myPhone Hammer Axe M LTE
Recenzja

Opublikowane:

Starzeje się godnie

myPhone Hammer AXE zadebiutował dobre półtora roku temu. W rok później pojawił się jego następca, myPhone Hammer AXE M LTE. Długo zwlekałem z przetestowaniem tego modelu, ale w końcu dałem się namówić producentowi. Ciekawe, czy tak "wysłużony" model jest jeszcze coś wart...

myPhone Hammer AXE M LTE
myPhone Hammer AXE M LTE fot. Adam Łukowski/mGSM.pl

Z Hammera AXE byłem zadowolony. Niemal dwa lata temu - to było coś. Smartfon, a jednak wytrzymały. Ale rynek się zmienia, podobnych, super wytrzymałych konstrukcji przybyło, a Hammer AXE zmienił się tylko trochę. Jak bardzo - sprawdzicie w tym ZESTAWIENIU. Bez trudu zauważycie, że zmieniono praktycznie tylko (i aż...) system operacyjny. Teraz w Hammerz AXE mamy nieco świeższego (ale już nie najnowszego) Androida 6.0. zamiast 4.4.4. Czy poczuję różnicę?


Wideorecenzja myPhone Hammer AXE M
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Spis treści


Dołącz do Hammeromanii: myPhone Hammer AXE M LTE

R E K L A M A

Budowa, zestaw

Z zewnątrz telefon się nie zmienił. Jedyną różnicą, jaka mnie cieszy, to fakt, iż tym razem testowałem zdecydowanie atrakcyjniejszą wizualnie, czarno-pomarańczową wersję telefonu. Tu zaznaczę, że miłośnicy klasyki mogą kupić Hammera AXE M również w całkowicie czarnej obudowie. Poprzedni model, w momencie debiutu kosztował 999 zł, a obecny - kosztuje... wciąż tyle samo, ale teraz w komplecie jest dodatkowo szkło hartowane na ekran.

Utrzymanie niezmiennej ceny telefonu przez niemal dwa lata może świadczyć tylko o szaleństwie producenta lub o niesłabnącym zainteresowaniu nabywców. I rzeczywiście, coś w tym jest. Nie uważam myPhone za szaloną firmę, natomiast bardzo często widuję ludzi z Hammerami w ręku. W dodatku, o ile nie zawodzi mnie pamięć, modeli tego rodzaju na rynku przybyło, ale ich ceny jakoś nie chcą spaść.

Na tym tle myPhone Hammer AXE M wciąż jawi się jako atrakcyjna propozycja. To ewenement w świecie smartfonów, ale wyjaśnienie może być bardzo proste - Hammer starzeje się wolniej, bowiem jego nabywcy nie stawiają na technologię, a na wytrzymałość. I Hammera porzucą dopiero wtedy, kiedy się rozleci... A nowi nabywcy? Cóż, kupują po prostu niedrogi, mocarny sprzęt, będący przy okazji wciąż akceptowalnym smartfonem.

myPhone Hammer AXE M wygląda dokładnie tak, jak poprzednik. Korpus wykonano z dwóch rodzajów tworzywa. "Rdzeń", czyli wewnętrzną strukturę obudowy, wykonano z twardego, matowego plastiku. W bardziej efektownej odmianie część ta ma kolor pomarańczowy. Zewnętrzna warstwa obudowy jest natomiast zrobiona z matowego, nieco bardziej miękkiego tworzywa, przypominającego fakturą gumę. Hammer AXE M jest gruby, na górnym i dolnym skraju korpusu ma solidne zgrubienia (chroniące ekran w razie upadku), a w narożnikach - cztery wystające klawisze.

Operowanie nimi jest bardzo wygodne, a do tego kształt boków smartfonu sprawia, że łatwiej go utrzymać mokrą, śliską dłonią. Klawisze z prawej strony służą do regulacji głośności, zaś po lewej mamy alarmowy klawisz SOS i bezużyteczny dla większości z nas przycisk PTT. Zajmuje miejsce, a w menu wciąż brakuje opcji przypisania mu innej funkcji. Można użyć "niezależnej" aplikacji ze sklepu Play - ale moim zdaniem to producent powinien zapewnić taką możliwość. W końcu Hammery często trafiają w ręce mniej obeznanych z technologią użytkowników.

Ostatnim elementem wyróżniającym wizualnie obudowę Hammera jest szerokie, wygodne ucho do mocowania smyczy, umieszczone przy dolnej krawędzi. Telefon w momencie debiutu miał średnią wielkość, ale dziś właściwie można go już uznać za kompakt. Niezmiennie dobrze pasuje do dłoni, choć wciąż zalicza się raczej do wagi ciężkiej. Jakość montażu i materiałów nie daje pola do krytyki. Ocenę stylizacji pozostawię wam, ale w moim odczuciu - nie zestarzała się. Telefon wciąż wygląda dobrze, choć przyznam, że trochę mi się "opatrzył". Nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś.

Opakowanie i zestaw Hammera AXE M zmieniły się nieznacznie. Pudełko wygląda inaczej, ale w środku wciąż to samo: instrukcja wraz z kartą gwarancyjną, zasilacz 1 A, kabel USB z wydłużonym wtykiem, narzędzie do odkręcania śrub pokrywy kart oraz potworne, toporne, paskudne, złe słuchawki.

Nie pojmuję, jakim cudem do jednego z najtańszych telefonów myPhone potrafi dodawać całkiem znośne słuchawki, a do "wyższego" modelu dokłada coś, co nawet do rozmów z trudem się nadaje?! Kolejny raz muszę to zganić i mam nadzieję, że myPhone wreszcie "się ogarnie".

Wspomniałem o wydłużonym wtyku. Ma go nie tylko przewód zasilająco-transferowy, ale mają i słuchawki. Zwracam na to uwagę, bowiem Hammer - jak wiele konstrukcji tej klasy - wymaga akcesoriów ze specjalnym, przedłużonym wtykiem. Port microUSB i wyjście minijack zostały schowane dość głęboko w obrysie obudowy, dlatego jesteśmy skazani na nietypowe wtyki - dłuższe od standardowych. Fabryczne akcesoria zastąpimy innymi tylko wówczas, gdy ich wtyczki będą bardzo smukłe - inne nie zmieszczą się w zagłębieniu obudowy. Pamiętajcie o tym, a ja zaliczę to do wad telefonu. Są już konkurencyjne modele pozbawione tego rozwiązania!

Oba gniazda telefonu umieszczono pod dość grubą pokrywą na górze obudowy, nieopodal wygodnego klawisza włącznika. Jest solidna, chroni porty i pewnie trzyma się na swoim miejscu. Telefon wciąż wyróżnia nietypowa pokrywa na tylnej ściance. Daje nam ona dostęp wyłącznie do slotów na karty. Odkręcając dwie śruby - zdejmiemy jedynie niewielką pokrywę z uszczelnieniem, pod którą znajdziemy trzy osobne (zaznaczam) sloty na microSIM, miniSIM i kartę microSD. Ta niestety wciąż może mieć niestety tylko 32 GB pojemności. Nieustannie, plusem telefonu jest nie-hybrydowe gniazdo DualSIM, zaś minusem - mała pojemność obsługiwanych microSD. Do kompletu, niektórzy z was dołożą jeszcze pewnie brak dostępu do baterii.... ale hola! To Hammer! Tu najważniejsza jest szczelność i integralność obudowy!

R E K L A M A

Wyświetlacz, interfejs

To samo powiem narzekającym na szerokie ramki wokół 4,5-calowego ekranu Hammera. W normalnym smartfonie byłby to szczyt obciachu, ale w Hammerze - to nie kwestia mody, a wytrzymałości. Z takim obramowaniem matryca ma nieco większe szanse na przetrwanie. Testując poprzednika nie narzekałem na wyświetlacz - i teraz także nie będę.

Nie jest rewelacyjny, ale rozdzielczość HD - w moim odczuciu - pozostaje wystarczająca przy 4,5-calowej przekątnej. Ekran jest wystarczająco wyraźny, ale jasność, hm... w 2017 roku wymagamy nieco więcej, niż w 2015. Pojawiło się kilka modeli świecących jaśniej - nawet w ofercie myPhone. Powiedzmy, że ekran w jasne dni pozostaje czytelny, nawet w świetle słonecznym, ale nie oznacza to, że nie mógłby się stać czytelniejszy.

Nie zmieniło się szkło chroniące wyświetlacz. Wciąż zapewnia dobry poślizg palca i komfortowe przewijanie treści na ekranie, dobrze znosi również uderzenia i wstrząsy, ale nie poprawiono odporności na zarysowania. Nie jest ona najwyższa, i zapewne dlatego myPhone dodaje hartowane szkiełko do naklejenia. Panel dotykowy działa prawidłowo, ale obsługa wyświetlacza pod wodą nie jest możliwa, a gdy pozostają na nim krople cieczy - poważnie utrudniona. Przełączenie na tryb "rękawiczkowy" niczego nie zmienia.

Wraz ze zmianą systemu, zmienił się interfejs telefonu. myPhone wciąż korzysta z prostego, niemal surowego launchera, pozbawionego udziwnień. I rzeczywiście, mamy tu czystą klasykę: standardowy zasobnik z aplikacjami (bez opcji zmiany ich kolejności), zwyczajne powiadomienia i panel skrótów - wciąż bez możliwości jego edycji, na co narzekałem w poprzednim AXE i narzekał będę i teraz.

Poprzednio krytykowałem też zbyt wiele śmieciowych aplikacji dodanych przez producenta. Ponarzekałem sobie - i tyle mojego, bowiem myPhone wciąż zaśmieca system zbędnymi programikami. Po co nabywcy Hammera Domodi? Po co mu wynajem apartamentów? Ceneo i Listonic może bym jeszcze zniósł - ale i tak uważam, że każdy powinien instalować oprogramowanie samodzielnie - tylko takie, jakiego rzeczywiście potrzebuje. Jedynym sensownym dodatkiem jest nawigacja NaviExpert. Ale to tylko demo... Nie lepiej byłoby zamiast tamtych apek dołożyć jakiś dłuższy abonament NaviExperta?!

Pomarudziłem, zatem dla równowagi powinienem chyba coś pochwalić. No dobrze - jest sterowanie gestami. Można odblokowywać ekran podwójnym stuknięciem, jest też opcja wywoływania aplikacji za pomocą kreślenia po zablokowanym wyświetlaczu, są również gesty dla pociągnięć za pomocą trzech palców. Z interfejsem wszystko byłoby w porządku, gdyby nie te nieszczęsne, zbędne apki, z których tylko niektóre można całkowicie usunąć z pamięci.

R E K L A M A

Wydajność, komunikacja, bateria

Po zmianie platformy systemowej, właściwie nie sposób odczuć znaczącej zmiany wydajności telefonu. Choć benchmarki wskazują, że jest minimalnie wyższa, niż w przypadku Hammera Axe, subiektywnie trudno to dostrzec. Telefon ten nigdy nie był demonem prędkości, choć zupełnie dobrze radził sobie w codziennej eksploatacji. Generalnie, jeśli nie zechcecie uczynić z niego platformy dla mocno wymagających graficznie gier, będziecie zadowoleni.

myPhone Hammer AXE M LTE nie irytuje "przywieszkami", sprawnie obsługuje wszystkie aplikacje użytkowe, radzi sobie dobrze z obsługą podstawowych multimediów, a przy grach... cóż, w typowe, casualowe gierki da się zagrać, ale te o bardziej złożonej grafice proponuję pozostawić dla mocniejszych telefonów. Ot, zwyczajny sprzęt do pracy. Po to powstał - i w tej roli sprawdzi się należycie. Nie zdarzyło się ani razu, abym musiał restartować urządzenie, aplikacje nie zawieszały się, a drobne, chwilowe spowolnienia pracy zdarzały się tylko sporadycznie.

Zdecydowanie największym problemem w tym modelu jest ledwie wystarczająca pojemność pamięci wewnętrznej i niemożność skorzystania z nośników wymiennych o większej pojemności. Ale tu znów wracamy do przeznaczenia tego modelu. Nie jest to telefon dla użytkowników gromadzących wiele objętościowych aplikacji, zdjęć czy plików muzycznych.

Akumulator jest taki sam, jak u poprzednika i pomimo zmiany systemu na nowszy, oferuje podobne czasy działania. Przy typowym scenariuszu użytkowania, z dwoma kartami, jasnością 75%, włączoną lokalizacją i modułami BT i WLAN, przy wykonywaniu kilkunastu rozmów na dobę i kilkunastu "wizytach" w internecie czy społecznościówkach, Hammer AXE M popracuje w granicach dwóch dni.

Oszczędniejsze korzystanie z łączności, przy jednej karcie i sporadycznym zaglądaniu do sieci, pozwoli wytrzymać z dala od ładowarki nawet trzy do czterech dni, choć ten ostatni wynik osiągnąłem, używając urządzenia naprawdę sporadycznie i utrzymując je głównie w trybie czuwania.

Naturalnie, szersze korzystanie z gier, aparatu czy częste podświetlanie ekranu na maksimum sprawi, że bateria wyczerpie się znacznie szybciej - niemniej nie zdarzyło mi się, by Hammer nie przepracował pełnej "dniówki". Pamiętajcie jednak, że telefon wymaga specyficznego przewodu z wydłużonym wtykiem i nie każdy powerbank czy zasilacz samochodowy naładuje go bez fabrycznego kabelka. To spora niedogodność. Nie zapomnijcie także, że bateria jest tu niewymienna - zamknięta w szczelnej obudowie i przylutowana do płyty głównej.

Nie mogę skrytykować Hammera AXE M LTE w roli narzędzia komunikacji. Telefon zapewnia bezproblemową łączność (i to w trybie dualSIM), poprawnie współpracuje z sieciami Wi-Fi i akcesoriami Bluetooth. Wciąż nie przyzwyczaiłem się do nietypowego umiejscowienia anteny NFC (mniej więcej w połowie tylnej ścianki, nieco bliżej dołu obudowy) - ale w sumie nie powinienem narzekać, bo przynajmniej rzeczony moduł jest do dyspozycji w razie potrzeby. Nie zaobserwowałem problemów z GPS-em - zarówno w nawigacji pieszej, jak i w samochodzie, Hammer AXE M LTE sprawował się bez zarzutu. Używałem map Google, Here oraz NaviExperta - i w żadnym przypadku nie znalazłem powodów do narzekania.

Hammer AXE M zapewnia przyzwoitą jakość dźwięku - czy to przez słuchawki, czy przez głośnik zewnętrzny. Przyzwoitą - nie znaczy idealną. Głośnik słuchawki mógłby mieć nieco większą moc maksymalną (pamiętajmy o przeznaczeniu smartfonu!), z kolei w przypadku głośnika zewnętrznego, może przeszkadzać jego umiejscowienie na tyle. Słabo go słychać, gdy telefon leży "na plecach" lub jest zamontowany w samochodowym uchwycie. Trzeba także pamiętać o oczyszczeniu szczelin głośników i mikrofonów po zamoczeniu czy zabrudzeniu urządzenia. Woda czy błoto wnikające w otworki mogą znacząco tłumić i zniekształcać głos - ale w praktyce wystarczy ich "przedmuchanie".

Jeśli lubicie posłuchać muzyki, koniecznie zaopatrzcie się w lepsze słuchawki. Te fabryczne są do niczego, a do tego jest jeszcze jeden problem - podobnie, jak w przypadku microUSB, trzeba pamiętać o nietypowym, dłuższym wtyku. Najlepiej skorzystać z Bluetooth. Na pokładzie telefonu znajdziecie oczywiście radio FM i dyktafon, zaś obsługą muzyki zajmie się standardowa apka od Google.

W Hammerze zabrakło skanera linii papilarnych, ale pamiętajmy, że w momencie debiutu tego telefonu nie był to jeszcze tak popularny element wyposażenia. A do tego - trudno wyrokować o mechanicznej wytrzymałości takiego elementu. Tu mógłby się po prostu nie sprawdzić.

R E K L A M A

Wytrzymałość

Poprzedni model okazał się telefonem niemal niezniszczalnym. I to się nie zmieniło. myPhone Hammer AXE M LTE wytrzyma zdecydowanie więcej, niż jakikolwiek smartfon o standardowej budowie. Telefon poddałem kilku próbom, wykraczającym poza obietnice producenta i definicję certyfikatu IP68.

Seria upadków z wysokości od metra do dwóch zaowocowała jedynie paroma nieznacznymi otarciami obudowy, telefon bez problemu przetrwał też długotrwałe zanurzenie na głębokości kilkunastu centymetrów. Zniósł również starcie z wodą tryskającą z różnych kierunków i detergentem zmywarki, oparł się nawet strumieniowi z myjki ciśnieniowej. Ciecz nie wniknęła ani pod pokrywę kart, ani w stronę gniazd urządzenia.

Podobnie miała się sprawa z odpornością na zabrudzenia. Telefon oparł się pyłowi drzewnemu, wytrzymał też starcie z drobinami stali - choć do usunięcia zanieczyszczeń z otworów głośnikowych musiałem użyć odkurzacza. Smartfon bez problemu znosi również niekorzystne temperatury - ani zamrożenie, ani późniejsze potraktowanie wrzątkiem nie spowodowały uszkodzeń.

Najsłabszym ogniwem obudowy pozostaje oczywiście szkło. To na wyświetlaczu nie cechuje się nadzwyczajną odpornością na zarysowania. Tarcie błotem go nie uszkodzi, ale papier ścierny czy gwóźdź - już tak. Podczas upadków, ekran chronią wystające fragmenty obudowy, ale szkło wciąż pozostaje szkłem. Telefon znosi jednostajny, równomierny nacisk, ale punktowe uderzenie w szybkę - może już ją uszkodzić. Mój egzemplarz "załatwiła" pralka. Telefon został przepłukany, a potem odwirowany z prędkością 1200 rpm, w towarzystwie niedużego dywanika.

Wystające elementy bębna pralki, mające za zadanie "zawirowywanie" pranego wsadu, trafiły wielokrotnie w wyświetlacz, tworząc zgrabną pajęczynkę. Fakt - telefon po tej przygodzie wciąż działał, oferując niemal pełnię możliwości, ale oczywiście przestał być wodoszczelny, a i jakość obrazu na ekranie "lekko" się pogorszyła. Warto zatem skorzystać z hartowanego szkiełka, które obecnie dostajemy w komplecie. Tak na wszelki wypadek, gdybyście przypadkiem wyprali swój egzemplarz.

Szkło chroniące aparat fotograficzny trudniej potłuc, ale i ono ma pewną przypadłość - wyciera się pokrywająca je powłoka antyrefleksyjna, co owocuje rozmywaniem utrwalanego obrazu. By to nastąpiło, trzeba się postarać - niemniej przestrzegam przed zbyt intensywnym traktowaniem aparatu materiałami ściernymi.

Mimo to, muszę stwierdzić, że Hammer AXE M LTE pozostaje jednym z najwytrzymalszych telefonów na rynku i jednocześnie plasuje się w czołówce swej klasy. Urządzenie bez problemu zniesie pracę w niesprzyjających warunkach - w warsztacie, na budowie i innych miejscach, w których będzie narażone na upadki czy wilgoć. A nawet, jeśli zdarzy się uszkodzenie szkła, są spore szanse, że telefon wciąż będzie działał i przynajmniej pozwoli nawiązać kontakt czy odzyskać zgromadzone w nim dane.

R E K L A M A

Fotografia, wideo

Testując model myPhone Hammer AXE nie narzekałem na jego możliwości fotograficzne. W tamtym czasie, niemal 2 lata temu, na tle innych modeli o wysokiej wytrzymałości, smartfon oferował przyzwoitą jakość zdjęć. I w sumie nadal tak jest, ale świat poszedł trochę do przodu. Teraz nawet od "pancerniaka" wymagamy nieco więcej, a mam wrażenie, że jakość zdjęć pozostała niezmienna.

Są dość dobrej jakości, ale do ideału nieco brakuje. Oprogramowanie wciąż nie najlepiej radzi sobie ze zdjęciami o dużej rozpiętości oświetlenia. Albo uzyskujemy zbyt prześwietlone niebo, albo ciemniejsze partie kadru są niedoświetlone. Pomaga tu nieco HDR, ale zdecydowanie najlepsze rezultaty uzyskujemy przy dobrze i równomiernie oświetlonych planach. Przy lekkim zachmurzeniu jest naprawdę dobrze, a w słoneczne dni warto poświęcić chwilę na dobranie odpowiedniego kadru.

Poprawiono natomiast funkcję panoramy. Klatki łączone są poprawnie, choć wciąż możemy zauważyć problemy z przysłoną - niektóre fragmenty zdjęcia są lepiej doświetlone, inne - gorzej.

Podobnie dzieje się przy filmowaniu. Tu również zauważymy dość nerwowe, skokowe zmiany jasności, które zaburzają odbiór filmu. Szkoda, bowiem wideo jest rejestrowane całkiem płynnie i właściwie nie byłoby tu czego krytykować.


Przykładowe filmy z myPhone Hammer AXE M LTE
wideo: mGSM.pl przez YouTube

Przedni aparat również pozostał nie zmieniony. Wciąż ma 2 megapiksele, ale interpoluje rozdzielczość do 8 Mpx. I robi to chyba nieco gorzej, niż w poprzedniej wersji oprogramowania. Zdjęciom brakuje szczegółów, a cyfrowe upiększanie jest dalekie od naturalności. Może po prostu wzrosły moje wymagania...? Ale kolejny raz przypomnę - zapaleni miłośnicy selfie raczej nie kupują smartfonów tego typu, a do sporadycznego pstryknięcia fotki - jakość oferowana przez AXE M może być uznana za wystarczającą.

Interfejs aparatu pozostał prosty, niemal surowy, ale zniknęła opcja zdjęć sferycznych.

R E K L A M A

Podsumowanie

Czas zatem odpowiedzieć na pytanie, czy produkt o tak długim (jak na smartfon) stażu rynkowym wciąż może być atrakcyjny. Bez owijania w bawełnę - odpowiem, że może. Oczywiście pod warunkiem, że wybierze go nabywca świadomy tego, co kupuje. I do jakich zastosowań... Z pewnością nie jest to telefon dla nastolatka, robiącego setki selfików i męczącego urządzenie dziesiątkami gier.

To sprzęt dla kogoś, kto albo pracuje w terenie, albo często korzysta z ruchu na świeżym powietrzu. Sprzęt doskonale sprawdzi się w rękach miłośników sportów ekstremalnych - nie bez powodu jest promowany przy okazji imprez Runmageddon. Kupując ten smartfon trzeba pogodzić się z jego przeciętną wydajnością i nie nadzwyczajnymi możliwościami fotograficznymi, ale można być pewnym, że przetrwa więcej, niż modele o klasycznej konstrukcji.

Pomimo pewnych zastrzeżeń, wciąż mogę go polecić, oczywiście zakładając, że kupujący pogodzi się z pewnymi kompromisami wynikającymi ze specyficznej budowy i przeznaczenia tego smartfonu, a także, że nie będzie chciał za wszelką cenę mieć najnowszego, modnego modelu. Tu raczej trzeba podkreślać, iż mówimy o wypróbowanej, sprawdzonej konstrukcji, która została przychylnie przyjęta przez rynek.

Swoją drogą, Hammer AXE M jest swoistym fenomenem. Telefon funkcjonuje na rynku od III kwartału 2015 roku, jego cena nie spadła - a wciąż znajduje nabywców. To chyba najlepszy miernik jakości tej konstrukcji. Gdyby był sprzętem nieudanym - zniknąłby z oferty już dobry rok temu. A trwa, choć po odmładzającej kuracji - która jednak nie była aż tak poważna, by mówić o całkowicie nowej konstrukcji.

Tak naprawdę, była to jedynie aktualizacja systemu, a "rdzeń" maszyny pozostał taki sam, jak w 2015 roku. I choć przez ten czas nasze wymagania wzrosły, muszę przyznać, że AXE M wciąż dzielnie trwa na posterunku w swym segmencie cenowym, pozostając prawdopodobnie największym przebojem w historii wrocławskiej marki.

R E K L A M A

Plusy i minusy

Plusy:

  • niebanalna stylizacja
  • solidna konstrukcja
  • kompaktowa wymiary
  • doskonała wodoszczelność
  • dość mocna bateria
  • niehybrydowy DualSIM
  • długi staż rynkowy - sprawdzony model

Minusy

  • przeciętna wydajność
  • zbyt wiele zbędnych aplikacji
  • gniazda wymagające nietypowych wtyków
  • szkło podatne na zarysowania
  • microSD tylko do 32 GB

Materiał własny

O autorze
adam-lukowski.jpg
Adam Łukowski

Od 25 lat w branży nowoczesnych technologii. Pamięta pierwsze komórki i początki mobilnego internetu, ma za sobą również pracę w poczytnych czasopismach. Od początku istnienia mGSM.pl dostarcza aktualności i recenzuje urządzenia, korzystając z wiedzy i nabytego przez lata doświadczenia.

Artykułów: 16743

Ten artykuł skomentowano już 6 razy.
Zobacz najnowsze opinie lub dołącz do dyskusji i dodaj opinię!
Dodaj swoją opinię!
R E K L A M A
Opinie nie są weryfikowane.
icon up
33,3% 
icon down
 33,3% 
icon unknown opinion
 33,3% 
Default user logo
Crisco

Opinia neutralna

Co do obudowy z której odchodzi guma to o dziwo nie dotyczy to starszych modeli czyli Axe 3G w których guma trzyma się bardzo dobrze. Być moźe producent doszedł do wniosku, że nie warto robić zbyt trwałych telefonów - trzeba częściej kupować, bo raczej zna skład tej gumy w starszych i nowych modelach.
.172.255.51 | 22.11.2022, 01:11
R E K L A M A
Default user logo
Tama

Opinia negatywna

Przestrzegam! nie kupujcie! Po dwóch latach owy "pancerny" telefon zaczął się rozpadać. Wysyłka do serwisu przez sklep w którym się kupiło równa się miesiąc bez telefonu. Naprawa obudowy droższa od pieniędzy. Nie warto takim badziewiem zawracac sobie głowy chyba ze chcecie dobrze wiedzieć jaki klej najlepiej klei gumę bo nie ma miejsca w ktorym by się obudowa nie rozkleiła.
.221.120.236 | 10.02.2019, 21:02
Default user logo
hubertus

Opinia negatywna

osłona gumowa to pomyłka- serwis chce 500zł za naprawę bo uszkodzenie mechaniczne z mojej winy. nigdy już tego serwisu i myPhone
.dynamic.mm.pl | 19.11.2017, 20:11
R E K L A M A
Default user logo
KR

Opinia pozytywna

Bardzo fajna recenzja, same konkrety i dobre porównania, przydatne informacje.

Co do samego telefonu - mam jego poprzednika którego kupiłem w biedronce, używam go do "zadań specjalnych" - przy pracach podwórkowych gdzie jest ryzyko uszkodzenia/upadku/pobrudzenia/zamoczenia telefonu. Jak się ubrudzi myję pod kranem.

Jak mi padnie to wymienię go chętnie na nowszy model - ten właśnie AXE M - ale ten stary ma jedną wadę: nie mogę go zajechać (wiem, można młotkiem na siłę - ale chcę aby padł w normalnym użytkowaniu a nie na siłę) :-)
.play-internet.pl | 26.05.2017, 15:05
Default user logo
Seba

Opinia pozytywna

Bardzo fajny telefon, zastanawiam się między tym modelem a Hammerem Energy, oba mają swoje plusy i minusy
.224.4.10 | 18.05.2017, 14:05
Default user logo
Lotek

Opinia neutralna

Sam się na niego skusiłem i jestem zadowolony z jego działania. Mój faworyt jeśli chodzi o pancerne telefony.
.170.201.211 | 17.05.2017, 09:05


Ostatnio przeglądane

mGSM.pl na YouTube

mgsm-premium-icon-small KONTO PREMIUM od 4,92
zł/mies