale mnie ten przechylony wyświetlacz bardzo drażnił. Więc jeśli ktoś jest czuły na takie drobiazgi, lepiej niech przyjrzy się dokładnie kupowanemu telefonowi... tak na wszelki wypadek.

Pokazywałem klapkową 2650 wielu znajomym. Choć wiedzieli, że telefon jest stosunkowo niedrogi, niemal wszyscy krzywili się na niewielki wyświetlacz, ale jeszcze mniej korzystne komentarze wzbudzała jednolita powierzchnia wyściełająca wnętrze telefonu. Pomysł może nowatorski, ale nie spotkałem osoby, która pozytywnie zareagowałaby na widok otwartej Nokii 2650.

Bez Bluetootha i podczerwieni

No, ale nie zapominajmy, że o ocenie urządzenia, jakim jest telefon komórkowy, decydują i inne czynniki. A więc po kolei: 2650 to dwuzakresowa komórka. W założeniach producenta jest ona przeznaczona dla ludzi zajmujących się biznesem, ale telefon lepiej by pasował do tej funkcji, gdyby był trzyzakresowy. Jak przystało na komórkę dla ludzi biznesu, klapkowa Nokia wyposażona jest w przeglądarkę WAP XHTML. Do transmisji danych można wykorzystywać technologię GPRS, HSCSD i tradycyjne CSD. Użytkownik może pobierać i instalować aplikacje i gry Java. W chwilach wolnych od pracy można zaś korzystać z tekstowych wiadomości SMS i multimedialnych MMS. Wewnętrzna książka telefoniczna pozwala na wprowadzenie do 256 kontaktów, po pięć numerów każdy. Telefon ma też kalendarz z opcją dodawania notatek. Dostępny jest również budzik, kalkulator, stoper i minutnik. Jak na telefon biznesowy przystało, brak mi w nim portu na podczerwień i Bluetootha.

Menu i błyskające diody

Menu Nokii 2650 można wyświetlać w postaci tabeli ikon lub przewijanej listy. Na szczęście klapkowa Nokia pozbawiona jest mankamentu, o którym pisałem przy okazji menu 2600. Tutaj kursor po dojściu do ostatniej ikony menu przeskakuje na początek – innymi słowy – menu w postaci tabeli ikon też można przewijać „na okrągło” – w obie strony.

Warte są odnotowania jeszcze dwie rzeczy związane z Nokią 2650. Chodzi o nietypowy, acz generalnie prosty, sposób wkładania karty SIM. Na jednej z bocznych krawędzi klapki znajduje się wysuwana ramka, w którą wkłada się SIM-a i całość wsuwa się w obudowę telefonu.

Drugim elementem są migające na niebiesko diody sygnalizujące razem z dzwonkiem i alarmem wibracyjnym nadejście połączenia. Białym światłem sygnalizowane są nadchodzące wiadomości. Choć nie wszystkim taka „dyskoteka” w telefonie się podoba, to w wypadku Nokii 2650 migające lampki mają praktyczne znaczenie. Gdy mamy nieodebrane połączenie, czy po otrzymaniu nowej wiadomości, krawędzie między klapką z główną częścią telefonu co kilkanaście sekund rozświetlają się niebieskim światłem. To doskonały pomysł, dzięki któremu bez otwierania telefonu, jednym spojrzeniem możemy się przekonać, czy ktoś próbował się z nami skontaktować.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Mobile Internet

avatar_empty.gif
Opublikowane:
Autor: Wojciech Markos Markiewicz
Ten artykuł nie ma jeszcze opinii. Bądź pierwszy i zapoczątkuj dyskusję!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A

 Niestety, ale nie ma jeszcze żadnych opinii.

 Dodaj swoją opinię!


mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies