myPhone Hammer AXE zadebiutował dobre półtora roku temu. W rok później pojawił się jego następca, myPhone Hammer AXE M LTE. Długo zwlekałem z przetestowaniem tego modelu, ale w końcu dałem się namówić producentowi. Ciekawe, czy tak "wysłużony" model jest jeszcze coś wart...
Z Hammera AXE byłem zadowolony. Niemal dwa lata temu - to było coś. Smartfon, a jednak wytrzymały. Ale rynek się zmienia, podobnych, super wytrzymałych konstrukcji przybyło, a Hammer AXE zmienił się tylko trochę. Jak bardzo - sprawdzicie w tym ZESTAWIENIU. Bez trudu zauważycie, że zmieniono praktycznie tylko (i aż...) system operacyjny. Teraz w Hammerz AXE mamy nieco świeższego (ale już nie najnowszego) Androida 6.0. zamiast 4.4.4. Czy poczuję różnicę?
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
|
|
|||
|
Wideorecenzja myPhone Hammer AXE M wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Spis treści
- Budowa, zestaw
- Wyświetlacz, interfejs, komunikacja, wydajność, bateria
- Wytrzymałość, fotografia i wideo
- Podsumowanie. Plusy i minusy
Dołącz do Hammeromanii: myPhone Hammer AXE M LTE
Budowa, zestaw
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Z zewnątrz telefon się nie zmienił. Jedyną różnicą, jaka mnie cieszy, to fakt, iż tym razem testowałem zdecydowanie atrakcyjniejszą wizualnie, czarno-pomarańczową wersję telefonu. Tu zaznaczę, że miłośnicy klasyki mogą kupić Hammera AXE M również w całkowicie czarnej obudowie. Poprzedni model, w momencie debiutu kosztował 999 zł, a obecny - kosztuje... wciąż tyle samo, ale teraz w komplecie jest dodatkowo szkło hartowane na ekran.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Utrzymanie niezmiennej ceny telefonu przez niemal dwa lata może świadczyć tylko o szaleństwie producenta lub o niesłabnącym zainteresowaniu nabywców. I rzeczywiście, coś w tym jest. Nie uważam myPhone za szaloną firmę, natomiast bardzo często widuję ludzi z Hammerami w ręku. W dodatku, o ile nie zawodzi mnie pamięć, modeli tego rodzaju na rynku przybyło, ale ich ceny jakoś nie chcą spaść.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Na tym tle myPhone Hammer AXE M wciąż jawi się jako atrakcyjna propozycja. To ewenement w świecie smartfonów, ale wyjaśnienie może być bardzo proste - Hammer starzeje się wolniej, bowiem jego nabywcy nie stawiają na technologię, a na wytrzymałość. I Hammera porzucą dopiero wtedy, kiedy się rozleci... A nowi nabywcy? Cóż, kupują po prostu niedrogi, mocarny sprzęt, będący przy okazji wciąż akceptowalnym smartfonem.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
myPhone Hammer AXE M wygląda dokładnie tak, jak poprzednik. Korpus wykonano z dwóch rodzajów tworzywa. "Rdzeń", czyli wewnętrzną strukturę obudowy, wykonano z twardego, matowego plastiku. W bardziej efektownej odmianie część ta ma kolor pomarańczowy. Zewnętrzna warstwa obudowy jest natomiast zrobiona z matowego, nieco bardziej miękkiego tworzywa, przypominającego fakturą gumę. Hammer AXE M jest gruby, na górnym i dolnym skraju korpusu ma solidne zgrubienia (chroniące ekran w razie upadku), a w narożnikach - cztery wystające klawisze.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Operowanie nimi jest bardzo wygodne, a do tego kształt boków smartfonu sprawia, że łatwiej go utrzymać mokrą, śliską dłonią. Klawisze z prawej strony służą do regulacji głośności, zaś po lewej mamy alarmowy klawisz SOS i bezużyteczny dla większości z nas przycisk PTT. Zajmuje miejsce, a w menu wciąż brakuje opcji przypisania mu innej funkcji. Można użyć "niezależnej" aplikacji ze sklepu Play - ale moim zdaniem to producent powinien zapewnić taką możliwość. W końcu Hammery często trafiają w ręce mniej obeznanych z technologią użytkowników.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Ostatnim elementem wyróżniającym wizualnie obudowę Hammera jest szerokie, wygodne ucho do mocowania smyczy, umieszczone przy dolnej krawędzi. Telefon w momencie debiutu miał średnią wielkość, ale dziś właściwie można go już uznać za kompakt. Niezmiennie dobrze pasuje do dłoni, choć wciąż zalicza się raczej do wagi ciężkiej. Jakość montażu i materiałów nie daje pola do krytyki. Ocenę stylizacji pozostawię wam, ale w moim odczuciu - nie zestarzała się. Telefon wciąż wygląda dobrze, choć przyznam, że trochę mi się "opatrzył". Nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Opakowanie i zestaw Hammera AXE M zmieniły się nieznacznie. Pudełko wygląda inaczej, ale w środku wciąż to samo: instrukcja wraz z kartą gwarancyjną, zasilacz 1 A, kabel USB z wydłużonym wtykiem, narzędzie do odkręcania śrub pokrywy kart oraz potworne, toporne, paskudne, złe słuchawki.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie pojmuję, jakim cudem do jednego z najtańszych telefonów myPhone potrafi dodawać całkiem znośne słuchawki, a do "wyższego" modelu dokłada coś, co nawet do rozmów z trudem się nadaje?! Kolejny raz muszę to zganić i mam nadzieję, że myPhone wreszcie "się ogarnie".
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wspomniałem o wydłużonym wtyku. Ma go nie tylko przewód zasilająco-transferowy, ale mają i słuchawki. Zwracam na to uwagę, bowiem Hammer - jak wiele konstrukcji tej klasy - wymaga akcesoriów ze specjalnym, przedłużonym wtykiem. Port microUSB i wyjście minijack zostały schowane dość głęboko w obrysie obudowy, dlatego jesteśmy skazani na nietypowe wtyki - dłuższe od standardowych. Fabryczne akcesoria zastąpimy innymi tylko wówczas, gdy ich wtyczki będą bardzo smukłe - inne nie zmieszczą się w zagłębieniu obudowy. Pamiętajcie o tym, a ja zaliczę to do wad telefonu. Są już konkurencyjne modele pozbawione tego rozwiązania!
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Oba gniazda telefonu umieszczono pod dość grubą pokrywą na górze obudowy, nieopodal wygodnego klawisza włącznika. Jest solidna, chroni porty i pewnie trzyma się na swoim miejscu. Telefon wciąż wyróżnia nietypowa pokrywa na tylnej ściance. Daje nam ona dostęp wyłącznie do slotów na karty. Odkręcając dwie śruby - zdejmiemy jedynie niewielką pokrywę z uszczelnieniem, pod którą znajdziemy trzy osobne (zaznaczam) sloty na microSIM, miniSIM i kartę microSD. Ta niestety wciąż może mieć niestety tylko 32 GB pojemności. Nieustannie, plusem telefonu jest nie-hybrydowe gniazdo DualSIM, zaś minusem - mała pojemność obsługiwanych microSD. Do kompletu, niektórzy z was dołożą jeszcze pewnie brak dostępu do baterii.... ale hola! To Hammer! Tu najważniejsza jest szczelność i integralność obudowy!
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wyświetlacz, interfejs
To samo powiem narzekającym na szerokie ramki wokół 4,5-calowego ekranu Hammera. W normalnym smartfonie byłby to szczyt obciachu, ale w Hammerze - to nie kwestia mody, a wytrzymałości. Z takim obramowaniem matryca ma nieco większe szanse na przetrwanie. Testując poprzednika nie narzekałem na wyświetlacz - i teraz także nie będę.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie jest rewelacyjny, ale rozdzielczość HD - w moim odczuciu - pozostaje wystarczająca przy 4,5-calowej przekątnej. Ekran jest wystarczająco wyraźny, ale jasność, hm... w 2017 roku wymagamy nieco więcej, niż w 2015. Pojawiło się kilka modeli świecących jaśniej - nawet w ofercie myPhone. Powiedzmy, że ekran w jasne dni pozostaje czytelny, nawet w świetle słonecznym, ale nie oznacza to, że nie mógłby się stać czytelniejszy.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie zmieniło się szkło chroniące wyświetlacz. Wciąż zapewnia dobry poślizg palca i komfortowe przewijanie treści na ekranie, dobrze znosi również uderzenia i wstrząsy, ale nie poprawiono odporności na zarysowania. Nie jest ona najwyższa, i zapewne dlatego myPhone dodaje hartowane szkiełko do naklejenia. Panel dotykowy działa prawidłowo, ale obsługa wyświetlacza pod wodą nie jest możliwa, a gdy pozostają na nim krople cieczy - poważnie utrudniona. Przełączenie na tryb "rękawiczkowy" niczego nie zmienia.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wraz ze zmianą systemu, zmienił się interfejs telefonu. myPhone wciąż korzysta z prostego, niemal surowego launchera, pozbawionego udziwnień. I rzeczywiście, mamy tu czystą klasykę: standardowy zasobnik z aplikacjami (bez opcji zmiany ich kolejności), zwyczajne powiadomienia i panel skrótów - wciąż bez możliwości jego edycji, na co narzekałem w poprzednim AXE i narzekał będę i teraz.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Poprzednio krytykowałem też zbyt wiele śmieciowych aplikacji dodanych przez producenta. Ponarzekałem sobie - i tyle mojego, bowiem myPhone wciąż zaśmieca system zbędnymi programikami. Po co nabywcy Hammera Domodi? Po co mu wynajem apartamentów? Ceneo i Listonic może bym jeszcze zniósł - ale i tak uważam, że każdy powinien instalować oprogramowanie samodzielnie - tylko takie, jakiego rzeczywiście potrzebuje. Jedynym sensownym dodatkiem jest nawigacja NaviExpert. Ale to tylko demo... Nie lepiej byłoby zamiast tamtych apek dołożyć jakiś dłuższy abonament NaviExperta?!
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pomarudziłem, zatem dla równowagi powinienem chyba coś pochwalić. No dobrze - jest sterowanie gestami. Można odblokowywać ekran podwójnym stuknięciem, jest też opcja wywoływania aplikacji za pomocą kreślenia po zablokowanym wyświetlaczu, są również gesty dla pociągnięć za pomocą trzech palców. Z interfejsem wszystko byłoby w porządku, gdyby nie te nieszczęsne, zbędne apki, z których tylko niektóre można całkowicie usunąć z pamięci.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wydajność, komunikacja, bateria
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Po zmianie platformy systemowej, właściwie nie sposób odczuć znaczącej zmiany wydajności telefonu. Choć benchmarki wskazują, że jest minimalnie wyższa, niż w przypadku Hammera Axe, subiektywnie trudno to dostrzec. Telefon ten nigdy nie był demonem prędkości, choć zupełnie dobrze radził sobie w codziennej eksploatacji. Generalnie, jeśli nie zechcecie uczynić z niego platformy dla mocno wymagających graficznie gier, będziecie zadowoleni.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
myPhone Hammer AXE M LTE nie irytuje "przywieszkami", sprawnie obsługuje wszystkie aplikacje użytkowe, radzi sobie dobrze z obsługą podstawowych multimediów, a przy grach... cóż, w typowe, casualowe gierki da się zagrać, ale te o bardziej złożonej grafice proponuję pozostawić dla mocniejszych telefonów. Ot, zwyczajny sprzęt do pracy. Po to powstał - i w tej roli sprawdzi się należycie. Nie zdarzyło się ani razu, abym musiał restartować urządzenie, aplikacje nie zawieszały się, a drobne, chwilowe spowolnienia pracy zdarzały się tylko sporadycznie.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Zdecydowanie największym problemem w tym modelu jest ledwie wystarczająca pojemność pamięci wewnętrznej i niemożność skorzystania z nośników wymiennych o większej pojemności. Ale tu znów wracamy do przeznaczenia tego modelu. Nie jest to telefon dla użytkowników gromadzących wiele objętościowych aplikacji, zdjęć czy plików muzycznych.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Akumulator jest taki sam, jak u poprzednika i pomimo zmiany systemu na nowszy, oferuje podobne czasy działania. Przy typowym scenariuszu użytkowania, z dwoma kartami, jasnością 75%, włączoną lokalizacją i modułami BT i WLAN, przy wykonywaniu kilkunastu rozmów na dobę i kilkunastu "wizytach" w internecie czy społecznościówkach, Hammer AXE M popracuje w granicach dwóch dni.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Oszczędniejsze korzystanie z łączności, przy jednej karcie i sporadycznym zaglądaniu do sieci, pozwoli wytrzymać z dala od ładowarki nawet trzy do czterech dni, choć ten ostatni wynik osiągnąłem, używając urządzenia naprawdę sporadycznie i utrzymując je głównie w trybie czuwania.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Naturalnie, szersze korzystanie z gier, aparatu czy częste podświetlanie ekranu na maksimum sprawi, że bateria wyczerpie się znacznie szybciej - niemniej nie zdarzyło mi się, by Hammer nie przepracował pełnej "dniówki". Pamiętajcie jednak, że telefon wymaga specyficznego przewodu z wydłużonym wtykiem i nie każdy powerbank czy zasilacz samochodowy naładuje go bez fabrycznego kabelka. To spora niedogodność. Nie zapomnijcie także, że bateria jest tu niewymienna - zamknięta w szczelnej obudowie i przylutowana do płyty głównej.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Nie mogę skrytykować Hammera AXE M LTE w roli narzędzia komunikacji. Telefon zapewnia bezproblemową łączność (i to w trybie dualSIM), poprawnie współpracuje z sieciami Wi-Fi i akcesoriami Bluetooth. Wciąż nie przyzwyczaiłem się do nietypowego umiejscowienia anteny NFC (mniej więcej w połowie tylnej ścianki, nieco bliżej dołu obudowy) - ale w sumie nie powinienem narzekać, bo przynajmniej rzeczony moduł jest do dyspozycji w razie potrzeby. Nie zaobserwowałem problemów z GPS-em - zarówno w nawigacji pieszej, jak i w samochodzie, Hammer AXE M LTE sprawował się bez zarzutu. Używałem map Google, Here oraz NaviExperta - i w żadnym przypadku nie znalazłem powodów do narzekania.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Hammer AXE M zapewnia przyzwoitą jakość dźwięku - czy to przez słuchawki, czy przez głośnik zewnętrzny. Przyzwoitą - nie znaczy idealną. Głośnik słuchawki mógłby mieć nieco większą moc maksymalną (pamiętajmy o przeznaczeniu smartfonu!), z kolei w przypadku głośnika zewnętrznego, może przeszkadzać jego umiejscowienie na tyle. Słabo go słychać, gdy telefon leży "na plecach" lub jest zamontowany w samochodowym uchwycie. Trzeba także pamiętać o oczyszczeniu szczelin głośników i mikrofonów po zamoczeniu czy zabrudzeniu urządzenia. Woda czy błoto wnikające w otworki mogą znacząco tłumić i zniekształcać głos - ale w praktyce wystarczy ich "przedmuchanie".
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Jeśli lubicie posłuchać muzyki, koniecznie zaopatrzcie się w lepsze słuchawki. Te fabryczne są do niczego, a do tego jest jeszcze jeden problem - podobnie, jak w przypadku microUSB, trzeba pamiętać o nietypowym, dłuższym wtyku. Najlepiej skorzystać z Bluetooth. Na pokładzie telefonu znajdziecie oczywiście radio FM i dyktafon, zaś obsługą muzyki zajmie się standardowa apka od Google.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
W Hammerze zabrakło skanera linii papilarnych, ale pamiętajmy, że w momencie debiutu tego telefonu nie był to jeszcze tak popularny element wyposażenia. A do tego - trudno wyrokować o mechanicznej wytrzymałości takiego elementu. Tu mógłby się po prostu nie sprawdzić.
Wytrzymałość
Poprzedni model okazał się telefonem niemal niezniszczalnym. I to się nie zmieniło. myPhone Hammer AXE M LTE wytrzyma zdecydowanie więcej, niż jakikolwiek smartfon o standardowej budowie. Telefon poddałem kilku próbom, wykraczającym poza obietnice producenta i definicję certyfikatu IP68.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Seria upadków z wysokości od metra do dwóch zaowocowała jedynie paroma nieznacznymi otarciami obudowy, telefon bez problemu przetrwał też długotrwałe zanurzenie na głębokości kilkunastu centymetrów. Zniósł również starcie z wodą tryskającą z różnych kierunków i detergentem zmywarki, oparł się nawet strumieniowi z myjki ciśnieniowej. Ciecz nie wniknęła ani pod pokrywę kart, ani w stronę gniazd urządzenia.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Podobnie miała się sprawa z odpornością na zabrudzenia. Telefon oparł się pyłowi drzewnemu, wytrzymał też starcie z drobinami stali - choć do usunięcia zanieczyszczeń z otworów głośnikowych musiałem użyć odkurzacza. Smartfon bez problemu znosi również niekorzystne temperatury - ani zamrożenie, ani późniejsze potraktowanie wrzątkiem nie spowodowały uszkodzeń.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Najsłabszym ogniwem obudowy pozostaje oczywiście szkło. To na wyświetlaczu nie cechuje się nadzwyczajną odpornością na zarysowania. Tarcie błotem go nie uszkodzi, ale papier ścierny czy gwóźdź - już tak. Podczas upadków, ekran chronią wystające fragmenty obudowy, ale szkło wciąż pozostaje szkłem. Telefon znosi jednostajny, równomierny nacisk, ale punktowe uderzenie w szybkę - może już ją uszkodzić. Mój egzemplarz "załatwiła" pralka. Telefon został przepłukany, a potem odwirowany z prędkością 1200 rpm, w towarzystwie niedużego dywanika.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Wystające elementy bębna pralki, mające za zadanie "zawirowywanie" pranego wsadu, trafiły wielokrotnie w wyświetlacz, tworząc zgrabną pajęczynkę. Fakt - telefon po tej przygodzie wciąż działał, oferując niemal pełnię możliwości, ale oczywiście przestał być wodoszczelny, a i jakość obrazu na ekranie "lekko" się pogorszyła. Warto zatem skorzystać z hartowanego szkiełka, które obecnie dostajemy w komplecie. Tak na wszelki wypadek, gdybyście przypadkiem wyprali swój egzemplarz.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Szkło chroniące aparat fotograficzny trudniej potłuc, ale i ono ma pewną przypadłość - wyciera się pokrywająca je powłoka antyrefleksyjna, co owocuje rozmywaniem utrwalanego obrazu. By to nastąpiło, trzeba się postarać - niemniej przestrzegam przed zbyt intensywnym traktowaniem aparatu materiałami ściernymi.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Mimo to, muszę stwierdzić, że Hammer AXE M LTE pozostaje jednym z najwytrzymalszych telefonów na rynku i jednocześnie plasuje się w czołówce swej klasy. Urządzenie bez problemu zniesie pracę w niesprzyjających warunkach - w warsztacie, na budowie i innych miejscach, w których będzie narażone na upadki czy wilgoć. A nawet, jeśli zdarzy się uszkodzenie szkła, są spore szanse, że telefon wciąż będzie działał i przynajmniej pozwoli nawiązać kontakt czy odzyskać zgromadzone w nim dane.
R E K L A M AFotografia, wideo
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Testując model myPhone Hammer AXE nie narzekałem na jego możliwości fotograficzne. W tamtym czasie, niemal 2 lata temu, na tle innych modeli o wysokiej wytrzymałości, smartfon oferował przyzwoitą jakość zdjęć. I w sumie nadal tak jest, ale świat poszedł trochę do przodu. Teraz nawet od "pancerniaka" wymagamy nieco więcej, a mam wrażenie, że jakość zdjęć pozostała niezmienna.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Są dość dobrej jakości, ale do ideału nieco brakuje. Oprogramowanie wciąż nie najlepiej radzi sobie ze zdjęciami o dużej rozpiętości oświetlenia. Albo uzyskujemy zbyt prześwietlone niebo, albo ciemniejsze partie kadru są niedoświetlone. Pomaga tu nieco HDR, ale zdecydowanie najlepsze rezultaty uzyskujemy przy dobrze i równomiernie oświetlonych planach. Przy lekkim zachmurzeniu jest naprawdę dobrze, a w słoneczne dni warto poświęcić chwilę na dobranie odpowiedniego kadru.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Poprawiono natomiast funkcję panoramy. Klatki łączone są poprawnie, choć wciąż możemy zauważyć problemy z przysłoną - niektóre fragmenty zdjęcia są lepiej doświetlone, inne - gorzej.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Podobnie dzieje się przy filmowaniu. Tu również zauważymy dość nerwowe, skokowe zmiany jasności, które zaburzają odbiór filmu. Szkoda, bowiem wideo jest rejestrowane całkiem płynnie i właściwie nie byłoby tu czego krytykować.
|
|
|||
|
|
|||
|
Przykładowe filmy z myPhone Hammer AXE M LTE wideo: mGSM.pl przez YouTube |
|||
Przedni aparat również pozostał nie zmieniony. Wciąż ma 2 megapiksele, ale interpoluje rozdzielczość do 8 Mpx. I robi to chyba nieco gorzej, niż w poprzedniej wersji oprogramowania. Zdjęciom brakuje szczegółów, a cyfrowe upiększanie jest dalekie od naturalności. Może po prostu wzrosły moje wymagania...? Ale kolejny raz przypomnę - zapaleni miłośnicy selfie raczej nie kupują smartfonów tego typu, a do sporadycznego pstryknięcia fotki - jakość oferowana przez AXE M może być uznana za wystarczającą.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Interfejs aparatu pozostał prosty, niemal surowy, ale zniknęła opcja zdjęć sferycznych.
Podsumowanie
Czas zatem odpowiedzieć na pytanie, czy produkt o tak długim (jak na smartfon) stażu rynkowym wciąż może być atrakcyjny. Bez owijania w bawełnę - odpowiem, że może. Oczywiście pod warunkiem, że wybierze go nabywca świadomy tego, co kupuje. I do jakich zastosowań... Z pewnością nie jest to telefon dla nastolatka, robiącego setki selfików i męczącego urządzenie dziesiątkami gier.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
To sprzęt dla kogoś, kto albo pracuje w terenie, albo często korzysta z ruchu na świeżym powietrzu. Sprzęt doskonale sprawdzi się w rękach miłośników sportów ekstremalnych - nie bez powodu jest promowany przy okazji imprez Runmageddon. Kupując ten smartfon trzeba pogodzić się z jego przeciętną wydajnością i nie nadzwyczajnymi możliwościami fotograficznymi, ale można być pewnym, że przetrwa więcej, niż modele o klasycznej konstrukcji.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Pomimo pewnych zastrzeżeń, wciąż mogę go polecić, oczywiście zakładając, że kupujący pogodzi się z pewnymi kompromisami wynikającymi ze specyficznej budowy i przeznaczenia tego smartfonu, a także, że nie będzie chciał za wszelką cenę mieć najnowszego, modnego modelu. Tu raczej trzeba podkreślać, iż mówimy o wypróbowanej, sprawdzonej konstrukcji, która została przychylnie przyjęta przez rynek.
Swoją drogą, Hammer AXE M jest swoistym fenomenem. Telefon funkcjonuje na rynku od III kwartału 2015 roku, jego cena nie spadła - a wciąż znajduje nabywców. To chyba najlepszy miernik jakości tej konstrukcji. Gdyby był sprzętem nieudanym - zniknąłby z oferty już dobry rok temu. A trwa, choć po odmładzającej kuracji - która jednak nie była aż tak poważna, by mówić o całkowicie nowej konstrukcji.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Tak naprawdę, była to jedynie aktualizacja systemu, a "rdzeń" maszyny pozostał taki sam, jak w 2015 roku. I choć przez ten czas nasze wymagania wzrosły, muszę przyznać, że AXE M wciąż dzielnie trwa na posterunku w swym segmencie cenowym, pozostając prawdopodobnie największym przebojem w historii wrocławskiej marki.
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Plusy i minusy
Plusy:
- niebanalna stylizacja
- solidna konstrukcja
- kompaktowa wymiary
- doskonała wodoszczelność
- dość mocna bateria
- niehybrydowy DualSIM
- długi staż rynkowy - sprawdzony model
Minusy
- przeciętna wydajność
- zbyt wiele zbędnych aplikacji
- gniazda wymagające nietypowych wtyków
- szkło podatne na zarysowania
- microSD tylko do 32 GB
fot. Adam Łukowski/mGSM.pl
Materiał własny
- Pokaż wszystkie |
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5








































































































































Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!